Analizujemy transfer Pistons i Magic

Detroit Pistons i Orlando Magic dogadali się wczoraj w sprawie wymiany, na mocy której do Motown przeniósł się Tobias Harris a w przeciwnym kierunku powędrowali Brandon Jennings i Ersan Ilyasova. Kto na tym wyszedł najlepiej? Kto zyskał w dalszej i bliższej perspektywie? Przeanalizujmy tę wymianę.

Cieszę się, że udało mi namówić Piotra Makulca, by podzielił się z nami swoimi przemyśleniami na ten temat. Piotr jest ekspertem (oraz wielkim fanem) jeśli chodzi o drużynę Detroit Pistons. Zapewne kojarzycie go z Probasket.pl lub Magazynu MVP, dla których kiedyś pisał. Dziś możecie znaleźć go na Twitterze, FB oraz stronie DetroitPistons.pl.

Zatem…

Piotr: Wymianę oceniam na 4+ dla Pistons i 4
dla Magic. Detroit pozyskało dobrego skrzydłowego za wygasające
umowy, nie tracąc przy tym ani Stanley’a Johnsona/Darruna Hilliarda
ani też wyboru w Drafcie NBA. Niestety osłabili się na pozycji
rozgrywającego, mając w składzie tylko podstarzałego Steve’a
Blake’a i słabego Spencera Dinwiddie. Van Gundy powinien spróbować
pozyskać np. Jose Calderona (Knicks), Jarretta Jacka (Nets), D.J.-a
Augustina (Thunder), Maurice’a Williamsa (Cavs) lub Darrena Collisona
(Kings). Orlando pozbyło się Harrisa otrzymując mniej niż
wynosiła jego wartość. Jennings i Ilyasova to dobrzy zawodnicy ze
schodzącymi po sezonie umowami, co daje wiele opcji na rynku wolnych
agentów. Pozyskanie ich powinno okazać się wzmocnieniem i nie
zdziwi mnie, jeśli Magic awansują rzutem na taśmę do PlayOffs.
Schematyczny Stan Sprowadzenie Tobiasa Harrisa do Detroit było
kolejnym zaplanowanym działaniem trenera Stana Van Gundy’ego. Harris
ma być takim Rashardem Lewisem z Magic, Marcus Morris to taki Hedo
Turkoglu, Drummond=Howard, Baynes=Gortat itd. Pistons próbowali
pozyskać 23-latka latem ubiegłego roku, ale wobec braku szans
wzmocnili skład o innego skrzydłowego z listy życzeń – Marcusa
Morrisa. Nie ma jednak tego złego co by na dobre nie wyszło. Magic
rozmawiali na temat Harrisa z kilkoma zespołami, m.in. z Raptors,
Pelicans (Ryan Anderson miał trafić w trójstronnej wymianie do
Pistons) oraz Kings (za Rudy’ego Gay’a/Bena McLemore?), jednak
wybrali bezpośrednią wymianę z Detroit, bez wyborów w Drafcie,
które by zabierały kilka milionów z budżetu na letnie kontrakty.
Harris nie jest gwiazdą, to typowy gracz drużynowy, a tylko tacy –
jak pokazuje historia – idealnie pasują do Pistons i odnosili tam
największe sukcesy z zespołem. Jest przeciętnym defensorem,
strzelec, choć nie zachwyca jeśli chodzi o rzuty z dystansu.
Dlatego też powinien najczęściej grać jako silny skrzydłowy, w
zależności od sytuacji zmieniać się pozycjami z Morrisem (od
którego lepiej zbiera) a w razie konieczności z KCP. Van Gundy
otrzymał gracza, który może rozciągać pole gry i grać w
izolacji pod koszem, tworzyć sytuacje do oddania rzutu dla
Drummonda, jest także kolejną opcją w ataku obok Andre i Reggiego
Jacksona (choć w mojej ocenie Ilyasova był lepszym strzelcem – i
nie chodzi tu o statystyki oraz defensorem). Obawiam się tylko
kontuzji kostki, które prześladują go w ostatnich latach. Andre
Drummond (22 lata), Reggie Jackson (25), Kentavious Caldwell-Pope
(22) i Tobias Harris (23) plus Marcus Morris (26)/Stanley Johnson
(19) – tak przez następne kilka lat powinna wyglądać pierwsza
piątka "Tłoków". Obiecująco. W dłuższej perspektywie
kontrakt Harrisa (64 mln $ za 4 lata) nie wygląda tak źle. Stan Van
Gundy znany jest z "wyciągania" tego co najlepsze z
młodych zawodników, ma dobre metody treningowe i bez wątpienia
poprawi jego grę w obronie. Jeśli wszystko zaskoczy, chemia w
szatni, zgranie, nastąpi poprawa gry w obronie, to bez dwóch zdań
powinni awansować do PlayOffs po 6 latach przerwy. Magic po prostu
uszczuplili wydatki Już kilka miesięcy temu pisałem, że jak tylko
Brandon Jennings wróci do pełni formy po kontuzji Achillesa to
będzie oferowany w wymianach. Wrócił, nie grymasił wychodząc z
ławki, grał całkiem nieźle, choć zawsze chciał być pierwszym
rozgrywającym decydującym o losach meczu. W Detroit wnosił wiele
energii do gry, motywacji i szaleństwa, ale jego przygoda z zespołem
zakończyła się jak tylko Reggie Jackson podpisał latem nowy
5-letni kontrakt. Od tego momentu wiedziałem, że on i jego kończąca
się umowa będą przynętą w rozmowach transferowych. Spekulowało
się o wymianie do New York Knicks (za Calderona), do Brooklyn Nets
(za Thaddeusa Younga) oraz do New Orleans Pelicans (za Ryana
Andersona). Trafił do Orlando, a to dobry kierunek. Od wielu lat
wiadomo, że obydwa kluby są w dobrych relacjach i często
porozumiewają się ws. transferów. Do tego jeden i drugi byli
ulubieńcami trenera Scotta Skilesa w Milwaukee Bucks. Magic nie
mogli do końca ufać Elfridowi Paytonowi, choć szybko się uczy i
ogrywa, wciąż jest niedoświadczony i potrzebuje mentora. Nie jest
nim podatny na kontuzje C.J. Watson, a młody Shabazz Napier musi
najpierw wyrobić sobie pozycję pierwszego zmiennika w rotacji.
Victor Oladipo to combo guard, lubi mieć piłkę w rękach i według
mnie powinien pozostać rzucającym obrońcą. Jennings (8.3 mln $) i
Ilyasova (7.9 mln $ i opcja zespołu na sezon 2016-17: 8.4 mln $)
przydadzą się w tym młodym zespole nawet jako rezerwowi. Pozyskali
dwóch graczy z wygasającymi kontraktami, zastępcę dla Channinga
Frye – którym handlują i wygospodarowali ponad 16 mln $ na zakupy
na rynku wolnych agentów w lipcu tego roku. A przecież budżety
mają wzrosnąć, więc gotówki na kontrakty/transfery będzie
więcej. Dla Orlando była to wymiana czysto finansowa,
perspektywiczny ruch otwierający wiele opcji w przyszłości. Przy
okazji (jakkolwiek to brzmi) Skiles po raz drugi pozbył się
Harrisa, współpraca między nimi już wcześniej się nie układała,
więc po co się męczyć przez kolejne lata? W ten sposób znalazły
się także pieniądze na nową umowę dla Evana Fourniera (chciał
8-10 mln $ rocznie).

