Wolna agentura 2021. Podpisy, analizy cz.2

Ruchów na wolnym rynku ciąg dalszy. Większość z nich analizuję pojedynczo, ale niektóre rozpatruję przez pryzmat całych klubów, żeby zrozumieć szerszy kontekst. Zapraszam do lektury oraz dyskusji.

Dwa słowa na temat ruchów Knicks:

Julius Randle przystał na warunki czteroletniego kontraktu o wartości $117 mln. Umowa zawiera opcję zawodnika na ostatni rok umowy.

Mój komentarz: Randle grał w ubiegłym sezonie na poziomie 24.1 punktu, 10.2 zbiórki oraz 6 asyst. Trafiał 41% swoich rzutów zza łuku (2.3 trójki na mecz). Za dobrą grę został wyróżniony nagrodą dla zawodnika, który poczynił największe postępy, a Knicks, dość nieoczekiwanie, weszli do play-offs (z czwartego miejsca). W nich nie było już tak kolorowo. Nowojorczycy przegrali w pięciu meczach z Hawks, a Randle zagrał delikatnie mówiąc średnio. 18 punktów, 11 zbiórek, 4 asysty za serię nie wygląda źle, ale 29.9% z gry oraz 4.6 straty na mecz już tak. Mimo wszystko jest to dobry ruch Knicks. Nie jakiś super rewelacyjny, ale dobry. Randle i jego agent mogli dograć nadchodzący sezon na mocy kończącej się umowy, a potem powalczyć o pięcioletni kontrakt warty $200 mln. Licząc z należnościami za najbliższe rozgrywki, Randle w ciągu najbliższych pięciu lat zarobi ok. $140 mln. Teraz można zadać sobie pytanie co w jego wykonaniu było bliższe prawdy – sezon regularny na 24/10/6, czy play-offy na 18/11/4 z fatalną skuteczności i stratami? Ja bym powiedział, że jego rzeczywista wartość, to wypadkowa jednego i drugiego, ale raczej bliżej tej lepszej wersji. Hawks wiedzieli doskonale skąd u Knicks może pochodzić największe zagrożenie dla ich obrony. Dlatego Randle’owi tak ciężko się grało. On nie jest materiałem na gracza, z którym Knicks, jako liderem, sięgną po tytuł. Ale wiemy, że jest w stanie zabrać drużynę do play-offów. A to dużo. Dla Knicks, którzy w ostatnich 20 latach stosowali politykę obrotowych drzwi, jeśli chodzi o skład, zatrzymanie 26-latka, który jeszcze przez ładnych parę lat może dokładać do swojej gry, bez jednoczesnej utraty atletyzmu, to powiew potrzebnej stabilizacji. A nawet gdyby kiedyś trzeba było poszukać wymiany, to jest to kontrakt jak najbardziej do sprzedania.

Evan Fournier dogadał się z New York Knicks w sprawie czteroletniego kontraktu o wartości $78 mln. Czwarty rok jest opcją drużyny.

Mój komentarz: Podoba mi się ten ruch i nawet jeśli prawie $20 mln za sezon, to trochę za dużo za tego typu gracza, to mogę z tym żyć, bo nie jest to absurdalnie wielka suma, która szokuje. Z Fournierem w NBA rzecz jest taka, że w play-offowych drużynach, może on być najwyżej trzecią-czwartą opcją. W Nowym Jorku, jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to tak właśnie będzie. Randle, Walker a dalej Barrett i Fournier właśnie. Więc nie nie ma problemu z hierarchią i miejscem w kolejce na stołówkę. Francuz przywozi do Knicks bardzo potrzebny w tej rotacji spacing i trochę doświadczenia.

Derrick Rose zostaje w Nowym Jorku na trzy kolejne lata. Knicks zapłacą mu za to $43 mln. Trzeci rok jest opcją klubu.

