Sova i przyjaciele

Odwiedzili mnie na dalekiej północy
znajomi z Polski….i w tym momencie muszę zakończyć tę historię
bo stoją mi nad głową i chcą iść zwiedzać. W kurtkach już stoją,
żeby presja była jeszcze większa. Ooo widzę, że żarty się
skończyły. Melisa przestała działać. No dobrze. Long story
short
– minionej nocy Wolves przyjechali do Chicago. Odpaliłem
sobie ten mecz… no i cóż zgasło mi się. Zdarza się. Bulls też zgaśli w dogrywce. Tak słyszałem.
Przyjaciele jak na prawdziwych przyjaciół przystało, zrobili z
tego newsa. „Prawdziwe kulisy mojego oglądania NBA” – dziś w
twoim kiosku. Wolę wyprzedzić pewne wydarzenia i sam udostępnić
ten materiał zanim trafi w niepowołane ręce. 

Sova – po szwedzku znaczy spać.

Przyjaciele – ludzie, którzy lubią
uwiecznić cię na nośnikach trwałych w sytuacjach niezręcznych.

Komentarz komentatorki pozostawiam bez
komentarza…


Dobrej niedzieli!


                            


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.