Phil Jackson odchodzi z Knicks

Phil Jackson został zwolniony ze stanowiska prezydenta do spraw koszykarskich operacji New York Knicks. Współpraca między stronami trwała od marca 2013 roku. Na mocy kontraktu podpisanego wtedy, 71-letni Jackson ma jeszcze do zarobienia $24 mln płatne w dwa lata  O potencjalnym rozstaniu mówiło się już od jakiegoś czasu.

I tak kończy się ta przygoda. Miał być sen o wielkości, ścieżka prowadząca do mistrzostwa, zmiana kultury prowadzenia drużyny, nowe wzorce. A co faktycznie zostało? Jeszcze większa patologia w Nowym Jorku. Nadal brak jakiejkolwiek stabilizacji. Jackson odchodzi jako przegrany, jako człowiek, którego przerosła jego własna legenda, jako człowiek, który nie potrafił schować do szuflady swojego przerośniętego ego. Jako człowiek, który ze swoim najlepszym zawodnikiem rozmawiał za pośrednictwem mediów (momentami w mocno żenującym stylu), jako człowiek, który bez przyczyny atakował (werbalnie) zawodników obcych drużyn i całe organizacje (również w mało wyszukanym stylu). Odchodzi jako ponura karykatura samego siebie. 

Knicks w ciągu trzech sezonów pod skrzydłami Jacksona, wygrali zaledwie 80 meczów. 11-krotny mistrz NBA nie przyniósł ze sobą do Nowego Jorku spodziewanego, i tak potrzebnego doświadczenia, charyzmy i spokoju Zen. Przyniósł za to trójkąty i Kurta Rambisa. Koszykówka ewoluuje. Pojawiają się nowe trendy, nowe sposoby grania. A Jackson niezmiennie swoje – trójkąty i Kurt Rambis. To w jaki sposób zakończyła się ta współpraca, oraz to, w jaki sposób Jax traktował koszykarski świat wokół siebie w czasie pracy w Nowym Jorku, każe mi postawić tezę, że był to ostatni raz, kiedy widzieliśmy go pracującego w NBA na jakimś poważnym stanowisku.

W 2013 roku byłem na tak, jeśli chodzi o jego pojawienie się w Knicks. Sądziłem, że człowiek z tak ogromnym szacunkiem w lidze i takim doświadczeniem, będzie sprawnie dobierał elementy domina, że w swoich zaawansowanych analizach będzie krok przed wszystkimi. Wydawało mi się, że jako 11-krotny mistrz, nie będzie musiał niczego nikomu udowadniać. Okazało się jednak, że Jackson nie był w stanie rozmawiać z menadżerami innych drużyn z jednakowych pozycji. Domagał się specjalnego traktowania, którego z przyczyn oczywistych, nie mógł dostać. Szacunek, to w środowisku menadżerów ekip NBA, sprawa nadrzędna. Ty pomożesz mi dziś, ja pomogę Tobie jutro. Tak to działa. Nie potrafił dogadać się Melo. W ostatnim sezonie wręcz siłą starał się wykopać go z drużyny. Publicznym praniem brudów z szatni, stracił w oczach wielu osób ze środowiska. Jego niewątpliwy sukces, to wybór Kristapsa Porzingisa z czwartym numerem draftu 2015 roku (choć tu trzeba wspomnieć o wzorowej pracy międzynarodowych skautów Knicks, którzy rekomendowali ten wybór). Paradoksalnie, plotki o handlowaniu Łotyszem, mogły być ostatecznym gwoździem do trumny Jacksona w Nowym Jorku.  

Drużyną doraźnie ma się zająć Steve Mills, generalny menadżer klubu. James Dolan ma w najbliższej przyszłości podjąć decyzję kim obsadzić stanowisko zwolnione przez Phila Jacksona.

http://dubsism.files.wordpress.com/2011/05/phil-jackson-as-a-knick.jpg

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.