Mój komentarz: Dużo za dużo! Rose ma 32 lata, za sobą całą książkę operacji i kontuzji. Już dawno lekarze NBA powiedzieli mu, że najlepiej dla jego zdrowia będzie, jeśli nie będzie przekraczał dwudziestu paru minut na mecz. Za ubiegły sezon zarobił ok. $7 mln i to jest pułap dla rezerwowego rozgrywającego. Jasne, ten deal się zwróci w sprzedanych koszulkach i gadżetach. Cały czas jest wielki sentyment wokół postaci Rose’a. Sportowo, prawie $15 mln za sezon dla gracza, który w idealnym dla siebie i klubu scenariuszu, jest graczem z ławki na maksymalnie 25 minut w meczu, to zdecydowanie za dużo.

Nerlens Noel porozumiał się w sprawie trzyletniego kontraktu wartego $32 mln.

Mój komentarz: To jest zły kontrakt. Przynajmniej dwukrotnie przepłacony. Noel zagrał ostatni sezon na mocy rocznej umowy za $5 mln. I to jest, albo raczej powinien być jego pułap. Uchodzi za defensywnie zorientowanego środkowego, a prawda na temat jego defensywy jest taka, że jest w niej co najwyżej poprawny. Tak, blokował 2.2 piłki na mecz w tamtym sezonie. Ale to takie trochę „whiteside’owskie” bloki. Często czai się na nie kosztem drużynowej dyscypliny defensywnej. Poza tym jest bardzo, bardzo ograniczony w ataki. Taki pakiet usług nie jest wart $10 mln za sezon. Nie w obecnej koszykówce. Obraz patrzenia na tę umowę delikatnie poprawia opcja klubu na rok trzeci, ale tylko delikatnie

Alec Burks dogadał się w sprawie trzyletniej umowy wartej $30 mln. Umowa zawiera opcję klubu na ostatni rok.

Mój komentarz: Za dużo. 30-latek grał ubiegły sezon na mocy rocznej umowy za $6 mln i to jest właśnie, mniej więcej, jego segment cenowy. Tego typu gracze są dobrzy, bo są tani. Gdy nie są tani, nie są dobrzy. 12.7 punktu, 4.2 zbiórki, 4.6 asysty, 41% zza łuku. To są przyzwoite liczby, ale mimo wszystko nie za takie pieniądze. Nie jest to umowa tragiczna, która będzie boleć Knicks. Ale też nie sądzę, żeby kluby biły się o pozyskanie go. Można, a nawet trzeba było zakontraktować go taniej, lub puścić wolno.

Taj Gibson zostaje na kolejny rok w Knicks. Zarobi w tym czasie $2.7 mln.

Mój komentarz: Tak, to jest to. Idealny deal dla weterana. Nawet jeśli już na boisku coraz mniej, to sama jego obecność w szatni i na treningach, ma kolosalne znaczenie.

Kemba Walker, po tym jak dogadał się z Thunder w sprawie wykupienia umowy, porozumiał się z Knicks w sprawie rocznej umowy wartej $8mln

Mój komentarz
: Przede wszystkim, to jestem w szoku, że doszło do wykupienia tej umowy. Tam było $36 mln w nadchodzącym sezonie oraz $37.6 mln w opcji na rozgrywki 2022-23. Ciekaw jestem ile Walker zostawił w Oklahomie za swoją wolność. Ten ruch spadł Nowemu Jorkowi jak przysłowiowej ślepej kurze ziarno. Nie było go na horyzoncie. Na papierze wygląda to znakomicie. Jeśli ktoś ma tu być warty $20+mln za sezon, to z pewnością tym kimś jest Walker, ale… Kemba ma chroniczne problemy z lewym kolanem. Przez nie nie rozpoczął o czasie minionego sezonu i też nie mógł grać swojej koszykówki w serii z Nets. Te same problemy oglądaliśmy w bańce na Florydzie. Trzeba pamiętać, że Walker ma już za sobą trzy operacje (!) lewego kolana. Jedną z 2015, drugą z 2016, a trzecią z 2017 roku. Każda z nich była opisywana jako “drobna”, ale operacja, to operacja. Walker, by grać na 100% swoich możliwości musi też być bliski 100%, jeśli chodzi o zdrowie. Z jego fizycznością (180 cm, 85 kg) i jego stylem gry, każda utrata na szybkości czy zwinności, odbija się na jego produktywności. Knicks mają go na mocy niewielkiego i niezobowiązującego kontraktu, więc ten ruch obciążony jest małym ryzykiem. Zdrowy Walker to znakomity koszykarz. Jako człowiek pozytywna i niekonfliktowa postać w szatni. Moim jedynym znakiem zapytanie przy nim jest zdrowie. Nie postawiłbym pieniędzy na to, że zagra w 70% meczów sezonu.

