Mavs czują się mocni. Idą po mistrzostwo?

Dallas Maverics są jedną z ledwie czterech ekip w historii NBA, które wygrywały przez 10 kolejnych lat 50 i więcej meczów w sezonie regularnym. Tylko oni z tego grona nie mają ani jednego mistrzostwa NBA. Ten rok ma być inny…

"Prędzej czy później dogonimy Spurs. Nieważne czy będzie to jeszcze w sezonie regularnym czy w już play-offs. Chcielibyśmy zrobić to w Finale Konferencji. To co stało się rok temu bardzo nas motywuje (Mavs jako ‘dwójka’ zostali wyeliminowani w sześciu meczach przez ‘siódemkę’ Spurs)" – powiedział Jason Terry.
Mavs od kiedy przegrali Wielki Finał z Miami Heat w 2006 roku wygrali tylko jedną serię play-off mimo, że rok rocznie mocnym akcentem kończą rozgrywki regularne. Dlatego teraz bardziej niż na przewadze własnego parkietu, zależy im na szczytowej formie w postseason.  

W ostatniej dekadzie Spurs i Mavs toczą prawdziwe, epickie batalie w play-offs przy czym mistrzowskie tytuły zdobywają tylko ci pierwsi (2003, 2005, 2007). Ich drogi na różnych etapach walki o mistrzostwo NBA od 2001 roku skrzyżowały się już pięciokrotnie – trzy razy wygrali Spurs.   


San Antonio (47-10) i Dallas (41-16) pewnie zmierzają w tym sezonie do bilansu 50+. Dla Spurs będzie to już dwunasty kolejny tego typu sezon a dla Mavericks jedenasty. Tym samym obie ekipy dołączają do elitarnej grupy złożonej zaledwie z dwóch drużyn – Boston Celtics ery Billa Russella oraz Los Angeles Lakers ery Magic Johnsona jako jedynych, którym udało się przez dziesięć kolejnych lat wygrywać 50 i więcej meczów w sezonie regularnym. Z tego grona tylko Mavs są bez mistrzowskiego tytułu.


Mark Cuban, właściciel klubu z Teksasu też mocno wierzy w siłę tegorocznego wydania Mavs. Podczas gdy jedni gorączkowo wymieniają graczy i są bardzo aktywni na rynku transferowym on pozostaje przyczajony. Mimo, że nie boi się odważnych decyzji o czym przekonał w dwóch ostatnich latach (pozyskał dwa lata temu Jasona Kidda a rok temu Brendana Haywooda, DeShawna Stevensona i Carona Butlera) na razie jest ostrożny w podejmowaniu ryzykownych decyzji bo czuje, że tym razem ma wszystko czego potrzebuje by w końcu spełnić marzenia swoje, kibiców jak i samych graczy.
Oczywiście nazwiska niektórych zawodników ligi łączone są z Dallas tak samo jak nazwiska niektórych graczy Mavs łączone są z innymi drużynami. Sam Cuban przyznaje, że nigdy nie mówi ‘nie’ możliwości usprawnienia drużyny ale podkreśla, że w tym roku jego ekipa jest w sytuacji ‘możemy’ a nie ‘musimy’ jak w latach ubiegłych. I ma wszelkie podstawy by tak sądzić.

Mavs wygrali 14 z ostatnich 15 meczów, do gry po siedmiu miesiącach wrócił Rodrigue Beaubois a skład w erze Dirka Nowitzkiego nigdy nie był tak mocny i głęboki. Niemiec jest otoczony wartościowymi graczami w ataku a w obronie rządzi Tyson Chandler, którego przyjście do Dallas porównywane jest z przybycie Kevina Garnetta do Bostonu. Aż 11 graczy składa się na podstawową rotację trenera Ricka Carlisle a z nich aż siedmiu zdobywa 10 i więcej punktów. Mavs mogą grać "small ball", mogą wystawić też wysoką piątkę, mogą grać z kontry, mogą też grać zabójczy atak pozycyjny. Jeśli kiedyś mają pokonać Spurs, zdetronizować Lakers i zdobyć swoje pierwsze mistrzostwo to kiedy jeśli nie teraz, w takim składzie?

"Jeśli ktoś pojawi się z ofertą nie do odrzucenia, to powiem ‘tak’ ale w tym roku, w przeciwieństwie do lat poprzednich nie mam poczucia, że muszę coś zrobić. Ten sezon to inna bajka. Uważam, że w tym składzie jesteśmy drużyną mistrzowskiego kalibru. Gramy dobrze i mamy potencjał. Jesteśmy w stanie sięgnąć w tym roku po tytuł ale jeszcze nam brakuje do mistrzowskiej formy. Musimy nauczyć się grać z większą dyscypliną, szanować każde posiadanie piłki. Jeśli to osiągniemy, jesteśmy w ścisłym gronie faworytów do mistrzostwa NBA." – powiedział Cuban.


Buty do koszykówki – największy wybór na www.1but.pl – Zobacz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.