MVP FAQ: Nowy rok, nowe twarze




Pogadaliśmy…

W pierwszym w 2015 roku MVP FAQ spróbujemy m.in. ocenić praktyczny wymiar ostatnich transferów w NBA.

 

1. Kto okaże się największym wzmocnieniem wśród nowych
twarzy w składach contenderów: Jeff Green w Memphis, Dion Waiters w
Oklahomie czy J.R., Iman lub Timo w Cleveland?

Michał Kajzerek: Zdecydowanie Jeff Green w Memphis.
To gracz, który potrzebował nowego środowiska, bo w Bostonie nie
potrafił wyjść ponad pewien poziom, mimo że miał dłuższe niż zazwyczaj
okresy bardzo dobrej gry po obu stronach. Największym wyzwaniem będzie
dla niego ustabilizowanie formy, ale z wszystkich ostatnio
wytransferowanych to on ma potencjał do zrobienia największej różnicy w
swoim nowym środowisku. Mocno się rozwinął w tym sezonie – ma lepszy
kozioł, częściej atakuje kosz w izolacjach i poprawił selekcję rzutową.
Dave Joerger i weterani z Memphis nie powinni mu zanadto przeszkadzać w
graniu swojej koszykówki, muszą jednak go temperować, aby Green nie
rozpędzał się za bardzo, do czego ma tendencje.

Karol Śliwa: Pisałem kiedyś, że Niedźwiadki mogą
zajść daleko w play-offach ale do realnego marzenia o tytule potrzebują
kogoś, kto będzie w stanie regularnie zdobywać punkty z pozycji 2-3. No
to właśnie tego kogoś pozyskali. Green jest wszechstronnym atletą, który
potrafi karcić obronę rywali na wiele sposobów. Tak samo dobrze czuje
się w rzucaniu za 3 punkty jak i z siarczystymi dunkami z TOP 10 dnia.
Brakuje mu regularności ale w takiej drużynie jak Memphis nikt nie
wymagać będzie od niego 20 punktów co wieczór. Sama jego obecność na
parkiecie wiele zmienia i otwiera nowe możliwości w operowaniu pod
koszem dla Gasola i Randolpha. Jeśli Green odnajdzie się w tym bardzo
poukładanym systemie, drużyna może mieć z niego ogromny pożytek na obu
końcach parkietu. Nie jest to ruch, który cokolwiek gwarantuje Grizzlies
ale jest to ruch, który pozwala wymieniać ich jednym tchem obok tych
ekip, które stoczą ostateczną walkę o tytuł w tym sezonie. Jeśli chodzi o
pozostałe wymiany to uważam, że zarówno dla Thunder jak i Cavs były to
bardzo dobre wymiany. Oklahoma oddała tylko i wyłącznie wybór w drafcie
za gracza, który ma potencjał na bycie kimś w NBA. Cavs z kolei za dwa
średniej klasy wybory w drafcie (mocno chronione) i coraz mniej
pasującego do ich systemu Waitersa pozyskali aż trzech graczy i każdy z
nich (gdy zdrowy) może być pożyteczny dla tego klubu.

Piotr Zarychta: Z punktu widzenia zmiany w
dotychczasowej grze, to prawdopodobnie nowy zastęp graczy w Cleveland,
ale jeśli chodzi o wynik tu i teraz, to stawiam na Memphis. Jeff Green
to trochę tykająca bomba i możliwy powrót efektu Rudy’ego Gaya, czego
Niedźwiadkom nie życzę, ale dostali zawodnika, który sam umie sobie
wykreować pozycję do rzutu, a takich mają niewielu. Jak popracuje nad
obroną i rzutem, będzie bardzo dobrym wzmocnieniem. I mimo tego, że
najwyżej go cenię z tych graczy wymienionych w pytaniu, to pozostaje
mnóstwo niewiadomych przy jego nazwisku.

 

2. Charlotte Hornets wydawali się przed sezonem
pewniakiem do playoffów na Wschodzie. Fatalny początek i strata na
dłuższy okres czasu Ala Jeffersona wydawały się grzebać ich szanse, ale
Szerszenie nagle zaliczyły serię 5 wygranych z rzędu. Przypadek czy
Hornets „wracają do gry”?

Michał Kajzerek: Kemba Walker! No i Michael
Kidd-Gilchrist! Jestem wielkim fanem obu tych graczy i według mnie to
oni zrobili najwięcej pracy dla Charlotte Hornets w przekroju tej serii
zwycięstw. Walker wygląda teraz jak kandydat na All-Stara wśród
rozgrywających Wschodu, natomiast MKG nadal jest mocno niedoceniany jako
defensywny stoper. Gość potrafi kryć graczy od pozycji nr 1 do pozycji
nr 4 i swoją intensywnością po bronionej stronie parkietu już wiele razy
ratował Szerszeniom tyłek. Panowie zainspirowali swoich kolegów do
znacznie lepszej gry. Niemniej to nadal rotacja o wyraźnie podkreślonych
lukach (m.in. brak offensive-minded SG – sorry Lance – czy konieczność
przysłonięcia defensywnych braków Jeffersona) i to będzie dużym
problemem, jeżeli Hornets uda się awansować do play-offów.

