Houston macie problem… z głowami

Omer Asik
Tak, też jestem w szoku…
Omer Asik, zastrzeżony wolny agent Chicago Bulls zgodził się na 3-letnią umowę od Houston Rockets o wartości $25.1mln. Umowa skonstruowana jest na zasadzie "tabletki z trucizną" a mówiąc wprost w sposób taki, żeby macierzystemu klubowi trudno było ją wyrównać. Trik Teksańczyków polega nie tyle na wysokości kontraktu, co jego finansowej konstrukcji. Turek w trzecim, ostatnim roku umowy, otrzyma ok. $15mln z całej sumy. Oznaczałoby to, że w sezonie 2014-2015 Bulls na kontrakty dla Rose’a ($17.8mln), Boozera ($16.8mln), Noaha ($13.1mln) i Asika ($15) musieliby wydać aż $62.7mln!
Oczywiście mogą zastosować amnestię na np. Boozerze (choć on akurat będzie wtedy w ostatnim roku swojej umowy) ale wyjść trzeba od podstaw czyli od pytania czy Asik jest tyle wart i co do licha znów wyprawia się w NBA, ledwie 6-7 miesięcy po lockoucie.
Asik ma za sobą dwa sezony w NBA (148 meczów, 2 starty, średnio 13.2 minuty na mecz). Jego średnie wynoszą 2.9 punktu, 4.4 zbiórki.
4 lipca będzie obchodził 26 urodziny więc powoli przestaje być "młody i perspektywiczny" a zaczyna być tym, kim będzie do końca swojej kariery.
Nie dajcie sobie zamydlić oczu statystykami w przeliczeniu na minuty gry. Prawda jest taka, że gdyby był dobry to grałby te minuty – rzeczywiście a nie statystycznie. Być może gdzieś przemknęła wam kiedyś przed oczami statystyka głosząca, że w różnych konfiguracjach z Asikiem w składzie Bulls tracą najmniej punktów.
Statystyki są jak bikini – fajne są, miło się je ogląda i w ogóle… ale nigdy nie powiedzą ci całej prawdy – to nie moje, to Brent Barry.
Omer Asik jest słaby i niczego w NBA jeszcze nie pokazał. A jeśli coś pokazał to na pewno nie tyle, żeby płacić mu takie pieniądze. Czy są gwarancje na to, że będzie kimś więcej niż tylko ligowym średniakiem – 
choć nawet i tym jeszcze nie jest. Jego dobre występy, które odnotowują tylko zaawansowane statystyki można włożyć między bajki i zapytać retorycznie jakie średnie zatem notowałby Brian Scalabrine, gdyby grał po 42 minuty na mecz.
Nie dalej jak wczoraj wydawało mi się, że Danny Ainge przepłacił Kevina Garnetta (mimo wszystko ale tylko i wyłącznie z racji wieku). Patrząc teraz na to, co zrobili Rockets… nie wiem co powiedzieć.
O ile poproszą Greg Stiemsma, Chris Kaman, Brook Lopez, JaVale McGee żeby wymieć kilku z brzegu podkoszowych.
Rozumiem, że Rockets potrzebują wysokiego i potrzebują go natychmiast… ale aż tak? Za tyle? Lu
dzie!
Jim Mcilvaine is rolling over in his grave…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.