Phil Jackson na szczycie listy życzeń Nets

P.J. Carlesimo przejął obowiązki pierwszego trenera Nets od zwolnionego wczoraj Avery Johnsona. Klub z Brooklynu nie robi jednak tajemnicy z tego, że stary znajomy Latrell Sprewella to doraźne rozwiązanie, w najgorszym przypadku do końca obecnego sezonu. Zaraz po tym jak "Mały Generał" zamknął za sobą drzwi zarząd klubu zaczął rozglądać się za renomowanym trenerem.

Na pierwszym miejscu listy życzeń Nets znalazł się Phil Jackson. I nie jest to marzenie szalone. "Zen Master" był na początku tego sezonu bardzo blisko powrotu do Lakers. Ostatecznie jednak pracę w Lakerlandzie dostał Mike D’Antoni. Będący na emeryturze Jackson podobno poczuł znów chęć na coaching.  

Todd Musburger, który od lat reprezentuje interesy Jacksona powiedział wczoraj, że jego klient nie jest w tej chwili zainteresowany pracą w Nets ale prawda jest taka, że obie strony usiądą do rozmów. Co z tego wyniknie na razie nie wiadomo.

Jax lubi pieniądze a Mikhail Prokhorov je ma. To bardzo proste. Ale to nie jest główny czynnik. Jackson ma 11 mistrzowskich tytułów a poza tym 67 lat, kłopoty ze zdrowiem i trochę już w życiu zarobił. Nets będą musieli się naprawdę postarać, żeby namówić żywą legendę koszykówki na powrót do pracy. Klub z drugim budżetem ligi ma ogromne aspiracje. Skład na razie nie jest mistrzowski ale druga runda Wschodu czy nawet Finał Konferencji zdaje się być w ich zasięgu. Jackson znany jest z tego, że nie podejmuje pracy w drużynach które trzeba by było budować od podstaw. Tak było w Chicago, gdzie przychodząc miał już solidny skład z Michaelem Jordanem na czele, przygotowany przez Douga Collinsa. Tak było w Lakers, gdzie czekali na niego młodzi Shaq i Kobe.

Tak też jest w Nets. Deron Williams, Joe Johnson, Gerald Wallace, Brook Lopez. Ta drużyna naprawdę jest ciekawa i dysponuje potencjałem. Co by było gdyby D-Will grał na 100% zdrowy i kilka kg lżejszy, co by było gdyby Lopez nie doznał kontuzji stopy, co by było gdyby Wiliams nie skrytykował publicznie stylu prowadzenia drużyny przez Johnsona? To w tym momencie nie jest już ważne. 

To jest trzeci sezon, kiedy Nets jako klub mówią, że ich czas już nadszedł. Na razie tego nie widać. Jeśli klub budowany jest według schematu "na teraz", gdzie pieniądze nie grają roli brak namacalnych sukcesów frustruje właścicieli.

Poza pieniędzmi i ciekawym składem, kolejną rzeczą która może przekonać Jacksona do wzięcia tej pracy jest samo miasto Nowy Jork. Jax był zawodnikiem Knicks, kiedy ci sięgali po tytuł w 1973 roku. Ich trenerem był Red Holzman, którego Jackson nazywa swoim mentorem.

Deron Williams krytykując styl prowadzenia drużyny przez Johnsona (zarzucił mu m.in. że atak bazuje za bardzo na izolacjach), nazwał siebie "graczem systemowym". Gdyby Jackson zasiadł za sterami Nets, byłaby okazja to potwierdzić w systemie najbardziej systemowego trenera w historii.  

Podobno jego wystąpienie podzieliło szatnię Nets. Utworzyły się dwie frakcje – zwolenników filozofii Johnsona i (przeciwników to za dużo powiedziane) tych, którzy podzielają zdanie D-Willa. Wśród tych pierwszych znaleźli się m.in. Joe Johnson, Gerald Wallace, Jerry Stackhouse.

Jeśli klub chce uratować ten sezon to musi działać rozważnie. Bilans 14:14 to jeszcze nie jest tragedia. Jest sporo pracy przed nimi ale przecież dużo też zostało już zrobione.  

Na liście potencjalnych kandydatów do objęcia funkcji trenera Nets znajdują się też: Jeff Van Gundy, Nate McMillan, Mike Dunleavy, Kelvin Sampson, Flip Saunders, Larry Brown.

Phil Jackson jako zawodnik Nets. Rok 1978.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.