Russell Westbrook przeszedł drugą operację (tego) kolana!

Złe wieści dla fanów Thunder. Russell Westbrook przeszedł dziś artroskopową operację prawego kolana – tego samego, które uszkodził sobie ponad pięć miesięcy temu w czasie play-offów.
Obrońca Oklahomy spokojnie rehabilitował kolano tego lata.
Delikatnie trenował ale na żadnym etapie tego procesu nie miał pozwolenia na kontaktową grę i trening z pełnym
obciążeniem. Mimo, że Russell czuł się coraz lepiej, klub nie wyznaczał żadnych ram czasowych na jego powrót.
W zeszłym tygodniu pojawiła się opuchlizna w operowanym kolanie, co mocno podłamało Westbrooka, który odliczał już dni do powrotu na parkiet.
Wstępnie mówi się, że czas jaki będzie mu potrzebny na pełną regenerację po zabiegu wynosi od czterech do sześciu tygodni. Oznacza to, że Thunder przez dwa tygodnie nowego sezonu być może będą musieli radzić sobie bez swojej gwiazdy.
Jednym z pozytywów w tej niepozytywnej wiadomości jest oświadczenie Sama Presiego, menadżera klubu.
Jeśli wierzyć jego słowom, przyczyną opuchlizny był fragment szwu, który zaplątał się w kolanie Westbrooka po tamtej operacji. Podobno zoperowana w kwietniu łąkotka jest już zagojona. Klub po wielu konsultacjach ze swoim sztabem medycznym uznał, że operacja będzie najlepszym rozwiązaniem.
24-letni Westbrook grał w tamtym sezonie na poziomie 23.2 punktu, 5.2 zbiórki, 7.4 asysty oraz 1.8 przechwytu.
Thunder, prowadzeni przez niego i Kevina Duranta zajęli pierwsze miejsce na Zachodzie przed play-offami.
Westbrook doznał kontuzji w drugim meczu pierwszej rundy przeciwko Houston Rockets podczas kolizji z
Patrickiem Beverley. Obrońca Teksańczyków, bez pardonu zaatakował kozłującego Westbrooka, który szykował się do wzięcia "time outu" i nie spodziewał się ataku.
Thunder bez swojego drugie lidera zdołali wyeliminować Houston ale ich przygoda z play-offami skończyła się na drugiej rundzie w serii z Memphis Grizzlies.
 
https://i0.wp.com/blog.chron.com/ultimaterockets/files/2013/04/20130424_RocketsThunderGm1_SNP_41.jpg?resize=384%2C496

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.