34 rzeczy, na które czekam w tym sezonie

Ruszył 74 sezon w NBA. Poniżej lista 34 rzeczy, na które czekam, które będę obserwował w związku z tymi rozgrywkami. Dlaczego 34 rzeczy? Bo to moja lista i tyle mi wyszło. Zapraszam!

1. Atlanta Hawks. Przede wszystkim Vince Carter. To będzie jego pożegnalny, dwudziesty drugi (!) sezon w NBA. Nikt w historii nie był w stanie grać tak długo. Vince to jeden z ostatnich, jeśli nie ostatni, gracz mojego późnego dzieciństwa. Trochę inaczej patrzę na zawodników z tego pokolenia.

2. Boston Celtics. Będę przykładał lupę do tego zespołu. Jaylen Brown dostał swoje pieniądze, w kolejce jest Tatum. To jest kolejny sezon Bostonu, w którym mam więcej pytań, niż odpowiedzi, co do tego składu. Czy ubiegły sezon, to był tylko splot niefortunnych wydarzeń, czy może jednak w tym składzie, w tym trenerze nie drzemie aż tak wielki potencjał, jak powszechnie się sądzi?

3. Brooklyn Nets. Słuchałem wywiadu, w którym Kyrie zapewniał, że zrobi wszystko, żeby KD nie czuł nad sobą presji, jeśli chodzi o powrót do gry, i śmiałem się do siebie, że ten film powinien mieć napisy. Brzmiałyby one tak: „Nie wracaj w tym sezonie. Wszystkie rzuty dla mnie!” Żarty na bok. Moje oczy są na Irvingu. Koszykarzem jest wybitnym, ale też humorzastym. Zdziwisz się, jak w styczniu zacznie opowiadać o uczuciach?

4. Charlotte Hornets. Ciekaw jestem Terry’ego Roziera, który nie tylko z fotela pasażera, a wręcz z bagażnika (sam to powiedział) przesiada się na pozycję kierowcy. Nie spodziewam się, żeby ta drużyna weszła do play-offs, ale liczę, że ekipa coacha Jamesa Borrego, który wywodzi się ze szkoły Popovicha, będzie dość ciekawa do oglądania.

5. Chicago Bulls. Jak mieszkasz w Finlandii, to musisz mieć Bulls na swoim radarze. Więc ja mam. Lauri Markkanen gra o nowy kontrakt. Słyszałem z pierwszej ręki, że ciężko pracował nad formą w wakacje. Spodziewam się wielkich rzeczy z jego strony. No i wsady Zacha LaVine’a! Jeśli ich nie lubisz, to nie lubisz koszykówki.

6. Cleveland Cavliers. Czekam aż Kevin Love i Tristan Thomson zasilą jakieś play-offowe drużyny. Jest parę ekip o jednego Love’a od włączenia się na poważnie do gry o tytuł.

7. Dallas Mavericks. Pierwszy raz od 1999 roku, nie zobaczymy w tej drużynie Dirka Nowitzkiego. Ale idzie nowe. Gdzie, jeśli nie w Mavs, dwóch białych Europejczyków, ma dzielić, rządzić i prowadzić drużynę do sukcesów? Nie mogę doczekać się jak będzie wyglądać współpraca Porzingisa i Doncica. Warto oglądać Mavs, bo tam zawsze mogą dziać się czary.

8. Denver Nuggets. Chcę zobaczyć jak ta młodzież rośnie na naszych oczach. Lubię patrzeć na czysty talent Jokica, zamknięty w ciele studenta czwartego roku matematyki. Uwielbiam płacz amerykańskich ekspertów, że z takim ciałem w końcu się połamie.

9. Detroit Pistons. Jakby to był 2009, a nie 2019 rok, to Pistons byliby w gronie ekip walczących o tytuł. Albo jakby dało się wymienić Rose’owi i Griffinowi kolana na nowe. Ale trzymam kciuki za ich zdrowie. Jest mi ich żal, że ich pierwszym rozgrywającym jest Reggie Jackson.

10. Golden State Warriors. Nie lekceważę serca mistrza. Spodziewam się wielkich sezonów od Curry’ego i Greena. Myślę, że Russell bez problemów wejdzie w ten system.

11. Houston Rockets. Ty mówisz, że to się nie może udać, ja jestem pewny, że może. Oczywiście mówimy o rundzie zasadniczej. Na rozmowy o play-offach przyjdzie czas. Westbrook będzie atakował obręcz, reszta będzie rzucać. Jak się zmęczy, to Harden będzie atakować, a reszta rzucać. Tak, to będzie takie proste, ale też zabawne do oglądania. Tak, Harden też będzie rzucać. Dużo.

