Patrick Beverley jest idiotą

Thunder wygrali wczoraj u siebie z Rockets 106:98. Mecz i jego przebieg jest sprawą drugorzędną.
Chciałem skupić się na czymś innym. Mianowicie na tym, że uważam pana Patricka Beverley’a z Houston Rockets za idiotę.
I od razu chcę wyjaśnić pewną kwestię – Uwielbiam walkę na boisku, uwielbiam walecznych i nieustępliwych zawodników, którzy grają z pasją i poświęceniem.
Ale nie lubię boiskowych dewiantów, którzy chcą iść do celu kosztem zdrowia rywala. Czasem nawet tymże celem zdaje się być tylko i wyłącznie zdrowie rywala.

Lubię ostrą walkę w obronie ale nie lubię tanich chwytów. To nie jest koszykówka.
Jeśli
grasz, to prawdopodobnie się ze mną zgodzisz – nie ma nic złego w tym,
kiedy wchodząc pod kosz dostajesz w rękę czy inną część ciała, po tym jak rywal starał się zaatakować piłkę. To jest sport kontaktowy, więc musisz się z tym liczyć.
Ale jest jednak dużo złego w tym, kiedy obrońca kasuje cię bez pardonu i bez szacunku dla twoich kości i stawów.

11 miesięcy temu Russell Westbrook z wolna zmierzał w stronę bocznej strefy boiska, żeby poprosić o czas. Wszyscy to widzieli. Beverley wjechał w nogi Westbrooka, co w rezultacie kosztowało rozgrywającego Thunder wiele miesięcy przerwy w grze i trzy operacje prawego kolana.

Wczoraj, niemal dokładnie w tym samym miejscu parkietu, zrobił prawie to samo. Tym razem obyło się bez kontuzji.
Widać, że historia niczego nie nauczyła Beverley’a.
Ciężko szanować ludzi, którzy nie szanują ciebie.
Jest
granica między twardą grą a chamstwem. Pan Patrick tę granicę
przekroczył. A szkoda, bo ma zadatki na niezłego obrońcę. Nazwisko w
lidze może wyrobić sobie w inny sposób.
Może przyjść taki mecz, że
przy jednej z penetracji pod kosz dajmy na to Serge Ibaka albo lepiej
Kendrick Perkins, skasuje pana Beverley’a. I po co? Historia zna takie przypadki. 
 
 

http://sinbapointforward.files.wordpress.com/2014/03/bev-russ.jpg?w=600&h=400

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.