Nie do końca jestem fanem całokształtu ruchów Knicks, ale też nie spalam się w krytykowaniu tej organizacji. Mam wrażenie, że po udanym ubiegłym sezonie, pan James Doland, właściciel klubu, wywarł presję na zarządzie, żeby ten poszedł na polowanie. A w związku z tym, że nie udało się namówić na grę w Nowym Jorku ani CP3, ani DeRozana, ani Leonarda, który i tak ma rok wyjęty z kariery, to poszedł sygnał, żeby zatrzymać obecny skład. W przypadku Nowego Jorku, to akurat nie jest tragiczna wiadomość. Stabilizacja jest czymś, czego w tym klubie brakowało od lat. Po pozyskaniu Fourniera, a teraz także i Walkera, Knicks odpowiedzieli sobie na palącą potrzebę dodania siły ognia i spacingu do tej rotacji. To jest skład, który powinien powtórzyć sukces sprzed roku. Nie wiem czy top 4 z przewagą własnego parkietu, ale z pewnością top 8 jest w ich zasięgu. Szukając pozytywów w kontraktach pozyskanych graczy, do negocjacyjnych sukcesów klubu trzeba zaliczyć fakt, że każda z tych umów zawiera opcję klubu, nie gracza, na rok trzeci.

Gary Trent Jr i Raptors dogadali się w sprawie trzyletniego kontraktu o wartości $54 mln. Trzeci rok jest opcją zawodnika.

Mój komentarz: Po przejściu z Portland do Toronto, notował po 16 punktów, 3.2 zbiórki, 1.3 asysty oraz 1.1 przechwytu. To dobra baza pod dalszy rozwój. Ma 22 lata, więc idealnie wpisuje się w trzon tej ekipy, który po pozyskaniu w drafcie Scottie’ego Barnesa jest jeszcze młodszy. Trent, to taka młodsza wersja Normana Powella, za którego przecież przyszedł z Portland. To może być uciążliwy deal, gdyby zakładany dalszy jego rozwój miał zakończyć się fiaskiem. W innym przypadku, jest to umowa do zatrzymania jak i do handlowania.

Duncan Robinson zostaje w Heat. Strony porozumiały się w sprawie pięcioletniej umowy wartej $90 mln. Umowa zawiera opcję zawodnika po czwartym roku. Jest najwyższy kontrakt w historii NBA, jeśli chodzi o graczy, którzy nie byli wybrani w drafcie.

Mój komentarz: Rok temu Davis Bertans dostał od Wizards pięcioletni kontrakt warty $80 mln, a Joe Harris czteroletni za $75 mln. Strzelanie kosztuje w obecnej NBA. Zresztą zawsze było w cenie. 13 punktów na mecz, to nie jest statystyka powalająca na kolana, ale Robinson jest idealnym przykładem grupy graczy, których trzeba zawsze kryć tak, jakby co wieczór mieli rzucić po 30 punktów. Obawę tutaj miałbym jedną – nie wiem jak będzie z jego poziomem motywacji po podpisaniu tej umowy. Widzieliśmy rok temu, że Bertans miał problemy z formą. Z kolei Joe Harris grał tak, jakby nic się nie zmieniło w jego życiu. Żeby uznać tę umowę za dobrą, Robinson wcale nie musi czynić spektakularnego progresu w swojej grze. Wystarczy, żeby został na takim poziomie, na jakim jest. Każdy nowy element w jego grze (kozioł, podania, obrona) będą czymś ekstra.

– Cleveland Cavaliers i Jarrett Allen dogadali się w sprawie pięcioletniej umowy za $100 mln.

