Heat odebrali pierścienie

Nigdy nie byłem mistrzem NBA ale podejrzewam, że nie jest łatwo w 100% skupić się na grze kiedy kilka chwil wcześniej odbierało się mistrzowskie pierścienie. Historia uczy, że mecze otwarcia nowego sezonu dla aktualnych, w danym sezonie mistrzów, mogą być nie tyle trudne co nawet kompromitujące. Dalego szukać nie trzeba. Heat po zdobyciu mistrzostwa w 2006 roku na otwarcie sezon 2006-2007 dostali lanie od Chicago Bulls. Mistrzowie grali tak, jakby dopiero co wyszli z klubu gdzie ostro świętowano mistrzostwo.
Minionej nocy było inaczej. Pełne skupienie i gra na 100% już na otwarcie sezonu. Może byłoby inaczej gdyby rywal był inny. Heat motywują się na Celtów, Celtowie motywują się na Heat. Tak będzie wyglądał najprawdopodobniej skład Finału Wschodu w tym sezonie (wybaczcie fani Nets, Knicks, Hawks, 76ers, Pacers) dlatego każde starcie tych dwóch ekip poza prestiżem ma też charakter wojny psychologicznej.
Mówił o tym latem Doc Rivers – C’s chcą wejść w głowy graczom Heat. Chcą zmusić ich do myślenia, kalkulacji a nie naturalnej instynktownej gry, w której są najlepsi.
Heat z kolei chcą pokazać "dziadkom z Bostonu", że ich czas się kończy, że atletyzmem przewyższają ich o kilka klas, dlatego kiedy tylko mogą, to skaczą im nad głowami i biegają do kontr.
Tak w ogóle mają wyglądać tegoroczni Heat – jeszcze szybsi, jeszcze silniejsi, jeszcze lepsi.

…nie 5, nie 6, nie 7.
Ale póki co jest 1 i też jest nieźle bo perspektywy i szanse na koleje wyglądają co najmniej dobrze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.