Dwa słowa o reakcji kibiców na kontuzję KD

Kibice w Toronto zareagowali wzorowo na kontuzję Kevina Duranta! Gdy pada na parkiet wielki rywal drużyny przyjezdnej, ludzie się cieszą. Zawsze taka jest pierwsza reakcja w halach NBA. Zawsze! Przecież nikt nie ma w oku rezonansu magnetycznego, nikt od razu nie wie, czy rywal upadł, bo po prostu stracił balans, bo zetknął się z twardą obroną, bo się zwyczajnie pośliznął, czy doznał jakiegoś urazu. A jeśli doznał, to jak poważnego. Na tym polega kibicowanie swojej drużynie. Jeśli powaliłeś rywala na parkiet, dostaniesz za to brawa, a rywal zostanie dodatkowo pognębiony. Tak to działa w każdym sporcie. Gdy ludzie w Toronto zrozumieli, co się stało, gdy dostali znak z parkietu od m.in. Lowry’ego, Ibaki i Greena, że to coś poważnego, to się zachowali tak, jak trzeba. Wzorowo! Opuszczającemu parkiet Durantowi, towarzyszyły oklaski i skandowanie jego inicjałów.
Nie wiem czy zdajecie sobie sprawę z tego, czy zastanawialiście się kiedyś nad tym głębiej, ale buczenie, to najwyższa forma uznania czyjegoś talentu, gdy nie jest się fanem tegoż talentu. Ludzie najmocniej buczą na Curry’ego, Greena, Thompsona i KD, bo to najlepsi koszykarze Warriors. Nikt nie buczy na Jonasa Jerebko. Swego czasu, kibice w Zakopanem najbardziej buczeli na Svena Hannawalda, bo wiedzieli, że jest dobry, że jest największym rywalem Małysza. Na słabych graczy się nie buczy!
Buczenie i fetowanie upadającego Kevina Duranta to najwyższa forma uznania jego talentu, przez fanów nie będących fanami Golden State Warriors. To nawet pewna forma okazania strachu przed tym, co KD potrafi zrobić na boisku.
Postanowiłem napisać o tym dwa słowa, bo zaskoczyła mnie liczba ludzi, która zatraciła proporcje w ocenie tej sytuacji.
Drogi internecie!
Myśl logicznie, nie przereagowuj!


Z materiału został wycięty fragment, jak kibice skandują “KD, KD, KD” – w relacji na żywo był.

7 comments on “Dwa słowa o reakcji kibiców na kontuzję KD

  1. Mateusz

    “Jeśli powaliłeś rywala na parkiet, dostaniesz za to brawa, a rywal zostanie dodatkowo pognębiony.”
    Ale Kevin nie został powalony przez dobrą obronę czy jakiegoś crossa… On padł tak po prostu, a ludzie zaczęli krzyczeć, klaskać, buczeć i mu machać… Naprawdę chętnie bym się z Tobą zgodził, lecz nie widzę np. siebie w sytuacji, gdzie przeciwnik sam z siebie upada na parkiet, a ja krzyczę z tego powodu szczęśliwy.

    Reply
    1. Anonim

      Mateusz wystarczy że wlansie zawiesiłbys oko na jakiejś cycatej blondynkę i nie widsialbys tej sytuacji osobiście. Wszyscy bucza to i ty buczysz. Widzisz na telebimie że to coś poważnego to krzyczysz KD KD..

      Reply
  2. Matias

    Nie masz racji Karol.
    Radość po kontuzji jest nie fair. Zawsze. A tu dodatkowo cały świat wiedział co się działo z KD wcześniej. Na szczęście hala się ocknęła i wtedy było wzorowo. Ale niesmak pozostał….
    Buczenie na debeściakow? Owszem ale jak są sprawni i gotowi do walki….

    Reply
  3. Bartek

    Nie mogę się zgodzić z Twoim podejściem.
    Wg. mnie od razu po feralnym momencie było widać, że jest to kontuzja, a nie upadek na parkiet..
    Więc wydaje mi się, że ci , którzy w pierwszej chwili zaczęli buczeć na KD robili to bo cieszyli się z jego kontuzji…

    Reply
    1. jimi

      oczywiście w telewizji było widać, z perspektywy kibiców na hali? niekoniecznie… to raz, dwa nie ma hali, nie ma kibiców, którzy nie zareagowaliby tak samo w pierwszym momencie – w sensie zawsze znajdzie się jakaś garstka gamoni, która zacznie się cieszyć i buczeć… nie pierwszy nie ostatni raz, nie tylko w koszu, kiedy to kibice w pierwszej chwili się cieszą z powalenia, przewrócenia się zawodnika, a gdy okazuje się, że stało się coś poważnego, to się reflektują i zachowują jak należy… i jak w pierwszej chwili również czułem się zniesmaczony i moja sympatia do kibiców Toronto spadła, tak na zimno więcej antypatii mam w tej chwili do całej organizacji GSW, za to, że wpuścili na parkiet zawodnika, który nie miał prawa się tam znaleźć…

      Reply
  4. Tomasz

    Nie wierzę w to co czytam. Buczenie -> dodatkowe pognębienie -> najwyższa forma uznania? Dżizas, jaka demagogia! Hipokryzja. Pierwsze co mi przyszło do głowy to niedawne tłumaczenia kościoła co do afer pedofilskich. Zakłamanie. Idąc tą logiką, to bluzganie na przeciwników, rzucanie butelkami nadal jest uznaniem. Jeszcze większym! Nikt nie rzuca w XY. Forma strachu? Owszem. Ale na pewno nie uznania. Serio nie wyobrażasz sobie kibicowania swojej drużynie bez okazywania POGARDY przeciwnikowi? Przykre, bardzo przykre.

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.