LeBron i K.D. okiem naukowców

Nie wiemy która drużyna zdobędzie mistrzostwo NBA ale wiemy kto zostanie MVP tego sezonu. Będzie to LeBron James albo Kevin Durant. Innego scenariusza nie przewiduję. Paul George jeszcze trochę poczeka na swoją nagrodę.

Durant ze swoją koszykówką wszedł na kolejny poziom wtajemniczenia. Coach Brooks mówił o tym w Manchesterze. Uwielbia oglądać Duranta ale za razem jest to przerażające. Dlaczego? Dlatego, że on w wieku 25 lat swoją ofensywną grę ma takim poziomie, do którego większość koszykarzy świata nigdy nie dojdzie. Jeśli dojdzie, to zrobi to na sezon lub dwa. K.D. już tam jest i będzie jeszcze przynajmniej dekadę. Przerażające jest to, że przez najbliższych 5-7 lat będzie cały czas się rozwijał. Będzie więcej zbierał, lepiej podawał, lepiej bronił a przy tym niczego nie tracił z ofensywnych możliwości.
 
Jego średnie z tego sezonu to szalone 31.3 punktu przy skuteczności z gry na poziomie 51%, 7.8 zbiórki, 5.2 asysty oraz 1.5 przechwytu. Punkty, asysty i przechwyty ma na poziomie najwyższym w karierze.
Westbrook stracił póki co 21 meczów w tym sezonie. Oklahoma jest na pierwszym miejscu Zachodu. Durant ma niesamowity rok poparty niesamowitymi statystykami. Dla mnie jest to bardzo logiczne równanie, którego wynik brzmi – MVP.

LeBron z kolei notuje w tym sezonie 26 punktów, 6.9 zbiórki, 6.5 asysty oraz 1.3 przechwytu. Są to cały czas imponujące liczby, choć można by powiedzieć że James tak już na rozpuścił, że przechodzimy obok nich bez większych emocji. Dla niego to standard a my to przyjmujemy jako pewnik. A jak się temu bliżej przyjrzeć, to dla niego są to jedne ze słabszych statystyk od lat. To jest szalone. I nie jest to pewnik. To za każdym razem coś wyjątkowego. Niewielu było graczy w historii NBA tak równo wypełniających statystyki. Liczby te robią się jeszcze bardziej imponujące dla tych, którzy oglądają mecze Miami w tym sezonie. LBJ robi wszystko na pół gwizdka, jak najmniejszym nakładem sił (przynajmniej takie sprawia wrażenie). Widać doskonale na czym zależy mu najbardziej na tym etapie kariery. Wade walczy z bolącymi kolanami a tymczasem Miami są czwartą siłą NBA z bardzo niewielką stratą do Spurs, Thunder i Pacers. To też jest klasyczny przykład MVP.

Zastanawiamy się gdzie jest szczyt możliwości LeBrona i kiedy wydaje nam się, że już go osiągnął, wtedy on pojawia się po wakacjach z czymś nowym. W tym sezonie trafia prawie 58% swoich rzutów z gry, co jest najlepszą skutecznością w jego karierze. Z kolei nigdy w karierze nie oddawał tak małej ilości rzutów i nigdy nie spędzał na parkiecie tak małej ilości minut (niecałe 37). LeBron to profesor, jakiego w NBA być może wcześniej nie było. Nie ma mentalności Jordana, to już wiemy, ale jest całkiem innym typem gracza. Może bronić i atakować praktycznie na wszystkich pięciu pozycjach. Czyta grę i rozumie ją jak mało kto w tym biznesie.

James i Durant zagrali w NBA przeciwko sobie 16 meczów. 9 razy K.D. zdobywał więcej punktów ale to drużyny LeBrona wygrały aż 13 z tych spotkań.

Dwóch najlepszych koszykarzy świata wzięli ostatnio na warsztat naukowcy z ESPN Sport Science. Oto co udało im się ustalić:   

http://api.ning.com/files/Fnz6Jcu6TqLhopYAuiY*ya7YzhLYWFVCDt56k-0fQ0Vw03awi7UfZ1uhLNJlbPzA*V74Knz30j7DkLtuoY0oWp0-T815RjcB/kevindurantandLeBronJames.jpg

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.