Mój komentarz: Nie mam żadnego problemu z tą umową. To są pieniądze, jakie zarabia Clint Capela, a przecież jest środkowym drużyny, która grała w Finale Wschodu. Celowo przywołuję postać Szwajcara, bo obaj są przedstawicielami wymierającego już pokolenia centrów bez rzutu z dystansu i kozła, ale za to z dobrym stawianiem zasłon i rolowaniem do kosza oraz bronieniem obręczy. Allen ma dopiero 23 lata, więc jest jeszcze trochę za wcześnie, żeby ostatecznie go szufladkować. Myślę, że jego wspólna gra z wybranym w drafcie Evanem Mobley’em jest możliwa. A nawet jeśli ostatecznie Cavs uznają z czasem, że wolą młodszego o trzy lata i bardziej wszechstronnego gracza, to mają na to czas, póki Mobley grać będzie na mocy debiutanckiego kontraktu. Są kluby i okoliczności, w których Allen nawet ze swoimi ograniczeniami w grze, może być produktywny w drużynach, które chcą wygrywać.

Richaun Holmes i Sacramento Kings będą ze sobą jeszcze przez następne cztery lata. Holmes zarobi w tym czasie $55 mln.

Mój komentarz: Dobry podpis, bo jest to bardzo sprzedawalny kontrakt, jakby co. Holmes wcześniej zarabiał po $5 mln w dwóch ostatnich latach. Dosyć naturalna podwyżka. Solidny podkoszowy, który dałby radę mieć minuty w play-offowych ekipach.

Devonte’ Graham dołączy do New Orleans Pelicans na mocy czteroletniej umowy o wartości $47 mln.

Mój komentarz: Jeden z gorszych kontraktów tej wolnej agentury. Graham potrafi rzucać, ale ma fatalną selekcję rzutową plus paskudne przekonanie, że jest jednym z najlepszych graczy na boisku. Przy Zionie i Ingramie to nie przejdzie. Poza tym można eksponować jego braki w defensywie. Dla tego składu i tej organizacji, po stokroć wolałbym dopłacić i zatrzymać droższego Lonzo Balla. No chyba, że Pels są przekonani, że są w stanie wejść do głowy tego 26-latka i wyperswadować mu jakiej roli oczekują od niego w tej rotacji. W co wstępnie wątpię.

Blake Griffin zostanie na Brooklynie na kolejny rok na mocy minimalnego kontraktu.

Mój komentarz: Świetny ruch Nets. Choć w sumie, chyba lepiej powiedzieć, łaskawa decyzja Griffina, bo jestem przekonany, że był rynek na jego usługi warty więcej, niż minimum dla weterana. Blake jest wszystkim, czego ta drużyna potrzebuje od swojego podkoszowego – pobiegnie, poda, rzuci z dystansu oraz jak pokazały ostatnie play-offy, także i pobroni.

Daniel Theis i Houston Rockets dogadali się w sprawie czteroletniej umowy o wartości $36 mln. Jest to sign-and-trade. Bulls w zamian dostaną wyjątek od sprzedaży w wysokości $9.5 mln.

Mój komentarz: Rockets wykorzystają własny wyjątek od sprzedaży, który stworzyli po transferze Victora Oladipo do Heat. To oznacza, że Niemiec nie będzie obciążał ich salary w tym sezonie. 29-latek przyniesie trochę doświadczenia i spokoju do młodej szatni w Houston. Sportowo, wszyscy wiemy co przynosi do stołu – przede wszystkim dobrą obronę. O ile nie musi masować się pod koszem z Embiidem, Jokicem, Adebayo i innymi wielkimi i silnymi ciałami, to jest w stanie ustać każdemu innemu. Założę się, że nie wypełni swojej umowy w Teksasie, ale tak na teraz, jako pozytywna postać w młodej rotacji, w drużynie, która zapewne kolejny rok mocno zatankuje, to dobry ruch klubu.

PJ Tucker i Miami Heat dogadali się w sprawie dwuletniego kontraktu o wartości $15 mln. Drugi rok będzie opcją zawodnika.

