Jeden Chandler to za mało?


Chiński klub Zhejiang Lions jest poważnie zainteresowany ściągnięciem Tysona Chandlera, centra aktualnych mistrzów NBA Dallas Mavericks. W ich składzie jest już inny Chandler z NBA – Wilson.

Pieniądze w Chinach, w przeciwieństwie do niektórych lig świata, są prawdziwe, raczej pewne i całkiem spore – nawet na standardy NBA. Problem polega jednak na tym, że umowy nie zawierają klauzuli odejścia w przypadku zakończeniu lockoutu w NBA, co skutecznie odstrasza wielu graczy chętnych pograć w Azji w czasie kiedy NBA nie pracuje.

Jeśli najlepsza liga świata wróci w tym sezonie, to Tyson Chandler będzie jednym z najbardziej (obok Nene z Denver i Davida Westa z Nowego Orleanu) pożądanych wysokich zawodników na rynku wolnych agentów.
Były gracz Bulls, Hornets i Bobcats zaliczył sezon marzeń każdego zawodowego gracza. Najpierw, we wrześniu ubiegłego roku sięgnął z reprezentacją USA po złoto Mistrzostw Świata w Turcji a 9 miesięcy później, z Dallas Mavericks podbierał z rąk Davida Sterna puchar Larry O’Briena.

Chandler jako wolny agent po świetnym sezonie, rozdawać będzie karty ale jednocześnie musi mądrze nimi zagrać. Ma 29 lat i za sobą 10 sezonów gry, nie zawsze stojących pod znakiem sukcesów i pełni zdrowia. Wieloletni kontrakt za gwiazdorskie pieniądze będzie najprawdopodobniej jego ostatnim – stąd zrozumiała cierpliwość.
Jego możliwości wyglądają tak:
Może wyjechać do Chin a z końcem tamtejszych rozgrywek (przełom marca i kwietnia) wrócić na końcówkę sezonu do NBA, o ile do niego dojdzie. Może wtedy wrócić do Dallas lub powalczyć o mistrzostwo gdzie indziej. Podpisanie tego typu krótkiej umowy poza Dallas, pozbawiłoby go jednak "praw Birda" ale z kolei już w czerwcu 2012 roku dołączyłby do imponującej kasy wolnych agentów z Dwightem Howardem, Chrisem Paulem i Deronem Williamsem na czele.

Na ławce trenerskiej Zhejiang Lions zasiada Jim Cleamons, wieloletni asystent mistrzowskich ekip Phila Jacksona. Obecność markowego coacha i dobrej klasy młodego gracza to z pewnością niezła przynęta na kolejnych ‘ludzi NBA’. "Lwy" już od kilku tygodni starają się zakontraktować m.in. DeAndre Jordana i Glena Davisa.

Chandler zakończył minione rozgrywki ze statystykami na poziomie 10.1 punktu, 9.4 zbiórki oraz 1.1 bloku na mecz. Jego obecność pod koszem Mavs, do tej pory uważanych przez rywali za "miękkich", okazała się być kluczowa w walce o mistrzostwo. Zmiana orientacji drużyny na defensywę i mentalna siła porównywana była do tej, jaką wywarł na Celtów Kevin Garnett, który po przyjściu latem 2007 roku do outsidera ligi, uczynił z niego mistrzowską ekipę a obronę wyniósł na najwyższy poziom.


1but.pl -> Aż 270 modeli butów do kosza -> Zobacz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.