Karol Śliwa: Na razie trudno powiedzieć. Ostatni run
Szerszeni to w główniej mierze natchniona gra Kemby Walkera, który
każdym z tych starć zdobywał nie mniej niż 28 punktów. Utrzymanie takiej
formy przez resztę sezonu jest rzecz jasna niemożliwe. Z Charlotte
napływają jednak inne pozytywne sygnały, które pozwalają wierzyć, że to
co najgorsze, Hornets mają już za sobą w tym sezonie. Michael
Kidd-Gilchrist w ostatnich 6 meczach 4 razy notował double-double.
Drużyna potrzebuje jego atletyzmu. Gerald Henderson wraca do stabilnej
formy po problemach zdrowotnych z początku sezonu. Marvin Williams
zaczyna wyglądać jak dobra wersja samego siebie. Może nie ta z czasów
gry w Atlancie, ale na pewno ta solidna z ostatnich sezonów w Utah.
Kontuzjowany Lance Stephenson ma teraz okazję przyjrzeć się z boku jak
grają Hornets, gdzie mają braki, gdzie będą go potrzebowali. Niedługo
wróci Big Al i w Charlotte znów może zaświecić słońce. Wschód wybacza w
tym sezonie wiele. Szerszenie są już tylko 1,5 meczu od ósmego miejsca.

Piotr Zarychta: Bardzo bym tego chciał, ale nie
umiem do końca na to odpowiedzieć. Seria zwycięstw, podobnie jak gra
Kemby Walkera, są imponujące, ale to wciąż dla mnie mało. New York
Knicks nie wypada nawet liczyć, Celtics i Magic jeszcze niedawno byli na
ich poziomie zwycięstw i porażek, ale już Pelicans i Raptors to
zdecydowanie wyższa półka i te wygrane robią wrażenie. Prędzej czy
później do składu wróci jednak Lance Stephenson i ten powrót będzie
odpowiedzią na pytanie czy Hornets są for real.

 

3. New Orleans Pelicans tkwią w środku tabeli Zachodu tuż
za playoffami co musi być dość frustrujące dla fanów talentu
Anthony’ego Davisa. Co byś doradzał temu klubowi – cierpliwość,
przemodelowanie składu czy znalezienie nowego trenera?

Michał Kajzerek: Poleciłbym agresywniejszego
generalnego menadżera. Pels muszą popracować nad swoją ławką
rezerwowych, to przede wszystkim. Mają tam bardzo mocno ograniczony
potencjał, oprócz Ryana Andersona nie posiadają gracza, któremu mogliby w
pełni zaufać, m.in. dlatego ściągnęli Pondextera i mam nadzieję, że to
początek większych zmian w rotacji ekipy. Anthony Davis będzie się
rozwijał, ale potrzebuje zespołu, który będzie zorientowany na niego,
zarówno gracze pierwszej piątki, jak i rezerwowi, z którymi także musi
się nauczyć grać. Pels to zespół, który będzie potrzebował po drodze
odrobinę szczęścia. Wszystko wskazuje na to, że skończą sezon na
najgorszej pozycji dla drużyny – bez większych szans w play-offach, bez
większych szans na bardzo wysoki wybór w drafcie.

Karol Śliwa: Klubowi odradzałbym pochopne i
nieprzemyślane decyzje a fanom, żeby się tak nie frustrowali bo naprawdę
nie ma czym. Są tacy, którzy sukcesów chcieliby na już a najlepiej na
wczoraj (cześć Vivek Ranadivé). Ta liga uczy jednak pokory. 18-19 na
trudnym Zachodzie to całkiem dobry wynik. Strata do ósmych obecnie Suns
nie jest duża. Zwalnianie trenera byłby zwyczajną głupotą bo nie sądzę,
żeby z tej grupy zawodników kto inny był w stanie wykrzesać coś więcej.
Anthony Davis i Monty Williams zżyli się ze sobą tego lata. Coach W
zresztą bardzo to podkreślał gdy udało mi się z nim porozmawiać w cztery
oczy w Hiszpanii
. Szkoda byłoby psuć w drużynie dobrą chemię a jak
wiadomo ma ona nieocenione znaczenie w kontekście budowania czegoś
dobrego. Zalecam cierpliwość i mądre obudowywanie Davisa wartościowymi
zawodnikami. Młode gwiazdy dziś są bardziej świadome mechanizmów
prowadzenia klubów w NBA. Jeśli mają wątpliwości co do profesjonalizmu
organizacji, dla której grają, nie mają problemów z tym by to głośno
powiedzieć a w ostateczności zmienić otoczenie. A.D. musi mieć
świadomość, że w Nowym Orleanie jest konkretny plan na przyszłość. Wtedy
zwiąże się z Pelikanami na długie lata. A o wolnych agentów nie powinno
być trudno bo kto by nie chciał grać z taką bestią?

Piotr Zarychta: Ja bym dalej szukał zmian w
składzie. Nie wydaje mi się, żeby z tego zespołu dało się dużo więcej
wykrzesać. Wiele osób mocno krytykuje Monty’ego Williamsa, ale jeśli na
pozycji rozgrywającego alternatywą dla Jrue Holidaya są Jimmer Fredette i
Austin Rivers, to i Gregg Popovich wiele by tu nie zdziałał. Dlatego ja
bym szukał przede wszystkim transferów. Pierwszy ruch został wykonany,
Pelicans pozyskali Quincy’ego Pondextera. To nie rozwiąże oczywiście ich
wszystkich problemów, ale jest krokiem w dobrym kierunku. Oby takich
więcej, bo Anthony Davis może nie chcieć być zakładnikiem Nowego
Orleanu, tak jak Kevin Love był zakładnikiem Minneapolis.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.