Karol: Moim zdaniem obie drużyny mogą być zadowolone z tej wymiany. Magic pozyskali dwóch weteranów, którzy w założeniu mają pomóc im zrobić silny run w drugiej części sezonu w stronę play-offs. Gracze Scotta Skilesa są jedną z najmłodszych ekip NBA i ten brak doświadczenia wychodził w końcówkach wielu meczów tego sezonu. Magic przegrali w tych rozgrywkach aż 10 spotkań różnicą nie większą niż 5 punktów. Często o porażkach decydowały pojedyncze posiadania, proste błędy. Jennings i Ilyasova mają wnieść do drużyny odrobinę spokoju i doświadczenia. Obaj grali w systemie Skilesa parę sezonów temu w Milwaukee. Turek jest dobrym strzelcem dystansowym. Ma rozciągać grę, dawać więcej miejsca penetrującym, oczywiście na czele z Oladipo. Jennings wraca do siebie po poważnej kontuzji zerwanego ścięgna Achillesa. W Detroit (23 mecze) pokazał, że nie ma problemu z byciem rezerwowym. Był całkiem produktywny w tej nowej dla siebie roli. Z czasem, nie zdziwi mnie, jeśli Skiles będzie kończył mecze z nim na jedynce (jeśli jego odzyskiwanie formy będzie przebiegać jak do tej pory). Elfrid Payton nadal popełnia błędy. Często w końcówkach traci głowę. Do tego nie dysponuje pewnym rzutem. Nie straci pracy w pierwszej piątce Magic ale wartościowe zmiany bardzo mu się przydadzą. Shabazz Napier, w zasadzie, nie dawał niczego pozytywnego, gdy wchodził na parkiet. Magic potrzebowali drugiego rozgrywającego jak ryba wody.      
Od strony ekonomicznej ruch ten da Magic ok. $17mln wolnej przestrzeni na nowe kontrakty. Umowa Jenningsa wygasa po sezonie a
w kontrakcie Ilyasovy jest opcja klubu na kolejne rozgrywki ($8.4mln).
 
