We wczorajszym meczu przeciwko Toronto Raptors LeBron James zdobył tylko 8 punktów. Skończyła się zatem jego imponująca seria kolejnych meczów, w których zdobywa dwucyfrową liczbę punktów. Seria trwała od… 6 tycznia 2007 roku i wynosiła aż 1297 (!) kolejnych występów!
Blisko 41-letni LBJ spudłował w Toronto aż 13 z 17 rzutów, jakie oddał w tamtym starciu. Ale jego Lakers wygrali 123:120. James w ostatniej akcji meczu podał piłkę do Rui’ego Hachimury, który trafił rzut za trzy punkty na wagę wygranej.
5 stycznia 2007 roku, w starciu z Milwaukee Bucks, młody James spudłował 10 z 13 rzutów i skończył zawody z dorobkiem 8 punktów. Od tamtej pory, do wczoraj, zdobywał 10 lub więcej punktów.

Warto jednak przy tej okazji zwrócić uwagę na pewną rzecz. Rekord ten, jak i inne rekordy w NBA, tyczył się wyłącznie występów w ramach sezonu regularnego. I tutaj wszystko się zgadza. 1297 kolejnych meczów z przynajmniej 10 punktami.
Gdyby jednak wziąć pod uwagę też play-offy, to LeBron miał w tym długim okresie dwa spotkania, w których nie był w stanie zdobyć 10 punktów.
Miało to miejsce 7 czerwca 2011 roku, w czwartym meczu finałów Heat-Mavs (8 punktów, 3/11 z gry) a także 28 maja 2014 roku, w piątym meczu finałów konferencji Heat-Pacers (7 punktów, 2/10 z gry).
Gdyby więc w taki sposób rozpatrywać sprawę, i wziąć pod uwagę także występy LeBrona w postseason, to jego seria meczów 10+ punktów wynosiłaby 865.
Co ciekawe, najdłuższa seria 10+ punktów Michaela Jordana wynosiła 866 meczów. Przy czym M.J. w swoich 179 występach w play-offach ano razu nie zszedł poniżej pułapu 15 punktów. Gdyby więc liczyć u Jordana rundę zasadniczą i play-offy, wtedy jego serią meczów z przynajmniej 10 punktami wynosi 1045 meczów.

