Mikal Bridges i New York Knicks porozumieli się w sprawie czteroletniego przedłużenia kontraktu o wartości $150 mln. Umowa wchodzi w życie z początkiem przyszłych rozgrywek. Za najbliższe Bridges zarobi $24,9 mln. Czwarty rok (sezon 2029-30) jest opcją zawodnika. Umowa zawiera „trade kicker„, którego wartość nie została podana do wiadomości (jest to procent, o który powiększa się wartość kontraktu w przypadku transferu. Zawodnik może z niego zrezygnować).
Bridges był uprawniony do otrzymania maksymalnie $156 mln. Zatem można powiedzieć, że dał Knicks mały rabat. W świetle przepisów NBA Bridges nie może wziąć udział w żadnym transferze przez najbliższych sześć miesięcy.
Niespełna 29-latek grał w minionym sezonie na poziomie 17,6 punktu, 3,2 zbiórki oraz 3,7 asysty. Wystąpił we wszystkich 82 meczach rundy zasadniczej. Trafiał z gry 50% swoich rzutów, 35,4% zza łuku (dwie celne trójki na mecz) oraz 81,4% z linii. Był to jego pierwszy sezon w barwach Knicks. Minionego lata trafił tam z Brooklyn Nets. Knicks zapłacili za niego aż pięć wyborów w pierwszych rundach draftu oraz jeden pick swap. Knicks zajęli trzecie miejsce na wschodzie (51:31). W pierwszej rundzie play-offs pokonali Detroit Pistons w sześciu meczach, w drugiej obrońców mistrzowskiego tytułu Boston Celtics w sześciu meczach. W finale konferencji musieli jednak uznać wyższość Indiany Pacers, również w sześciu meczach.
Podczas Mistrzostw Świata w Manili (2023) Bridges zaliczył niesamowitą sekwencję w końcówce meczu o brąz przeciwko Kanadzie. Trafił pierwszy rzut wolny, celowo spudłował drugi, zebrał piłkę, wykozłował ją do roku, a następnie trafił za trzy punkty, czym doprowadził do dogrywki. Ostatecznie na niewiele się to zdało, bo Kanada wygrała, ale sekwencja sama w sobie była niesamowita. Miałem okazję oglądać ją na własne oczy, a potem zapytać o nią samego Bridgesa.

