Pozdrawiam odwiedzajacych

Witam serdecznie odwiedzajacych regularnie moj blog. Jesli ktos byl zdziwiony ubogoscia w tresc (jak i obraz) moich ostatnich wpisow chce poinformowac iz przebywam obecnie w miejscu, ktore za czasow rzymskich znane bylo pod nazwa Castrum Vindabona. Tym czasem w NBA nikt nie mysli zwalniac tempa w zwiazku z majowym weekendem. Malo tego, obecna sytuacja (przynajmniej w odniesieniu do niektorych zespolow) jeszcze tydzien temu bylaby dobrym scenariuszem na film science fiction. Miami Heat bo glownie o nich chodzi mi w tym momencie znalezli sie w sytuacji "win or go home" do konca rywalizacji z Bulls. Mlode Byki prowadza 3-0 i zeby wyslac mistrzow na wczesniejsze wakacje potrzebuja juz tylko jednej wygranej i maja na to az 4 mecze. Przebieg rywalizacji Dallas – Golden State jest kolejnym zaskoczeniem (pozytywnym – jesliby patrzec na to od strony Golden State badz negatywnym w przypadku fanow Mavs). Dallas po niesamowitym sezonie regularnym (67-15) byli wymieniani w gronie murowanych faworytow do mistrzostwa w tym roku i mimo ze nikt nie twierdzi ze tak nie bedzie, mimo ze byla to para z wieloma podtekstami to nikt nie przypuszczal ze to Warriors beda zespolem, ktory rozdaje karty. A tak wlasnie jest przynajmniej na tym etapie. Koszykarze z Oakland prowadza 2-1 przy okazji pozbawiajac rywali przewagi wlasnego parkietu. Dzis w nocy mecz nr 4 ktory albo przywroci Mavs na wlasciwy tor albo postawi ich w niezwykle trudnej sytuacji. Nie bylo niespodzianek w parze Detroit – Orlando. Pistons bez wiekszych historii, w czterech meczach znalezli sie w II rundzie i czekaja tam juz na 99.9% na Cavs, dla ktorych jak latwo bylo przwidziec zdziesiatkowani kontuzjami Wizards nie stanowia najmniejszego zagrozenia. Utah po 2 przegranych z Houston wygrali 2 mecze u siebie. Wszystko wyjasni sie najprawdopodobniej w 7 meczu…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.