Nagrody indywidualne na półmetku sezonu 2020-21

Tak, tak. Jesteśmy już w połowie tych dziwnych i wymagających rozgrywek 2020-21. Przyznajmy więc nagrody indywidualne za tę część sezonu. Podkreślam – za tę część sezonu. Nie jest to moja projekcja tego, kto faktycznie zgarnie poszczególne nagrody. Na koniec moje trzy piątki All-NBA na tym etapie sezonu. Zapraszam gorąco do podawania własnych typów/nominacji/składów.

MVP. Nominowani: LeBron James, Joel Embiid, Nikola Jokic, Steph Curry.

Mój typ: Joel Embiid.
Pisałem parę tygodni temu, że wyścig po MVP w tym sezonie, to wyścig trzech – LeBrona, Embiida i Jokica. Nadal tak jest i tak będzie do końca rozgrywek. Pogadać możemy o wybitnym sezonie Stepha, nie wspomnieć nie możemy o Lillardzie, ciepło myśleć musimy o Doncicu i KD, ale to są tylko te słynne „konwersacje o MVP”. Mówić i wyróżniać możemy, czy nawet powinniśmy, 5-8 graczy, ale realne szanse na zgarnięcie tego wyróżnienia ma tylko tych trzech. Jokicowi na ten moment brakuje wygranych z Nuggets (20:15, siódme miejsce na Zachodzie). Lakers, po stracie Anthony’ego Davisa, łapią drugi oddech (sześć porażek w ostatnich ośmiu meczach), z bilansem 24:13 zajmują czwarte miejsce na Zachodzie. Zostaje mi Embiid, który spełnia wszystkie kryteria, gdy mówimy o MVP – świetne statystyki indywidualne w drużynie, która jest w elicie ligi. Jego 76ers z bilansem 24:12 liderują na Wschodzie. Statystyki Embiida sięgają 30.2 punktu, 11.6 zbiórki, 3.3 asysty, 1.4 bloku oraz 1.4 przechwytu. Ma już na koncie pięć meczów z przynajmniej 40 punktami i 10 zbiórkami w tym sezonie. Reszta ligi ma łącznie cztery tego typu występy. Jasne, to się wszystko może szybko zmienić, bo różnice w bilansach są bardzo małe, a cała trójka ma wybitne statystyki. Dodatkowo, argument za LeBronem jest taki, że w jego wieku, z jego stażem w NBA, nikt nigdy nie robił taki rzeczy, jakie robi on. Poza tym, będąc najlepszym graczem ligi od blisko dwóch dekad, swoje ostatnie MVP zdobył dawno temu, bo w 2013 roku. Ale te i podobne rozważania zostawmy na końcówkę sezonu. Teraz mój głos wędruje do Hansa z Kamerunu. Przed sezonem też typowałem właśnie jego, jako MVP tych rozgrywek.

Obrońca Roku. Nominowani: Rudy Gobert, Ben Simmons, Myles Turner, Joel Embiid.

Mój typ: Rudy Gobert.
Wiem, że w internecie bardzo nośne są highlighty, w których „jadą” z nim Jokic, Zion i Embiid. Może i tak. Jeśli trzech, dodać trzeba, wybitnych graczy z nim jedzie, a dla reszty jest większym lub mniejszym postrachem pod koszem, to Jazz biorą coś takiego w ciemno. Francuz jest esencją wszystkiego, co ta drużyna robi w defensywie. A Jazz są przecież elitarnie broniącą ekipą. I takie są fakty. Owszem, są match-upy, w których mankamenty Goberta są eksponowane, ale przecież nie ma on ich aż tak dużo. Obwodowi Jazz mogą ryzykować w defensywie, bo wiedzą, że tam z tyłu jest wielki gość, który jest w stanie naprawić ich błędy. Żaden zawodnik w NBA nie znaczy tak wiele dla swojej defensywy, ile Gobert znaczy dla Jazz. Przed sezonem stawiałem na Bama Adebayo z Heat.