12. Indiana Pacers. Lubię ich styl, coach McMillan to świetny trener. Jestem ciekaw czy zdołają utrzymać się na powierzchni bez Victora Oladipo. A gdy już wróci, to jak będzie wyglądał. Miałem wrażenie, że kiedy był zdrowy, już mocno drapał sufit swoich możliwości. Ale może się mylę.

13. Los Angeles Clippers. Jeśli Kawhi zdobędzie tytuł z trzecią kolejną drużyną, jeśli przy tym zostanie MVP Finałów, to trzeba będzie zacząć szukać dla niego miejsca gdzieś już w top 15 all-time. Ale zanim to nastąpi, ta drużyna, tak po prostu może być, a raczej będzie świetna do oglądania.

14. Los Angeles Lakers. LeBron zdmuchnie w grudniu 35 świeczek z urodzinowego tortu. Gra swój 17 sezon w NBA. Zamiast tracić czas na hejtowanie, zamiast marnować czas na durne debaty czy jest lepszy od Jordana, zwyczajnie zacznijcie cieszyć się jego grą, doceniać jego kunszt, talent, przegląd boiska. Jak go zabraknie, to zatęsknicie. A tak między nami – nie, nie jest lepszy od Jordana i skończmy już ten temat.

15. Memhis Grizzlies. Ja Morant i Jaren Jackson Jr. to być może kolejne wcielenia Mike’a Conley’a i Marca Gasola. Ale zanim ten plan wejdzie w życie, Grizzlies muszą przegrywać w tym sezonie. Muszą! Jeśli ich pick spadnie poza top6, zgarnie go krwiożerczy Danny Ainge. Ale przegrywanie nie przeszkadza w ogrywaniu młodych. I na tym się skupmy. Bruno Cabolco, gdy grał w Toronto był dwa lata od tego, żeby być dwa lata od bycia dobrym. Według moich obliczeń to będzie już. Aha, wiem że się nazywa Caboclo, a nie Cabolco. Póki co nie zasłużył, żebym poprawnie pisał jego nazwisko.

16. Miami Heat. To jest idealne małżeństwo – Fit Jimmy w fit Heat. To się musi udać. Jak patrzysz na grę Heat, to potem albo masz chęć iść poćwiczyć, albo się wk..asz, że jesteś gruby, że nie jesteś fit, a oni tak, i tak dobrze wyglądają w tych koszulkach. To Miami będzie fajne do oglądania.

17. Milwaukee Bucks. Dla samego Giannisa warto oglądać Bucks. Grek od początku swojej kariery, każdego lata dokłada coś do swojej gry. Jestem ciekaw z czym przyjdzie do tego tego sezonu. To będą ważne rozgrywki dla niego i dla klubu.

18. Minnesota Timberwolves. Załóżmy, że ostatnie 2-3 lata trzymał Cię w piwnicy jakiś Austriak psychopata. Uwalniasz się, i pierwszą rzeczą, jaką widzisz jest mecz Wolves. Jakiś fragment meczu. Jest ogromna szansa na to, że powiesz „wow, ten KAT i Wiggins” to muszą być wiodący goście w NBA. Potem ktoś opowiada Ci, jak jest naprawdę. Dla samych tych fragmentów warto czasem zajrzeć do Minnesoty. Miejmy nadzieję, że coś ruszy w głowach tych dwóch chłopaków. NBA byłaby fajniejsza z nimi na pełen etat.

19. New Orleans Pelicans. Piszę to już po operacji Ziona, i już trzymam kciuki, żeby wrócił do pełni zdrowia. Ta ekipa jest ciekawą mieszanką młodego talentu i doświadczenia. Trzymam też kciuki za jego dietetyka. To on może być MVP tego sezonu.

20. New York Knicks. A ja myślę, że to wcale nie było tragiczne lato i Knicks wcale nie będą fatalni w tym sezonie. Może ja się mylę, może Ty się mylisz.

21. Oklahoma Thunder. Chris Paul w Oklahomie, czyli tam gdzie zaczął karierę. To jest ciekawy skład, który nie ma biznesowego sensu, żeby go zatrzymać. I z jednej strony czekam na dwie-trzy duże wymiany (Adams, CP3, Gallinari), ale z drugiej pamiętam, że ta organizacja (chyba) nie lubi tankować. Gdyby dać im szansę, to bez żartów, ta mieszanka mogłaby o coś powalczyć. Problem w tym, że OKC mają piąty budżet w tym sezonie. Wow, co?

