Mike Conley przedłużył kontrakt z Wolves

Mike Conley i Minnesota Timberwolves porozumieli się w sprawie dwuletniego przedłużenia kontraktu. Jego wartość wynosi $21 mln. Umowa wchodzi w życie z początkiem przyszłego sezonu. Za ten rozgrywający Wolves zarobi $24,3 mln.
Conley trafił do Minnesoty w lutym ubiegłego roku, na mocy wymiany między Jazz, Lakers i Timberwolves.

Po tamtej wymianie napisałem: „35-letni Mike Conley jest lepszym rozgrywającym od niemal dekadę młodszego D’Lo. Taka jest bolesna prawda. Plus jest pod kontraktem na przyszły sezon. Plus ma doświadczenia we współpracy z Gobertem. Sportowo i finansowo dobry ruch Minnesoty. Pisałem wyżej, że nie chciałbym siadać z Russellem do stołu negocjacji z wielkimi oczekiwaniami z jego strony. Trzy wybory w drugiej rundzie draftu (2024, 2025 i 2026), to maleńka kropla w oceanie tego, co Minnesota straciła w wymianie po Goberta, ale to zawsze coś.”

Nie dość więc, że Wolves pozyskali „generała” na pozycji rozgrywającego, nie dość że zeszli z kontraktu i postaci D’Angelo Russella oraz zdjęli z siebie ewentualne problemy przy kontraktowych negocjacjach minionego lata, to jeszcze dostali trzy wybory w drugich rundach draftu, które dla nich będą mieć wartość, gdy przyjdzie do liczenia pieniędzy. Ale o tym za chwilę.
Z bilansem 39:16 Wolves są liderem zachodu. W skali ligi ustępują tylko Bostonowi. Z Conley’em są 37:13, bez niego 2:3.

36-latek notuje w tym sezonie po 10,6 punktu, 2,9 zbiórki, 6,4 asysty i 1 przechwycie. Trafia 44,4% rzutów z gry oraz najlepsze w karierze 44,2% za trzy punkty (2,3 celnej trójki na mecz) a także 92,3% z linii. Również najlepszą w karierze, czyli najniższą, ma liczbę strat (tylko 1,1 na mecz). Jego stosunek asyst do strat jest drugi najlepszy w NBA. Wyprzedza go tylko Tyus Jones z Wizards.

Nie jest to jakiś gigantyczny finansowy sukces dla Minnesoty, bo najprawdopodobniej nikt nie poszedłby z nimi na finansową wojnę o zabranie im Conleya. Jemu samemu pewnie też bardziej, niż na pieniądzach, na tym etapie życia i kariery, zależy na stabilizacji i możliwości wygrywania, ale jednak jest to sukces Wolves. Po pierwsze i najważniejsze w klubie jest ciągłość. Conley ma już swoje lata i nie produkuje tak, jak kiedyś, ale jego doświadczenie, boiskowa inteligencja, są bezcenne dla tej organizacji. Po drugie, ten stosunkowo niewielki kontrakt na standardy NBA, w szerszej skali, może okazać się zbawienny dla przyszłości tego klubu, w tym kształcie. Najpóźniej do zamknięcia przyszłorocznego okna transferowego, Wilki będą musiały mocno zastanowić się nad swoją przyszłością od strony płac. Zatrzymanie Goberta, KATa, Edwardsa i Reida nie będzie niemożliwe, ale bardzo ciężkie do dźwignięcia dla klubu ze średniego rynku na standardy NBA. Jeśli Leśne Wilki zakończą przyszły sezon w składzie, który będzie kosztował tyle, że klub znajdzie się w drugim progu podatkowym, wtedy dalsze wzmacnianie składu, no i oczywiście samo go zatrzymanie, będzie bardzo trudne.

Z Conley’em już dwa razy udało mi się dłużej porozmawiać. Pierwszy raz zimą 2019 roku, gdy był graczem Utah Jazz TUTAJ
Drugi raz w Abu Dhabi, w październiku ubiegłego roku TUTAJ

A tu Mike Conley promuje dobre treści w internecie!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.