Proste równanie

Co otrzymamy po dodaniu fana NBA z fanem Monty Pythona?

Pasjonat NBA + pasjonat M.P.= ni mniej ni więcej tylko "ja sam".

W Monty Pythonie zakochałem się w wieku 11-12 lat. Pamiętam, że wtedy w mojej klasie jeszcze tylko jednej osobie ten specyficzny angielski humor przypadł do gustu. Świetny, idealnie oddający klimat przekład (świętej pamięci) Tomasza Beksińskiego. "Latający Cyrk" to był jest kosmos! Wszystko co po nim wydarzyło się w świecie komedii, żartu, skeczu nosi znamiona Pythonowskie. Dla mnie era rozrywki dzieli się na "przedpythonowską" i "popythonowską". Widać pewną analogię do świata koszykówki? Dla mnie tak. Koszykówkę dzielić można na "przedjordanowską" i "postjordanowską". Luźne spodenki, hangtime, jumpnam. Wszyscy wielcy, którzy pojawili się w baskecie po M.J’u oceniani są przez pryzmat gry i dokonań Mike’a. Słynne, magiczne 7 lat czekania na pierwszy tytuł, bariera 30 punktów na mecz, wzorowy etos pracy, rekordy w zdobyczach punktówych i wiele wiele innchych aspektów. Michael Jordan był jest dla dla sportu tym czym Monty Python dla światowej rozrywki. Tak uważam.

Czemu o tym piszę. Otóż wyszła niedawno kampania reklamowa Gatorade, która w mistrzowski sposób łączy NBA z Monty Pythonem właśnie. Szok! Ktoś wziął i połączył moje dwie największe pasje w całość. Wyszło im to po mistrzowsku.  

Więcej na oficjalnej stronie. Polecam serdecznie!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.