22. Orlando Magic. Ta drużyna jest jak ziemniaki, kotlet, surówka i szklanka kompotu z wiśni. Niby nie ma szału, ale przecież nie pogardzisz takim zestawem. To jest drużyna jak najbardziej play-offa i jak najbardziej nie na mistrzostwo. I tyle. Markelle Fultz wraca! To taka powiedzmy porcja lodów do Twoich ziemniaków, kotleta, surówki i szklanki kompotu z wiśni.

23. Philadelphia 76ers. Stawiałem, że Szóstki wygrają Wschód w rundzie zasadniczej, oraz że Embiid zostanie MVP sezonu, więc tak, spodziewam się dobrych rzeczy po tej drużynie.

24. Phoenix Suns. Nie mów mi, że MVP fibowskich Mistrzostw Świata nic nie znaczy w NBA. Ricky Rubio zmieni kulturę grania tej drużyny. Patrzę na Bookera. Już czas być dobrym, a nie tylko napychać sobie statystyki.

25. Portland Trail Blazers. Lillard i McCollum są od lat w gronie moich ulubionych graczy. Lubię ich oglądać, miałem okazję parę razy rozmawiać z nimi. Mam wrażenie, że coś się wydarzy w tej ekipie, że jakaś wielka wymiana wisi w powietrzu. Nie z ich udziałem, ale po to, żeby im pomóc. Bo oni potrzebują tej pomocy.

26. Sacramento Kings. Niby trzeba zacząć ich traktować poważnie, niby Vlade Divac odrobił pracę domową i wykonał parę ciekawych ruchów w ostatnich dwóch latach…ale potem przypomina mi się kontrakt Harrisona Barnes’a, który burzy wszystko, co napisałem wcześniej. Nie, z Barnesem na takim kontrakcie, z taką rolą wygrywać się nie da. Przykro mi. Ale Foxa i Bagley’a warto pooglądać. Chłopaków z Bałkanów też.

27. San Antonio Spurs. Drużyna z Teksasu ma nieprzerwaną serię 22 lat (!) wchodzenia do play-offs. Jest to wyrównanie rekordu Syracuse Nationals z początków istnienia ligi. Zawsze ciekawie podejrzeć jest, co tam gotuje Gregg Popovich.

28. Toronto Raptors. Ta drużyna wygrała 17 z 22 meczów bez Leonarda w tamtym sezonie i na to najbardziej czekam. Jak będzie wyglądał Siakam jako lider? Czy Masai Ujiri pozwoli tej ekipie, w takim składzie dograć ten sezon? Nie mogę też doczekać się kiedy zobaczę ich na żywo i wejdę do ich szatni powęszyć.

29. Utah Jazz. Znajomy trener powiedział mi kiedyś, że wielu trenerów z Euroligi mogłoby prowadzić drużyny NBA, ale tylko garstka trenerów NBA sprawdziłaby się w Eurolidzie. Quin Snyder z pewnością by się sprawdził w Europie. Uwielbiam ten styl. Oglądam Jazz z łyżką w dłoni, bo ten styl mógłbym jeść.

30. Washington Wizards. Niby bagno, ale jednak Bradley’a Beala zawsze jest przyjemnie oglądać w grze.

31. Ciekawy jestem jak sprawdzi się system „challenge” czy się przyjmie, jak będzie wykorzystywany przez trenerów.

32. NBA dokonała przed sezonem uaktualnień w interpretacjach, podkreślam interpretacjach, nie przepisach, jeśli chodzi o błąd kroków. Jestem ciekaw, jak sędziowie będą to egzekwować. Po dwóch nocach z meczami, zauważam, że bywają niekiedy zbyt nadgorliwi w tej materii.

33. Dla mnie wymiar rozrywkowy sportu, to tylko mały jego element. Nie po to wstaję o trzeciej w nocy, żeby się rozerwać. O trzeciej w nocy się śpi, a nie szuka rozrywek. Wierzę w wartości płynące z uprawiania i śledzenia sportu. Wierzę w inspiracje płynące do nas z parkietów. Takie, które możesz przenieść do własnych realiów, do własnego życia. Praca nad sobą, nad swoimi słabościami, wiara we własne możliwości, pozytywne myślenie. Oby ten sezon przyniósł ich jak najwięcej.

34. Nie mogę też doczekać się mojej corocznej wyprawy do Toronto. Ta zapowiada się znakomicie! Jak wszystko pójdzie zgodnie z planem, to w ciągu 10 dni zobaczę jedenastu potencjalnych All-Starów, a w międzyczasie sprawdzę pewne egzotyczne miejsce.

* Tekst napisałem oryginalnie dla portalu Unibet. Opublikowany został tam kilkanaście dni temu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.