Ben Simmons porozumiał się z Sacramento Kings w sprawie rocznego kontraktu o wartości $3,5 mln. Simmons nie grał zawodowo w koszykówkę w rozgrywkach 2025-26. Cały miniony rok wykorzystał na wyleczenie problematycznych pleców (przeszedł wcześniej dwie operacje – w 2022 oraz 2024 roku) ale też zajął się swoimi nogami, których urazy spowalniały go w ostatnich latach (złamana kość w stopie w roku 2016, która zabrała mu cały sezon. Operacja lewego kolana w 2020 i kilka drobniejszych kontuzji).
Simmons spędził część minionych wakacji z kadrą Australii. Tam jego notowania zaczęły rosnąć, a jego nazwisko pojawiać się w notesach skautów. Zainteresowanie zaczęły wykazywać kluby NBA. Między innymi Warriors, Wolves i Kings. Ale tylko ekipa ze stolicy Kalifornii była skłonna zaoferować mu coś więcej, niż tylko zaproszenie na training camp.
30-letni Australijczyk był debiutantem roku 2018. Trzy razy wybierano go do Meczów Gwiazd. Swój najlepszy sezon zaliczył w rozgrywkach 2018-19, w których znalazł się w trzeciej piątce All-NBA, najlepszej piątce defensorów oraz w składzie All-Star. Notował wtedy po 16,9 punktu, 8,8 zbiórki, 7,7 asysty oraz 1,4 przechwytu.
Simmons bronił barw 76ers (2017-2021), Nets (2022-2025) oraz Clippers (2025).
Poza problemami ze zdrowiem niemal legendarne stały się jego problemy z rzucaniem do kosza. Na 383 rozegrane w NBA spotkania, Simmons ma tylko pięć celnych trójek (na 36 prób). Ostatni raz zza łuku trafił w marcu 2021 roku, a zdecydował się na rzut w lutym 2023 roku. Potem przez ponad dwa sezony nawet nie próbował. Poza tym rzuty wolne. Odsetek za karierę na poziomie 59,2% oraz fakt, że na Brooklynie w ogóle przestał próbować dostawać się na linię (tylko 1,1 oddane rzutu wolnego na przestrzeni 90 meczów w Nets do 4,9 oddanego rzutu z linii w 76ers).