Dlaczego Harris musiał odejść niecały rok po tym, jak podpisał czteroletni kontrakt?
To dobre pytanie.
Problem Orlando od początku polegał na tym, że jest to skład bogaty w talent, który niestety dla nich na wielu płaszczyznach się ograniczał i z różnych przyczyn nie mógł być w pełny wykorzystany. Magic, w niektórych ustawieniach, po prostu nie byli w stanie grać. Albo w ataku, albo w obronie albo na obu końcach parkietu. Dlatego właśnie na pewnym etapie sezonu Channing Frye stał się zawodnikiem, przy którym wszyscy grali lepiej.
Harris nie zrobił spodziewanego skoku na kolejny poziom. Z gracza 17/6 w tamtym sezonie, stał się graczem 14/7 w tym. Spodziewałem się (i pewnie nie tylko ja), że bez problemu wskoczy na jakieś 18-20/7-9. Ale to wcale nie musi być jego wina. Po prostu z takimi a nie innymi typami graczy wokół siebie, jego talent nie mógł być do końca uwolniony. Magic szukali wymian, po których z tej mozaiki nie do końca pasujących do siebie elementów, dałoby się ułożyć jakiś sensownie wyglądający obraz. Podejrzewam, że Harris nie był ich pierwszą opcją do odejścia. Ale podejrzewam też, że między nim i Skilesem mogło nie być idealnych relacji, datowanych jeszcze na wspólną pracę w Milwaukee.
Pozyskanie Jenningsa i
Ilyasovy to rozwiązanie na teraz. Być może latem żaden z nich nie będzie już graczem Magic. Spodziewam się więcej gry do środka i na zewnątrz z Turkiem jako przynętą i Vucevicem jako mocnym uderzeniem. 

Patrząc od strony Pistons. Tobias Harris ma dopiero 23 lata. Jest wystarczająco silny a jednocześnie szybki by grać z powodzeniem na obu pozycjach skrzydłowego. Z całą pewnością przyszłość może należeć do niego i nic nie stoi na przeszkodzie by w krótkim czasie stał się graczem formatu All-Star. Harris dołącza do równie młodej ekipy z Drummondem i Jacksonem na czele. Jest swego rodzaju inwestycją. SVG dał się poznać na Florydzie (z pracy zarówno dla Magic jaki Heat) jako trener pedagog, który pod swoimi skrzydłami potrafił wyciągać z graczy talent. Wielu widzi w tym ruchu coś, co może sprawić, że Pistons za lat kilka znajdą się w grupie drużyn pretendujących do mistrzowskiego tytułu.
Żeby jednak nie wybiegać za bardzo w nieznaną przyszłość.
SVG będzie musiał dość szybko wkomponować Harrisa w system. Pistons chcą pierwszy raz od 7 lat znaleźć się w play-offach. Wiele zależeć będzie od jego współpracy z Drummondem. W idealnym scenariuszu obaj będą skupiać na sobie obrońców przez co obu (i Jacksonowi) będzie łatwiej zdobywać punkty. Problem w tym, że Harris nie jest pewnym strzelcem. Jego 31% zza łuku to dość nietypowa statystyka dla "czwórek" Van Gundy’ego. Nagle może okazać się, że Dre, który nadal ma swoje ograniczenia w grze tyłem do kosza, zaczyna brakować przestrzeni.

Podsumowując – Magic zrobili deal "na teraz" by rzutem na taśmę wejść do play-offs. Rozładowali trochę talentu w zamian za ligową solidność. Zaoszczędzili przy tym pieniądze co być może postawi ich w roli dość silnego gracza na rynku wolnych agentów tego lata. Teraz pozostałe talenty Magic muszą zacząć świecić jeszcze silniejszym światłem.
Pistons, stosunkowo tanim kosztem, pozyskali gracza, który może stać się jednym z ważniejszych elementów drużyny na najbliższe lata. Z Harrisem a bez Jenningsa i Ilyasovy drużyna na pewno nie jest gorsza. Czy będzie lepsza? Czas pokaże.

   http://cdn-jpg.si.com/sites/default/files/styles/si_gallery_slide/public/2016/02/16/pistons-magic-trade.jpg?itok=upTeTdJG

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.