Debiutant Roku.
Nominowani: LaMelo Ball, Tyrese Haliburton.

Mój typ: LaMelo Ball.
Tutaj mam tylko dwóch nominowanych kandydatów, bo prawda jest taka, że w tym sezonie, przynajmniej na ten moment, jest to wyścig jedynie tych dwóch graczy. I trzeba tu też zaznaczyć, że według bukmacherów, Ball ma dość znaczną przewagę nad Haliburtonem. Ball wygląda jak najlepsza kadrowa decyzja Michaela Jordana w historii jego decyzji zza biurka w Bobcats/Hornets i oczywiście także i w Wizards. Okazało się, że wszystkie obawy odnośnie jego gry i jego postaci były mocno przesadzone. Świetne w jego grze jest to, że on z grudnia i on z marca, to jakby dwóch różnych koszykarzy. Widać, że szybko się uczy, że chce to robić. Jego rozumienie gry jest na bardzo wysokim poziomie. Wszystko to w połączeniu z jego warunkami fizycznymi oraz wiekiem (dopiero w sierpniu skończy 20 lat) sprawiają, że można śmiało przypuszczać, że mamy do czynienia z potencjalnym graczem formatu All-Star. A jeśli tak, to jest to znakomita wiadomość dla organizacji ze średniego rynku na skalę NBA. 15.8 punktu, 6 zbiórek, 6.3 asysty oraz 1.6 przechwytu. Dla porównania, Haliburton daje 13.2 punktu, 3.6 zbiórki, 5.4 asysty oraz 1.4 przechwytu, ale jego notowania nie są aż tak wysoko, jak te Balla. Anthony Edwards i James Wiseman musieliby zaliczyć bardzo mocną drugą połowę sezonu, żeby na poważnie włączyć się do walki o tę nagrodę. Przed sezonem typowałem tu Obi’ego Toppina.

Most Improved Player. Nominowani: Jerami Grant, Collin Sexton, Christian Wood, Jaylen Brown, OG Anunoby.

Mój typ: Jerami Grant.
Przy tej nagrodzie można chwilę się zatrzymać i podyskutować, co jest definicją postępu. Czy sam fakt, że dany gracz dostał szansę (minuty, rola, rzuty) i ją wykorzystał, powinien być argumentem nadrzędnym nad rzeczywistym postępem wynikającym z włożonej pracy w swój rozwój, zdobywanego doświadczenia? Pierwszy wariant jest rzecz jasna łatwiejszy do zauważenia i odnotowania. Drugi musi znaleźć nośny argument za tym, żeby dało się go promować. No i muszą znaleźć się ci, którzy tenże skok rozwojowy odnotują i docenią. Dla mnie powinna być to kombinacja jednego i drugiego. Nie zawsze zawodnicy, którzy dostają zwiększoną rolę z sezonu na sezon, lub po zmianie drużyn, są w stanie wznieść swoją grę na wyższy poziom, Zatem nie jest sprawą oczywistą, ani automatyczną, że w takich środowiskach będą produkować. Na ten moment kandydatów mam tu dwóch. Co najlepsze są przedstawicielami tych dwóch różnych nurtów. Pierwszym jest Jerami Grant z Pistons, który po wyjściu ze sztywnych schematów Nuggets dostał bardzo wiele swobody w Pistons. Punkty 23.4 (+11.4), zbiórki 5.3 (+1.8), asysty 2.9 (+1.7), bloki 1.1 (0.3), minuty 36.2 (+9.6).
Drugim jest Jaylen Brown z Celtics. U niego liczby kształtują się tak: Punkty 24.8 (+4.5), zbiórki 5.5 (-0.9), asysty 3.9 (+1.8), przechwyty 1.1 (0.0), minuty 33.8 (-0.1).
24-latek z Bostonu ma swój argument w liczbach, ale przede wszystkim ma go w „teście oka”, który wspierają zaawansowane liczby. Z gracza, który miał być jedynie atletycznym skrzydłowym, który broni i od czasu do czasu coś tam rzuca, stał się zawodnikiem formatu All-Star, który w znaczącym i zauważalnym stopniu poprawił swój kozioł, który potrafi kreować sam dla siebie pozycje do rzutów, ale też umie piłką znaleźć niepilnowanego kolegę. Pomyśleć, że jeszcze cztery lata temu, w debiutanckich rozgrywkach, notował tylko 6.6 punktu oraz 2.8 zbiórki.
No dobrze, to na kogo stawiam? Mogę odpowiedzieć trochę przewrotnie? W moich oczach jest to Brown za rzeczy, które robi regularnie w tym sezonie, które nie były pewne jeszcze rok-dwa temu. Ale jestem przekonany, że to Grant zdobędzie więcej głosów, gdy przyjdzie czas rozdawania prawdziwych nagród. No i też trzeba mu oddać, że o ile łatwiej jest powtórzyć scenariusz, według którego odbywa się ten sezon w jego wykonaniu, to jednak, na koniec dnia, trzeba wyjść na parkiet i wszystkie te rzeczy zrobić. Moim typem przed sezonem był tu OG Anunoby z Raptors.

