Konkurs

Zapraszam do wzięcia udziału w konkursie, w którym do wygrania jest książka Jacka McCalluma "Dream Team" tłumaczenia Michała Rutkowskiego i Pawła Wujca.

Zasady są bardzo proste ale stety lub niestety trzeba skorzystać z Facebooka. Wybaczcie ci, którzy odwiedzacie mój blog a z FB nie korzystacie:

1. Polub i udostępnij TO ZDJĘCIE.
2. Polub fanpage mojego bloga (jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś/zrobiłaś).

…i tyle.
Konkurs trwa do Wigilii czyli do 24. grudnia. Następnego dnia poznamy zwycięzcę.
Powodzenia!
Fundatorem nagrody jest Wydawnictwo Sine Qua Non.
Książka trafiła do sklepów już jakiś czas temu i ktoś nawet powiedział, że wszyscy szanujący się fani koszykówki już od dawna powinni ją mieć. No cóż, ja mam je od trzech dni i nie czuję, żebym się nie szanował (?). Ale może się mylę.
Anyway, jak mawiają w pewnych kręgach książka jest świetna. Ją się pochłania a nie czyta. Ale przecież nie może być inaczej. Napisana przez Jacka McCalluna, człowieka od ponad 30 lat związanego z NBA. Napisana o drużynie, która stała się zjawiskiem. Zjawiskiem nie tylko w historii Igrzysk Olimpijskich, nie tylko koszykówki i nie tylko sportu. Efekt Dream Teamu był jak wirus – akurat tu w pozytywnym znaczeniu – zainteresowanie koszykówką rozlało się po całym świecie i zaraziło miliony. Nowitzki, Ginobili, Parker i wielu wielu innych są świetnym przykładem na to, jaki wpływ miało to co wydarzyło się w 1992 roku w Barcelonie. Wówczas 10-12 letni chłopcy z wypiekami na twarzach oglądali wirtuozów koszykówki. Czy to działo się naprawdę? Tak, była taka drużyna, która zmieniła wszystko.

Po raz pierwszy w historii (i prawdopodobnie
ostatni) udało się zmontować skład złożony z gwiazd najwyżej półki NBA,
późniejszych członków Galerii Sław ligi. Wyjątek stanowił jedynie
Christian Laettner, który dopiero kilka miesięcy później zaczął swoją
karierę w NBA.
W skład Dream Teamu weszli: Michael Jordan, Magic
Johnson, Larry Bird, Charles Barkley, Karl Malone, John Stockton,
Patrick Ewing, David Robinson, Clyde Drexler, Scottie Pippen oraz Chris
Mullin.
Każdy z nich jest członkiem Hall of Fame za wspaniałe kariery
w NBA a od sierpnia 2010 roku Dream Team 1992 znalazł się tam również
jako drużyna.

Amerykanie nie przywieźli do domu złotych medali z
Igrzysk Olimpijskich w Seulu (1988). David Stern po latach negocjacji w
końcu doszedł do porozumienia z FIBA w sprawie dopuszczenia do Igrzysk
graczy z NBA. Ostatecznie zadano śmiertelny cios hipokryzji, według
której w turnieju mogli brać udział tylko sportowcy-amatorzy podczas gry
od lat dla większości z nich koszykówka była źródłem utrzymania i już
wtedy konkretnego dochodu. Amerykanie, przez niezdrowe regulacje na
kolejne międzynarodowe imprezy wysyłać musieli studentów, którym
przychodziło walczyć z dorosłymi zawodnikami.
W Barcelonie w końcu się to zmieniło raz na zawsze.
Dla
wszystkich rywali Dream Teamu konfrontacja z gwiazdami NBA to był
"kosmos". Wszyscy interesowali się NBA ale w dobie braku internetu,
telefonów komórkowych, masowego i błyskawicznego przepływu informacji
wszystko to wydawało się jeszcze bardziej magiczne, kolorowe,
telewizyjne, tajemnicze, niedoścignione. W NBA grano w koszykówkę tak
niesamowicie dobrze, że wielu zastanawiało się czy aby na pewno mecze
nie są tam reżyserowane. W Barcelonie nadarzyła się pierwsza prawdziwa
okazja do konfrontacji.
Dość szybko okazało się, że dla "reszty"
będzie to już tylko walka o srebrny medal bo złoto jest już
zarezerwowane. Rywale Stanów Zjednoczonych nie grali o wygraną lecz o
jak najniższą porażkę. Powiedzieć, że była to różnica klas, to nic nie
powiedzieć. Koszykówkę w wydaniu NBA a koszykówkę reprezentowaną przez
"resztę świata" dzieliły lata świetlne.
To był basket zbliżony do perfekcji. Trener Chuck Daily ani razu nie poprosił o czas. Nie musiał…
 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.