Kolejny idiota w NBA

Okazuje się, że idiotów w NBA nie brakuje. Ewentualnie weszliśmy w taki okres roku – przeziębienia, osłabienia, zaraźliwa głupota. Nie wiem.
Minionej nocy Rockets podejmowali u siebie Jazz. Goście z Salt Lake City dostali srogie lanie – 124:86.
W NBA jest taka niepisana zasada, że jak do końca meczu zostaje jedno posiadanie czyli 24 sekundy lub mniej, wtedy nie konstruuje się akcji tylko kozłuje piłkę i czeka do końcowego gwizdka.
Mimo, że zasada jest niepisana, przestrzega się jej jak świętości. Jeśli przez cały mecz mocno zlałeś rywala to nie musisz go już poniżać bardziej grając akcję bez żadnego znaczenia.

Rockets przeprowadzili piłkę na pole ataku i chcieli czekać na koniec meczu. 14,13,12… wtem na 6 sekund przed końcem meczu John Lucas III uznał, że lepiej będzie wyglądało w kronikach NBA, jak Jazz przegrają ten mecz różnicą 36 zamiast 38 punktów. Zabrał piłkę od rezerwowego Isaiaha Canaana i ostro ruszył w stronę kosza. Na realizację planu zabrakło mu czasu.
Po końcowym gwizdku Lucas szukał jeszcze konfrontacji z Francisco Garcią.
Pan John Lucas znany był do tej pory z tego, że kiedyś przeskoczył przez niego LeBron James. Od wczoraj wiemy też, że jest głupi…

Na początku sezonu Blazers grali ze Spurs. Nicolas Batum potrzebował punktów do triple-double. Był to już ten śmieciowy ale zarazem ten święty czas, kiedy się już patrzy na zegar nie obręcz. Batum odpalił trójkę. Trafił. Zaliczył triple-double.

Gregg Popovich i jego podopieczni, nie byli zadowoleni.
Sam Batum przyznał po meczu, że była to najgorsza rzecz jaką w życiu zrobił. Zażenowanie było widać też na twarzach innych graczy Blazers.

http://sports.cbsimg.net/images/visual/whatshot/103013_JL3.jpg

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.