Kevin Durant wyłączony z gry na czas nieokreślony

Klub Oklahoma Thunder postanowił wyłączyć z gry Kevia Duranta na czas nieokreślony. Wszystko przez przedłużającą się rehabilitację prawej stopy K.D. Przypomnę, że w październiku ubiegłego roku Durant przeszedł operację jednej z kości prawej stopy, która wcześniej uległa przeciążeniowemu złamaniu.
Wrócił do gry na początku grudnia. Zdawało się, że wszystko jest w porządku. Być może nie wyglądał jak ktoś, kto zdobył nagrodę MVP poprzednich rozgrywek ale jak jeden z najlepszych zawodników na pewno tak. Ostatniego dnia grudnia zaliczył mecz (przeciwko Suns) na poziomie 44 punktów, 10 zbiórek i 7 asyst. W styczniu pięć razy przekraczał próg 30 punktów. W lutym znów walnął cztery dychy (z Denver). Niestety prawa stopa znów się odezwała.
K.D. zagrał swój ostatni mecz 19 lutego. Kilka dni później klubowi lekarze postanowili zmienić położenie śrub wspierających złamaną w październiku kość, ponieważ te ocierały o sąsiednią kość powodując ból i dyskomfort. W założeniu miał to być drobny zabieg, który miał kosztować lidera Thunder 7-10 dni.
Od zabiegu minął miesiąc. Stopa jak nie nadawała się do gry w NBA, tak nadal się nie nadaje. Durant ostatnio zintensyfikował treningi. Brał udział w części zajęć z drużyną, grał mini gry 3×3. W ostatni weekend zdawało się, że już jest na ostatniej prostej do ponownego wejścia na parkiet w oficjalnym meczu. Niestety ból znów wrócił.
W takiej sytuacji zarząd klubu po konsultacjach ze sztabem medycznym postanowili wyłączyć swoją 26-letnią gwiazdę na tak długu, jak tylko będzie trzeba.
Sam Presti, menadżer klubu mówi wprost. Kevin wróci do gry, kiedy będzie w 100% zdrowy, kiedy ból całkowicie ustąpi. Jeśli ma to oznaczać dla niego koniec sezonu regularnego, to tak będzie. Jeśli ma to oznaczać absencję w play-offach (o ile Thunder awansują), to tak będzie.
Kevin Durant zagrał w tym sezonie, swoim ósmym w NBA, zaledwie w 27 meczach. Jego średnie sięgają 25.4 punktu, 6.6 zbiórki oraz 4.1 asysty.

http://trashtalk.co/wp-content/uploads/2013/05/kevin-durant-sad.jpg

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.