Po wielu tygodniach twardych negocjacji Detroit Pistons i Jalen Duren porozumieli się w sprawie pięcioletniego, w pełni gwarantowanego, kontraktu o wartości $200 mln.
Duren miał czas do pierwszego października, żeby podjąć kwalifikowaną ofertę o wartości $9,6 mln by za rok stać się niezastrzeżonym wolnym agentem. Mógł ten „deadline” również przeczekać i dalej negocjować jako zastrzeżony wolny agent.
Gdzie nie wiadomo o co chodzi, tam zazwyczaj chodzi o pieniądze. Duren został wybrany do trzeciej piątki All-NBA za ubiegły sezon. Dzięki temu stał się uprawniony do podpisania pięcioletniego kontraktu o wartości $287 mln. Problem dla niego i jego agenta polegał na tym, że z zawodnika, który pomógł Pistons wygrać 60 meczów, który w rundzie zasadniczej notował po 19,5 punktu (65% z gry) i 10,5 zbiórki, w play-offach obniżył loty. Jego średnie w postseason spadły do 10,2 punktu (51,4% z gry), 8,5 zbiórki. Pistons pokonali w pierwszej rundzie Orlando Magic, ale w drugiej odpadli z Cleveland Cavaliers. Pewnym stało się wtedy, że maksymalny kontrakt dla Durena znika ze stołu.
Negocjacje zaczęły się z poziomu $170 mln płatnych w pięć lat. Później oferta delikatnie rosła, ale nadal była daleko od tego, czego oczekiwał „obóz” 22-letniego Durena. W ostatnim tygodniu mówiło się już o $200 mln, ale też o dołączonej do umowy klauzuli o obniżeniu wagi przez Durena i obowiązku utrzymywania jej przez sezon, co miało być kontrolowane przez klub przy okazji comiesięcznych ważeń. W ostatnich dniach jednak Pistons mieli z tego punktu zrezygnować, co otworzyło drogę do ostatecznego porozumienia.
Niecałe dwa tygodnie temu Pistons i Ausar Thompson porozumieli się w sprawie pięcioletniej umowy wartej $155 mln.