Mój komentarz: To na swój sposób dobry ruch dla obu stron. Wprawdzie PJ nie powalczy o obronę tytułu z Bucks i to jest strata dla nich, ale czy aż tak wielka? Gdy zaczną się play-offy 2022 roku, PJ będzie miał 37 lat. Zastanawiam się czy przypadkiem marsz po mistrzowski tytuł w tym roku, nie był ostatnim, jaki jego ciało mogło zaoferować na najwyższym poziomie. Z drugiej strony, jeśli coś jednak zostało w tych spracowanych nogach, to Heat dostają kolejnego defensywnie zorientowanego weterana. Gdzie, jeśli nie w Miami przystąpić do sezonu w topowej formie?

Bobby Portis zostaje w Bucks. Strony dogadały się w sprawie dwuletniej umowy o wartości $9 mln. Drugi rok jest opcją zawodnika.

Mój komentarz: Bardzo dobry ruch Milwaukee. Z mistrzowskimi drużynami często bywa tak, że ich wolni agenci zostają podkupowani przez inne kluby z wolnymi pieniędzmi. Bucks dali radę namówić Portisa i jego agenta na próbę obrony tytułu za relatywnie niskie pieniądze. Po niej, jego notowania pójdą w górę. Nawet jeśli nie zakończy się sukcesem, to rynek na podkoszowego z dobrym rzutem i przyzwoitą obroną zawsze będzie. Przypomnę tylko, że za rozgrywki 2019-20 Portis zarobił w Nowym Jorku aż $15 mln.

Jeff Green przenosi się z Brooklynu do Denver. W ciągu dwóch lat gry zarobi $10 mln. Drugi rok jest opcją zawodnika.

Mój komentarz: Bardzo dobrze dla niego. Przez lata grania za minimum, „Uncle Jeff” w końcu trochę zarobi. Z kolei dla Nets, to zła wiadomość. Green był bardzo ważnym ogniwem ich rotacji w zeszłym sezonie. Bardzo przyda się w Denver, bo w może grać obok Jokica, ale w niskich ustawieniach zmieniać go na środku. Fani Nuggets powinni być bardzo zadowoleni.

Will Barton i Denver przystali na warunki dwuletniej umowy wartej $32 mln.

Mój komentarz: Za zdrowego Bartona może i byłbym skłonny tyle zapłacić. Rzecz w tym, że on od trzech lat nie jest w stanie być zdrowy. Patrząc jednak globalnie na całokształt (do tej pory) ruchów Nuggets, dostrzegam w nich pewną prawidłowość. Ekipa z Kolorado chce mieć całą grupę biegających, broniących, rzucających za trzy, zmieniających pozycję skrzydłowych wokół Jokica, czekając na Murraya. Ma to sens.

JaMychal Green zgodził się zostać na kolejne dwa lata w Denver. Nuggets zapłacą mu za to $17 mln. Drugi rok jest opcją gracza.
Mój komentarz: Dobry podpis za rozsądne pieniądze. Gracz, który ma miejsce w rotacji z mistrzowskimi aspiracjami. Rzuci, obroni. Niczego nie robi rewelacyjnie, ale też nie spada poniżej pewnego poziomu.

Austin Rivers zostaje w Denver na kolejny sezon na mocy rocznego kontraktu wartego ok. $2 mln.

Mój komentarz: Rivers dołączył do Nuggets w trakcie sezonu i niemal natychmiast wpasował się w rotacje coacha Malone’a. Był bardzo potrzebny, gdy przedwcześnie sezon zakończył Jamal Murray. Zaliczył również bardzo dobrą serię przeciwko Blazers. Bardzo dobry ruch Nuggets. Dziwię się, że ktoś ich nie przelicytował. Tutaj wystarczyło dorzucić dosłownie milion dolarów. Te dwa miliony, to akurat tyle, ile Nuggets mogli sobie spokojnie wydać bez konieczności wchodzenia w podatek od luksusu.


Tekst napisałem oryginalnie dla portalu Unibet.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.