#EuroBasket 2015: Dzień szósty

Wszystko co dobre, szybko się kończy. Pakujemy klapki, krótkie spodenki i lekkie t-shirty. Wyciągami kurtki, swetry i długie spodnie. Faza grupowa w Montpellier dobiegła końca. Wsiadamy w pociągi, samochody i samoloty i przenosimy się na północ Francji, do Lille.

Od środy wiedzieliśmy, że razem z nami pojadą tam Polacy (większość z nas, wybierała się do Lille bez względu na wynik biało-czerwonych) i bardzo się z tego cieszymy.
W ostatniej kolejce spotkań pokonaliśmy reprezentację Finlandii 78:65 i ostatecznie skończyliśmy zmagania w grupie A na trzecim miejscu z bilansem 3:2. Przed turniejem, taki rezultat bralibyśmy w ciemno. Teraz mamy dość spory niedosyt bo mogliśmy pokonać Izrael i zająć drugie miejsce w grupie. Ale nie grzebmy już w trupach i zostawmy to gdybanie.
W kolejnej fazie spotkamy się z Hiszpanią. Bądźmy szczerzy – na wygraną mamy małe szanse ale przecież to jest sport, tu wszystko może się zdarzyć.

W meczu o tak zwany honor Rosjanie zbili wczoraj biednych Bośniaków 81:61. Nie mam raczej nic ciekawego do powiedzenia o tym starciu. Był to mecz z rodzaju tych, które odbyć się musiały. 

Na zakończenie zmagań w Montpellier gospodarze turnieju starli się z Izraelem. Był to tylko w teorii mecz o pierwsze miejsce w grupie. Piszę w teorii ponieważ Erez Edelshtein, zapewne po konsultacjach z Pinni’m Gershonem, uznali że nie chcą podjąć rękawicy w tym meczu i za wszelką cenę bić się z trójkolorowymi. Woleli mieć wypoczętych liderów na mecz z Włochami, niż zmęczonych czy kontuzjowanych na mecz z Turcją. Omri Casspi, Lior Eliyahu i Gal Mekel wzięli udział tylko w rozgrzewce. Francja, przy akompaniamencie prawdziwej orkiestry (byłą świetna), wygrała 86:61. TGV jedzie do Lille. Parker i koledzy wygrali grupę tak małym nakładem sił, jak tylko się dało.
Piątek będzie dla koszykarzy dniem odpoczynku od koszykówki. Dla nas będzie dniem tranzytu na północ.
Ponownie z EuroBasketem ruszamy pełną parą już w sobotę.

Plan dnia wygląda tak:
12.00 Łotwa-Słowenia
14.30 Grecja-Belgia
18.30 Hiszpania-Polska
21.00 Francja-Turcja

Czwartek stał pod znakiem podsumowań i analiz. Najpierw w ciągu dnia pogadałem z Łukaszem Ceglińskim o Finlandii.

Wieczorem z Michałem Kajzerkiem podsumowaliśmy fazę grupową w Montpellier. Między innymi pomarzyliśmy trochę o przyszłości. Odkryliśmy dlaczego Boris Diaw przyjeżdża na obozy treningowe NBA zawsze za gruby.
Siedliśmy w zaciszu press roomu i nasze myśli przelaliśmy na nośniki audio. Wyszło to tak:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.