Finał marzeń jest już faktem!!!

Po morderczej czwartej kwarcie wygranej przez gosci az 29:13 Boston wygrywa caly mecz 89:81 i zamyka serie w stosunku 4:2.

Kiedy Lakers pozyskali Pau Gasola w zimie wszyscy mowi, ze to niezly interes zdobyc jednego z najlepszych graczy starego kontynentu za "worek ziemniakow". Kiedy wzmocnieni "Jeziorowcy" zaczeli wygrywac mecz za meczem i piac sie w gore tabeli konferencji zachodniej zwolennicy teorii spiskowych uznali, ze caly ten transfer to smierdzaca sprawa, ze w normalnych okolicznosciach w ogole by sie nie odbyl, ze jest to reakcja na swietna gre odrodzonego Bostonu i ze odbyl sie glownie dzieki cichemu przyzwoleniu Davida Sterna. W lidze, gdzie bardzo szanuje sie tradycje, gdzie pamieta sie o wielkich slawach nadarzyla sie okazja na odrodzenie rywalizacji, przy pomocy ktorej kiedys NBA pozyskiwala serca kibicow. Boston Celtics – Los Angeles Lakers, Bird – Magic, Russell – Chamberlain. W teorie spiskowe mozna wierzyc lub ale faktem jest, ze w finale 2008 stana naprzeciw siebie najlepsze zespoly swoich konferencji. Bedzie to final niezwykly z wieloma podtekstami, sentymentami. Po obu stronach sa zawodnicy, ktorzy beda chcieli cos udowodnic, czemus zaprzeczyc, komus zamknac usta swoja gra. A wszystko jak zawsze sprowadzac sie bedzie do wygrywania. Kto wygra ten zapisze sie w historii NBA, kto przegra pograzy sie w zoltych badz zielonych lzach.

Kto Waszym zdaniem siegnie po tytul? Ja juz mam swojego faworyta:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.