Draft 2012. Przestać wierzyć w czystość losowania?

Oto kolejność wyborów tegorocznego draftu. Minionej nocy, podczas loterii los uśmiechnął się do:

1

New Orleans
16

Houston

(od New York)
2

Charlotte

17

Dallas
3

Washington

18

Minnesota
(od Utah)
4

Cleveland

19

Orlando
5

Sacramento

20

Denver
6

Portland

(od  Brooklyn)

21

Boston
7

Golden State

22

Boston

(od L.A. Clippers via OKC)

8

Toronto
23

Atlanta
9

Detroit

24

Cleveland

(od L.A. Lakers)

10

New Orleans

(od Minnesota via L.A. Clippers)

25

Memphis
11

Portland

26

Indiana
12

Milwaukee

27

Miami
13

Phoenix

28

Oklahoma City
14

Houston

29

Chicago
15

Philadelphia
30

Golden State

(od San Antonio)

DRUGA RUNDA

31

Charlotte
46

Washington
(od Dallas)
32

Washington
47

Utah
33

Cleveland
48

New York
34

Cleveland

(od New Orleans via Miami)

49

Orlando
35

Golden State

(od Brooklyn)

50

Denver
36

Sacramento
51

Boston
37

Toronto
52

Golden State
(od Atlanta)
38

Denver
(od Golden State via New York)
53

L.A. Clippers
39

Detroit
54

Philadelphia
(od Memphis)
40

Portland

(od Minnesota via Houston)

55

Dallas

(od L.A. Lakers)
41

Portland
56

Toronto

(od  Indiana)
42

Milwaukee
57

Brooklyn

(od Miami)
43

Atlanta
(od Phoenix)
58

Minnesota
(od Oklahoma City)
44

Detroit
(od Houston)
59

San Antonio
45

Philadelphia
60

L.A. Lakers
(od Chicago via
Milwaukee & Brooklyn)

Od 2004 nie zdarzyło się, żeby drużyna z najgorszym bilansem wygrała loterię draftu. Za sezon 2003-2004 najgorszą ekipą w NBA byli Orlando Magic (21:61) i to oni mieli prawo wybierać jako pierwsi. Wybrali Dwighta Howarda. Potem już ani razu nie zdarzyło się, żeby drużyna z największymi szansami na "jedynkę" ją wygrała. Przypadek? Możliwe, że tak bo czasem była to kwestia 2-3 przegranych meczów ale moim zdaniem są przynajmniej dwa ciekawe przypadki po 2004 roku, na które warto zwrócić uwagę. Nie twierdzę, że draft jest sterowany. Twierdzę jednak, że warto samemu wyciągnąć wnioski i pomyśleć czy aby David Stern nie "pomaga" czasem historii i czy nie gra sprawiedliwego wśród 30 właścicieli, wśród których poziom zadowolenia z posiadania klubu w NBA jest bardzo różny. Oczywiście wiadomo, że możliwość wyboru jedynki nie zawsze oznacza wybór najlepszego zawodnika ale liczy się sam fakt pierwszeństwa wyboru.

Draft 2008 – Chicago Bulls wybierają Derricka Rose’a z uczelni Memphis.

Bulls skończyli sezon 2007-2008 z bilansem 33:49 i w zasadzie prawie do końca walczyli o play-offy (jako ósemka weszli Hawks z bilansem 37:45).
Było aż siedem ekip z dużo gorszym bilansem, z dużo większymi szansami na zwycięstwo w loterii. 15:67 byli Miami Heat, 20:62 Seattle, 22:60 Minnesota, 22:60 Memphis, 23:59 Clippers, 23:59 Knicks oraz 32:50 Bobcats. Wygrali Bulls. Przypadek? Rose – chłopak z Chicago, przyszła wielka gwiazda NBA. Byki po latach świetności z Jordanem stali się w najlepszym wypadku ligowym średniakiem. Dokładnie 10 lat wcześniej zdobyli swój ostatni tytuł.

Draft 2011 – Cleveland Cavaliers wybierają Kyrie Irvinga z uczelni Duke. Rok wcześniej LeBron James w telewizyjnym stylu odchodzi z Miami. Rozgoryczony Dan Gilbert, właściciel Cavs pisze słynny otwarty list. Cavs z najlepszej drużyny stają się jedną z najgorszych. W sezonie 2010-2011 wygrywają tylko 19 meczów. W międzyczasie pozyskują Barona Davisa z Clippers razem z wyborem w drafcie. Ten element wymiany, parę miesięcy później staje się kluczowym elementem. Gorsi od Cavs o 2 mecze byli w tamtym sezonie Timberwolves. To akurat nieznaczna przewaga ale… Na losowanie, jako przedstawiciel Cavs przyjeżdża Nick Gilbert – 15-letni syn Dana Gilberta, chory na rzadką chorobę zwaną nerwiakowłókniakowatością. Żeby ta historia była epicka mały Nick przynosi szczęście klubowi i swojemu tacie, który przez cały rok przeklinał LeBrona.

A w tym roku?

hornets-williams-053012.jpg

David Stern długo szukał właściciela dla Hornets. W końcu sprzedał klub Tomowi Bensonowi. Jemu akurat historia nic nie jest winna, jest multimilionerem w podeszłym wieku – ale Stern już tak. Benson zgodził się kupić klub w trudnej sytuacji i obiecał Sternowi, że nie przeniesie go do innego miasta. Kibicom Hornets Stern i NBA są winni dużo. Po tym jak tygodniami, w czasie lockoutu rozmawiano o różnicach między dużymi i małymi klubami/miastami wystarczyło kilkanaście dni, żeby Clippers z Los Angeles wyłowili sobie Chrisa Paula za worek ziemniaków + Ericka Gordona, który przez kontuzję kolana stracił prawie cały ubiegły sezon. Dobry kibic, to zadowolony kibic więc macie fani Hornets.
Z jedynką prawdopodobnie pójdzie Anthony Davis z uczelni Kentucky, który według obserwatorów może iść w ślady Kevina Garnetta. Najlepszy gracz roku NCAA poprowadził do mistrzostwa swoich Wildcats w meczu przeciwko Louisville, w
finale granym… w Nowym Orleanie
Hornets wygrali w sezonie 21 meczów, mieli 13% szans na wygranie draftu. Trzy razy mniej meczów wygrali Charlotte Bobcats, którzy przystępowali do loterii z 25% szans. 20 wygrali Wizards, 21 Cavs.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.