Kadra USA a głowa Rajona Rondo



"Myślę, że to ja odpadnę. Patrząc na to obiektywnie – nie grałem w ostatnim meczu (z Hiszpanią). To mówi samo za siebie."
– mówił jeszcze wczoraj Rajon Rondo o swoich szansach na załapanie się do meczowej dwunastki na Mistrzostwa Świata.
Od dwóch godzin znamy już ostateczny skład Amerykanów na Turniej w Turcji. Nie ma w nim rozgrywającego Celtów. Ale nie była to decyzja ani Mike’a Krzyzewskiego ani Jerry’ego Colangelo ani nikogo ze sztabu trenerskiego. Rondo po prostu… "wypisał" się nie dając szans nikomu na wyręczenie go.

"Rondo wykonał niesamowitą pracę podczas naszych zgrupowań kadry. Doceniamy jego wysiłek i poświęcenie. Chcemy, żeby wiedział, że ma nasze wsparcie." – brzmi oświadczenie Colangelo w odpowiedzi na decyzję Rajona o zwolnieniu tego jednego miejsca.
Jako oficjalny powód Rondo podał "pewne sprawy rodzinne oraz inne rzeczy, którymi trzeba się zająć zanim zacznie się sezon w NBA."
A nieoficjalnie, czytając między wierszami?
Rajon Rondo to dla mnie człowiek zagadka ale żeby wszystko było jasne uwielbiam jego grę. Zagadką jest dla mnie co powie, co zrobi. Nie znam innego gracza NBA na podobnym poziomie o tak niecodziennym charakterze. Podobno nie interesuje go koszykówka, podobno nie zna klasyków z Michaelem Jordanem i innymi wielkimi tej ligi.
"Zrobiłeś właśnie akcję w stylu Hakeema Olajuwona" – powiedział Kevin Garnett podczas jednego z treningów Celtics.
"Nie wiem, dla mnie to była akcja Rondo" – odpowiada R.R.

Taki jest. Kiedy poznał Usaina Bolta po jednym z meczów Bostonu podobno niewiele brakowało a zerwałby z koszykówką dla lekkoatletyki. Nie spodobało mu się coś w zachowaniu biegacza. Być może zrobił on coś lub powiedział, co podziałało na Rajona jak księżyc na wilka. Doc Rivers daleki był od żartów bo wiedział, że jego podopieczny nie ma w zwyczaju żartować.
To właśnie nieprzewidywalność Rajona była dwa sezony temu jedną z przyczyn plotek transferowych z jego udziałem. Danny Ainge i Rivers mocno zastanawiali się nad oddaniem go za może mniej utalentowanego ale bardziej stonowanego gracza dla "Wielkiej Trójki". Na szczęście dla Bostonu i samego Rondo jego wielki talent eksplodował kilka miesięcy później kiedy pod nieobecność kontuzjowanego Kevina Garnetta w play-offs jego gra ocierała się o perfekcję a średnie statystyczne o triple-double. Ainge i Rivers postanowili mu zaufać czego wyrazem był wieloletni kontrakt za duże pieniądze.
A wracając do kadry USA… Wygląda na to, że playmaker Celtów tak naprawdę nigdy nie miał ciśnienia na reprezentowanie kraju. Rok temu kiedy ogłaszano szeroką kadrę Rondo nie odpowiedział na zaproszenie i prawdopodobnie gdyby nie fakt, że "Redemption Team" w całości postanowił opuścić MŚ 2010 nikt drugi raz by do niego nie zadzwonił.
Rondo w dotychczasowych meczach wyglądał całkiem dobrze – świetnie bronił dobrze podawał, był szybki – słowem był sobą i mimo, że nie poszedł mu mecz Litwą i tradycyjnie już nie groził rzutem z dystansu to w mojej ocenie znalazłby się w składzie na MŚ kosztem kogoś z trójki Stephen Curry, Eric Gordon lub Danny Granger.
Czemu zrezygnował?
Cały czas zakładam, że sprawa ma "drugie dno" a "pewne sprawy rodzinne oraz inne rzeczy" to tylko coś co wypadało, trzeba było powiedzieć. Może dało mu do myślenia i podziałało na ambicję zero minut w sparingu z Hiszpanami? Może poczuł się "na wylocie" i wolał sam odejść by nie dać nikomu się wyrzucić? Pamiętam, że w podobnych okolicznościach pożegnał się z kadrą Gilbert Arenas – człowiek o nie mniej ciekawej osobowości. Przy czym Gil miał wtedy niewielkie szanse na załapanie się do składu więc delikatnie ewakuował się kuchennymi drzwiami z "kontuzją nogi" nie dając szans na podziękowanie mu.
Czy tak lub podobnie było w przypadku decyzji Rondo?… nie wiem.
Zatem ostateczny skład Amerykanów na Mistrzostwa Świata w Turcji wygląda tak:

Chauncey Billups (Denver Nuggets), Tyson Chandler (Dallas Mavericks), Stephen Curry (Golden State Warriors), Kevin Durant OklahomaCity Thunder), Rudy Gay (Memphis Grizzlies), Eric Gordon (Los Angeles
Clippers), Danny Granger (Indiana Pacers), Andre Iguodala (Philadelphia
76ers), Kevin Love (Minnesota Timberwolves), Lamar Odom (Los Angeles
Lakers), Derrick Rose (Chicago Bulls) oraz Russell
Westbrook (Oklahoma City Thunder).

Ekipa ta starać się będzie by tytuł Mistrzów Globu wrócił do Stanów Zjednoczonych po… uwaga… 16 latach! Tak, tak Amerykanie ostatni raz najlepszą drużyną Świata byli w 1994 roku w Kanadzie a ich najlepszym graczem był 22-letni wówczas Shaquille O’Neal.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.