#Spain2014. Dzień Czwarty

FIBA poszła na rękę tym, którzy dnia wolnego postanowili pobroić na mieście.
Kolejka spotkań zaczęła się dopiero o 15.00 (ten zmieniony rozkład dnia utrzyma się już do końca fazy grupowej) meczem Ukrainy z Turcją. Wygrali nasi wschodni sąsiedzi 64:58. Mam dobre wieści – tureccy kibice nie buczeli i nie gwizdali w czasie odgrywania hymnu Ukrainy. Jest progres.
Omer Asik tradycyjnie odmawia udzielania wywiadów. Ale trzeba przyznać, że robi to z gracją. Szkoda, że brakuje mu jej na atakowanym koszu. Nowy nabytek Pelikanów zagrał wczoraj niezły mecz – 16 punktów i 20 zbiórek ale nie ustrzegł swojej drużyny przed porażką. W notesach kilku skautów pojawiło się wczoraj nazwisko Olexandra Mishuli, który poprowadził Ukraińców do cennej wygranej (19 punktów, 5/8 zza łuku). Tradycyjnie już dodam, że poukładany basket Mike’a Fratello naprawdę może się podobać.

O 17.30 Nowozelandczycy starli się z Amerykanami. Był to mecz bez historii, który podopieczni coacha K wygrali 98:71 nigdy nie wrzucając nawet czwartego biegu. Było kilka fajnych akcji, Amerykanie znów kilka razy nie byli w stanie zrozumieć paru gwizdków sędziów FIBA ale ogólnie już nie pamiętam tego meczu.
Jedyną historią była haka, odtańczona tym razem na środku boiska a nie przy ławce rywali. Szkoda dla Nowozelandczyków, że ta intensywność nie przenosi się potem na mecze ale jedno trzeba im przyznać – walczą najlepiej jak potrafią.

Kolejkę kończył mecz Finlandia-Dominikana, zaplanowany na 21:30. Halę znów w większości zapełnili Finowie i znów stworzyli niesamowitą atmosferę. Niestety tym razem zawodnicy Suomi nie dotrzymali im kroku i przegrali 75:68. 23 punkty i 9 asyst Petteri’ego Koponena to było za mało tego wieczoru. Żaden inny Fin nie zdobył więcej niż 8 punktów. Takie właśnie były odczucia po tym meczu. Susijengi nie byli tak daleko od wygranej. Wystarczyło mieć drugiego dostarczyciela punktów oraz lepie zabezpieczyć "deskę". Dominikana zaliczyła 49 zbiórek w tym starciu (15 w ataku) przy ledwie 28 Finów.
Koponen przyznał, że chciałby sprawdzić swoich sił w NBA. Prawa do 26 latka mają obecnie Mavs.
Lider Finów wybrany był w drafcie w 2007 roku przez 76ers (via Portland). Od trzech lat prawa do niego ma Mark Cuban i podobno nie ma zamiaru rezygnowania z nich. Więcej. Strony "badają" sytuację każdego lata.

Jeśli już jesteśmy przy Koponenie, to ma on Wam coś do powiedzenia:

BONUS:
– Jakąś godzinę przed meczem z Nową Zelandią podszedłem do Mike’a Krzyżewskiego, który stał zupełnie sam. Chciałem chwilę pogadać. "Wybacz nie rozmawiam przed meczami. Mnie tu teraz nie ma, jestem w swoim własnym świecie." Wyglądał na bardzo skupionego. Powiedziałem po polsku "powodzenia". On na chwilę wyszedł ze swojego świata i odpowiedział "That word I know".

– Dalej walczymy z niezrozumiałymi regulacjami egzekwowanymi przez ochronę i pracowników FIBA. Teraz jednak wiemy już na 100%, że z nimi nie wygramy, więc śmiejemy się i robimy swoje. To taki amatorski profesjonalizm albo profesjonalne amatorstwo.

– Telewizja nie do końca oddaje to, jak szybki jest Derrick Rose.

– Telewizja nie do końca oddaje jak słabym obrońcą jest James Harden. Zbyt blisko podchodzi pod krytego zawodnika. Wkłada ręce co już daje sędziom okazje do gwizdka. Tak bliskie podejście skutkuje prostym minięciem. Wtedy Harden, gdy zostawiony w tyle, ma tendencje do sięgania po piłkę – to również często kończy się faulami. Chyba za bardzo przyzwyczaił się, że tego typu błędy "czyści" dla niego Dwight Howard. Myślę jednak, że pewne rzeczy jest w stanie wyeliminować i stać się przyzwoitym defensorem – jeśli będzie chciał. Jest szybki i silny na nogach a to więcej niż połowa sukcesu w dobrym bronieniu.
 
