Not sure if LeBron XX or Kobe VI, czyli nowe, niskie buty LeBrona

Dziś, czyli 29 września, miała w Polsce miejsce premiera butów Nike LeBron XX, czyli dwudziestego już modelu sygnowanego nazwiskiem LeBrona Jamesa. Gdy tylko zobaczyłem, już jakiś czas temu, pierwsze zdjęcia i filmy prezentujące ten model, miałem nieodparte wrażenie, że gdzieś już te buty widziałem. Zaraz, zaraz. No Tak! To przecież odświeżone Nike Kobe 6! Postanowiłem podrążyć temat. Cieszę się, że udało mi się na moment oderwać od biurka zapracowanego Rafała Draganowskiego, Brand Managera SK Store i zadać mu parę pytań w tej sprawie.

Po raz pierwszy w swojej 20-letniej karierze, LeBron James zagra w niskich butach. Jak myślisz, czemu dopiero w dwudziestym wydaniu swojego buta, LBJ dał się namówić na low topy? Dla kontekstu historycznego przypomnę tylko, że pierwszy niski model Nike Kobe (IV) wyszedł w 2008 roku. W tym samym czasie na rynku pojawiły się LeBrony „szóstki”. Mimo trendów, mimo że inni gracze z sygnowanymi modelami, eksperymentowali z niskimi modelami w swoich liniach, to LeBron twardo pozostawał przy wysokich modelach. Jak myślisz, co go skłoniło do zmian?

Przede wszystkim, nie prawda, że po raz pierwszy bo LeBron XVI i XVIII również były low topami w podstawowej wersji. Ale masz rację, że najnowsze buty Króla mocno różnią się krojem od pozostałych modeli z jego linii. Samo Nike i LeBron z ich pomocą przedstawili nam wersję, według której LeBron podpatrzył swoich synów grających w modelach Kobe’ego. Zazdrosny o względy swoich dzieci, James postanowił, że jego buty podążą za trendami młodzieży. Tak powstał pomysł odchudzenia i skonstruowania na nowo linii butów LeBrona.

Nie wiem jak Tobie, ale mi swoją bryłą bardzo przypominają buty Nike Kobe 6? Czy słusznie?

Tak, mi również bryłą przypominają dawne modele Bryanta, chociaż ja bardziej widzę z nich reinkarnację dziesiątek.

No dobrze, Rafał. Skoro się zgadzasz, przynajmniej częściowo, to posłuchaj teraz mojej teorii i ją potwierdź, albo obal – te niskie LeBrony, które bardzo, bardzo przypominają Kobe VI, lub mówiąc ogólnie linię Kobe, to swego rodzaju policzek/cios Nike dla Vanessy Bryant. Wcielając się w ludzi z Nike, brzmiałoby to mniej więcej tak: „Nie podoba Ci się nasza polityka odnośnie linii Kobe, to patrz teraz – zrobimy buty, które będą wszystkim tym, czego gracze, zawodowi i amatorzy, zawsze szukali i znajdowali to w butach Kobe, ale z Kobe nie będą mieć one (oficjalnie) nic wspólnego. Mało tego, będą sygnowane nazwiskiem innej legendy koszykówki. Zarobimy więc i na bucie, bo to będzie dobry but pod względem „performance’u”, i na fakcie, że będzie to model z linii LeBrona. A Ty będziesz mogła się tylko przyglądać”.
Nie wiem czy pamiętasz, ale w kwietniu tamtego roku, jak wdowa Bryant nie przedłużyła umowy z Nike, zapytałem Cię czy Nike może wypuścić buty, które będę wyglądać jak któryś model z linii Kobe, będą nawiązywać do tego stylu, ale po prostu w ich nazwie nie będzie użyte słowo Kobe. Wtedy nawet nie myślałem, że Nike może pójść o krok dalej, czyli wypuścić buty, które w teorii są wszystkim tym, czym były buty Kobe, a dodatkowo „podpiąć” je pod linię butów jednej z żywych legend NBA. Zatem Nike zarabiać będzie na tym, że te buty będą po prostu dobre, a dodatkowo kasować będą „podatek od LeBrona”. Zgadzasz się z moim tokiem rozumowania?

Nie będę wchodził w buty Vanessy, ale faktycznie, można odnieść wrażenie, iż nowe LeBrony to back up Nike w przypadku nie dogadania się z rodziną Bryantów. Co i rusz jednak trafiają do mediów plotki na temat nadchodzących kolorystyk z serii Protro. Jeżeli chodzi o chytrą taktykę Nike, o którą pytałeś mnie rok temu – Kobe to zawsze będą Kobe, wątpię żeby ten trick udał się w 100%. Adidas wydaje Crazy 8 i inne retro modele Kobego, ale przez fakt utraty nazwiska nie sprzedają się one jak szalone.

Ci, którzy oglądają NBA, a przy okazji lubią buty, mają żal do Nike. Zawodnicy regularnie występują w butach linii Kobe. Początkowo były teorie mówiące o tym, że to jeszcze „zmagazynowane” modele z czasów, kiedy one faktycznie wychodziły, ale później z wielu źródeł zostało potwierdzone, że to są jednak buty produkowane teraz, „na boku” przez Nike. Mówiąc „na boku”, mam na myśli, że dostępne są tylko dla koszykarzy NBA i dla bardzo wąskiej grupy ludzi spoza ligi, ale w żadnej formie nie są do kupienia dla zwykłych klientów. Dlaczego tak jest?

Niestety nie pracuję w Nike więc nie wiem skąd taka taktyka. Według mnie, zawodnicy powinni promować modele dostępne w sprzedaży. Wydaje mi się, że może to być pokłosie umów podpisanych przed laty przez zawodników. Weźmy na przykład DeMara DeRozana czy Devina Bookera. Od kilku lat są ambasadorami linii obuwia Kobe’ego. Myślę, że Nike nie przewidziało konfliktu z Vanessą, ale ze względu na umowy z zawodnikami, są zmuszeni w dalszym ciągu dostarczać im produkt do jakiego są zobowiązani.

A jak teraz wygląda sytuacji na linii Nike-Vanessa Bryant? Bo strony ostatecznie dogadały się pod koniec marca tego roku, czyli prawie rok po tym, jak wdowa Bryant nie zgodziła się przedłużyć umowy z Nike. Ona cały czas ma żal do firmy, moim zdaniem bardzo słuszny, że modele Kobe, które ostatnio wychodziły były przede wszystkim bardzo trudno dostępne. Jak to teraz wygląda, planowane są jakieś buty Kobe retro/protro?

Nie wiem w tym temacie nic więcej niż ty. Czasami na światło dziennie wychodzą plotki na temat nadchodzących wydań Kobe’ego, ale jak wiemy, jedno już przespaliśmy. Kobe VI Mambacita miały pojawić się w okolicach minionego Mamba Day. Sytuacja jest dynamiczna, nikt za bardzo nie wie co się dzieje. Z firmy Mitchell & Ness Vanessa całkiem zabrała papiery i nie zanosi się na to, aby mieli się dogadać.

fot. Nike.com

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.