Zbrodnia na Wolves w biały dzień

Końcówka wczorajszego meczu
Wolves-Mavs. Goście z Dallas prowadzą 100:98. Trzy sekundy do końca,
posiadanie Minnesoty. Kevin Love wychodzi po zasłonie, dostaje piłkę z
autu od Rubio. Kozioł, rzut, koniec meczu. Maverick wygrywają 100:98.
Jest
taka niepisana zasada wśród sędziów, żeby w ostatnich akcjach meczów,
które decydować mogą o zwycięstwie lub porażce, nie brać na siebie
odpowiedzialności za wynik. Chodzi tu jednak o to, żeby nie wcielać się w
pierwszoplanowe role – one są zarezerwowane dla zawodników. Głównie
rzecz tyczy się sytuacji 50 na 50. Jeśli zagwiżdżesz coś takiego w
pierwszej, drugiej czy trzeciej kwarcie meczu, to raczej nic się nie
dzieje. Sytuacje 50 na 50 mają to do siebie, że jedni widzą to tak i
podpierają to przepisem a inni widzą to dokładnie odwrotnie i też
podpierają to odpowiednim przepisem. Jeśli czujesz, że się pomyliłeś, to
masz jeszcze okazję się poprawić w dalszej części meczu.
Ale tu?
To
nie jest sytuacja 50 na 50. To jest sytuacja 100%. Stuprocentowy faul
Shawna Mariona. Tylko Stevie Wonder nie widzi jak skrzydłowy Mavs uderza
Love’a w rękę. Brak gwizdka to też jest decyzja. Ta nie jest niczym
uzasadniona.

Zaimponował
mi spokój Love’a. Wie, że dostał w rękę, wie że sędziowie to
schrzanili. Ma prawo dochodzić sprawiedliwości. On spokojnie stoi, patrzy na nich z niedowierzaniem i się uśmiecha.

http://l1.yimg.com/bt/api/res/1.2/Knl_scDvtGcp3i6H07Tgog--/YXBwaWQ9eW5ld3M7cT04NTt3PTYzMA--/http://media.zenfs.com/en/blogs/sptusnbaexperts/459790149.jpg.jpg


P.S. Zrobiliśmy dziś z bratem parę misji w GTA V. Jedna z nich wyglądała tak: Przypadek?
Dodatek Minnesota.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.