Disaster draft

Jest taki przepis w NBA, który miejmy nadzieję nigdy nie będzie musiał zostać wykorzystany praktyce. Przepis ten nosi nazwę "disaster draft".
Czy zastanawialiście się kiedyś, co by się stało gdyby cała drużyna NBA zginęła w katastrofie lotniczej lub innym tragicznym wypadku?
Tak, wiem. Jest to delikatny temat ale zarazem bardzo ciekawy – oczywiście tylko w sferze teorii.
Na przestrzeni sezonu każda z ekip NBA odbywa niezliczoną ilość podróży niemal wszystkimi możliwymi środkami lokomocji. Wypadki nie są czymś, o czym myślimy ilekroć wsiadamy do samolotu ale czy tego chcemy czy nie ryzyko jest większe, dużo większe niż wtedy, gdy siedzimy w domu przed komputerem. Moim zdaniem, że nie ma nic niezdrowego w sytuacji, kiedy raz na jakiś czas przez głowę przejdzie Ci tego typu myśl.

NBA jest przygotowana na wszystko. Gdyby zdarzyło, że gracze którejś z drużyn ligi zginęli w katastrofie, uruchamiana jest procedura "disaster draftu".

Na czym ona polega? Drużyna, która straciła swoich zawodników ma prawo skompletować nowy skład w oparciu o graczy z pozostałych ekip ligi. Przy czym każda z drużyn zabezpiecza sobie wcześniej po pięciu zawodników. Spośród nich wybierać nie można. Nie można też wybrać dwóch zawodników z tej samej organizacji.
By procedura została uruchomiona wystarczy, że przynajmniej pięciu zawodników danej drużyny w tragicznych okolicznościach traci życie.  

Póki co, odpukać, procedura ta nigdy nie musiała zostać uruchomiona. Było blisko w 1960 roku, kiedy Minneapolis Lakers w czasie burzy śnieżnej musieli lądować gdzieś w Iowa w polu kukurydzy. Na szczęście nikomu nic się nie stało.

Każda z czterech największych amerykańskich lig (NBA, NFL, NHL, MLB) ma swoją własną wersję "disaster draftu". Przepisy różnią się jedynie w detalach ale ogólnie są one do siebie bardzo podobne.

 https://cdn3.vox-cdn.com/thumbor/Jhnn0kzJnxJmmlsvr2b0wS_od_I=/0x28:600x428/730x487/cdn0.vox-cdn.com/uploads/chorus_image/image/2654937/gyi0063795509.0.jpg

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.