Najlepszy Rezerwowy. Nominowani: Jordan Clarkson, Patty Mills, Montrezl Harrell, Terrence Ross, Chris Boucher.

Mój typ: Jordan Clarkson.
Myślę, że tutaj nie ma większej potrzeby zagłębiania się w niepotrzebne detale. Jordan Clarkson jest najlepszym rezerwowym, najlepszej drużyny w NBA. W rotacji Quina Snydera jest dokładnie tym, czego Jazz potrzebują od swojego zmiennika. Prawie 18 punktów na mecz, do tego 4 zbiórki, oraz 2.3 asysty. 28-latek trafia co mecz po 3.2 trójki przy całkiem niezłej skuteczności (37%). Był to mój typ przed sezonem. Napisałem wtedy coś takiego: „W internecie krąży wiele memów, według których coach Quin Snyder albo zażywa twarde narkotyki, albo nimi handluje. Pozostając w tym klimacie, Snyder bardzo umiejętnie dawkuje sobie Clarksona. Zamiast walczyć z jego naturą psa na punkty, zamiast na siłę kazać mu być kimś, kim nie jest, postanowił wykorzystać jego atuty, a przykryć mankamenty.”

Trener Roku. Nominowani: Quin Snyder, Monty Williams, Tom Thibodeau, Taylor Jenkins.

Mój typ: Quin Snyder.

„Długo biłem się myślami, bo moim drugim kandydatem był Quin Snyder.” – tak napisałem przed sezonem, kiedy mój typ padł na Terry’ego Stotsa z Blazers. Teraz, w połowie rozgrywek, wracam do tego drugiego, o którego toczyłem bój w swoich myślach. Jazz są znakomicie poukładaną ekipą na obu końcach parkietu. Ich dyscyplinę, spokój i cierpliwość w ataku, jak również to jak współpracują i reagują w defensywie można by, trzeba by, pokazywać na koszykarskich klinikach dla trenerów i zawodników. Można nie być fanem Jazz, ale nie można nie zauważać tego, jak dobrze grają. Owszem, to nadal może być za mało na zdobycie tytułu, ale nie o tym tu teraz rozmawiamy.

 

Moje trzy najlepsze piątki na tym etapie sezonu:

All-NBA 1st Team:

C: Joel Embiid.

PF: Kevin Durant.

SF: LeBron James.

SG: Damian Lillard.

PG: Steph Curry.

All-NBA 2nd Team:

C: Nikola Jokic.

PF: Giannis Antetokounmpo

SF: Kawhi Leonard.

SG: James Harden.

PG: Luka Doncic.

All-NBA 3rd Team:

C: Rudy Gobert.

PF: Domantas Sabonis.

SF: Jayson Tatum.

SG: Paul George.

PG: Bradley Beal.


* Tekst napisałem oryginalnie dla portalu Unibet.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.