To tylko preseason ale zawsze. Dla tego chłopaka to bardzo dużo. Prawie cztery lata od ostatniej kontuzji, od ostatniego występu w NBA. Minionej nocy wszedł na parkiet i od razu zrobił to, co miał robić gdy wybrano go w drafcie. Nigdy nie ukrywałem, że go lubię i bardzo kibicuję jego powrotowi do zawodowej gry. To ciągle tylko 25-letni gracz.
Widać było, jak jest zdenerwowany i podekscytowany. Jakby chwilę wcześniej coach rozrysował dla niego zagrywkę w siódmym meczu Finałów. To pokazuje jak bardzo mu zależy.
Zdrowia Greg. NBA Cię potrzebuje!