Stało się!Boston przegrał pierwszy raz w domu!

Taktyka Bostonu wygrywania wszystkiego u siebie majac przewage wlasnego parkietu przez cale play-offy mimo ze bardzo ryzykowna miala swoje plusy. Udalo sie z Atlanta, powiodlo sie tez z Cleveland. Po pierwszym meczu z Pistons wygladalo na to, ze i w tej serii wygrywanie w TD Banknorth Garden bedzie kluczem do sukcesu Celtow. Moglo tak byc ale kazda seria bez wzgledu na to czy zwyciestw czy porazek kiedys sie konczy. Po niesamowitej passie dziewieciu meczow bez porazki w Bostonie w tegorocznych play-offs, Celtowie od wczoraj musza juz liczyc jedna przegrana po stronie tych domowych. Nie byloby nic groznego w bilansie 9:1 gdyby nie fakt ze Celtics do tej pory przegrali wszystkie szesc meczow rozgrywanych na wyjezdzie. A jest sie czym martwic bo poza domem Boston to jakby inny zespol. W dziewieciu wygranych meczach pozwolili przeciwnikom srednio na zdobycie 79,2 punktu na mecz. Gdy przegrywali dawali sobie rzucic srednio 95,3 punktu. W wygranych meczach przeciwnicy rzucali ze skutecznoscia 37,9%, w przegranych 45,7%. W takiej sytuacji Celtowie staja przed niezwykle trudnym choc nie niemozliwym wyzwaniem wygrania chocby jednego meczu w Palace of Auburn Hills w Detroit. Pistons, gdy w zdrowi i w pelni skoncentrowani nie zwykli przegrywac przed wlasna publicznoscia. Stare koszykarskie porzekadlo glosi, iz prawdziwa seria rozpoczyna sie dopiero gdy ktos wygra na wyjezdzie. Oznacza to zatem ze, rywalizacja Boston – Detroit, ktorej nagroda jest prawo gry w wielkim finale wlasnie sie rozpoczela i jedno jest pewne – emocji oraz koszykowki na najwyzszym poziomie z pewnoscia nie zabraknie do samego konca.  

Niebawem przekonamy sie czy "Wielka Trojka" jest rzeczywiscie wielka. Zeby pokonac Detroit beda musieli zrobic cos czego jeszcze nie byli w stanie zrobic – wygrac na obcym parkiecie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.