– Znów narozrabiałem. Dime Magazine ma do mnie żal o pytanie do Masona Plumlee z pierwszego dnia turnieju. Moim zdaniem trochę przesadzają w swoim oburzeniu. Ja w tym pytaniu nie widzę nic złego bo gołym okiem widać, że Mason odstaje. Oczywiście, że życzę mu dobrze i bardzo go szanują. Śledziłem jego debiutancki sezon w Nets, patrzyłem jak rozwija się pod skrzydłami Garnetta. Nawet wyróżniłem go za postawę w tym sezonie. Więc hold your horses.
Wczoraj po meczu z Nową Zelandią udało mi się zatrzymać Masona. Powiedziałem mu, że jeśli poczuł się urażony moim pytaniem, to przepraszam. Powiedziałem, że wiem, że ciężko pracuje bo śledziłem jego sezon w Nets. Uśmiechnął się, podał rękę i powiedział, że nie ma sprawy.   

– Z tego cieszę się najbardziej, jeśli chodzi o wczorajszy dzień. Wyszedł Tom Thibodeau i wyglądał jakby miał chęć pogadać nawet i godzinę. W końcu po pewnym czasie ktoś ze staffu Amerykanów podszedł by go zabrać i zażartował w stylu "Co ty Tom, własną konferencję sobie urządziłeś? Musimy iść".
Bardzo sympatyczny człowiek. Na pytania odpowiadał rzeczowo, nikogo nie zbywał.
Oglądaliście film "Wanted"? Zawsze jak patrzę na Thibsa i go słucham (do tej pory w TV) to mam wrażenie, że należy do jakiej tajnej organizacji, która istnieje od wieków.

Oto co trener Chicago Bulls był łaskaw powiedzieć:

– Na temat występu Pau Gasola z Brazylią (26 punktów, 9 zbiórek, 3 bloki, 2 asysty). Hiszpan od tego sezonu będzie Bykiem. "Zagrał świetnie. Widać, że już jest w bardzo dobrej formie i kondycji. Robił wszystko w tym meczu. Bardzo cieszymy się, że będzie grał w Chicago. Jest odpowiedzią na wiele naszych potrzeb.

– Na temat Rose’a. "Derrick wygląda coraz lepiej. Jego kolana są zdrowe. Teraz musi tylko odzyskać kondycję i nabrać ogrania. Recepta na to jest tylko jedna – musi grać mecze i wszystko to wróci."

– O tym czy poprawił swój rzut, gdy nie grał: "Derrick nie zmieni tego kim jest, jaka jest charakterystyka jego gry. Jego siłą nadal jest niesamowity atletyzm, szybkość i skoczność. Pod wieloma względami jest lepszy. Lepiej dba o swoje ciało, lepiej się odżywia i odpoczywa. Zobaczymy jak będzie wyglądał jego rzut i jak pewnie on będzie się z nim czuł."

Jak to jest mieć możliwość pracować w kadrze ze swoim zawodnikiem (dla Thibsa Rose, dla Monty Williamsa Anthony Davis). "To wspaniała sprawa. Przede wszystkim to dla nas honor móc reprezentować nasze kluby w kadrze USA. Ucieszyłem się, gdy dostałem propozycję dołączenia do sztabu. Takie okazje nie zdarzają się często więc trzeba być gotowym gdy się nadarzają. Dla nas to okazja uczyć się od siebie. Ja podpatruję moich kolegów trenerów a zawodnicy uczą się od siebie nowych zagrać oraz przedmeczowych/pomeczowych rutyn.

– O wojennym tańcu Nowej Zelandii. "To część ich tradycji. Podobało nam się. Nie mamy z tym żadnego problemu".

– O współpracy Rose – Gasol w Bulls. "Dobrzy zawodnicy zawsze znajdują drogę do dobrej współpracy. Jestem pewny, że tu będzie tak samo bo obaj są wielkimi graczami. Dodaj do tego Noaha, Gibsona. Mamy naprawdę utalentowany skład.

– Czy uważa Bulls za faworyta Wschodu. "Nie lubię tego typu rozważań przed sezonem. Drużyny nie grają na papierze. Wszystko wyjdzie w grze. Będziemy ciężko pracować, będziemy chcieli grać coraz lepiej z każdym meczem. Zobaczymy co nam to da. Bardzo podoba mi się nasz skład. Już nie mogę doczekać możliwości pracy z tą grupą.

– O zmianie filozofii gry po przyjściu Gasola. O otworzeniu się na atak. "Przez ostatnie sezony byliśmy zorientowani defensywnie ale to nie znaczy, że nie chcemy, nie umiemy czy nie lubimy punktować. Musimy taktykę układać pod zawodników jakich mamy. Oczywiście mając Pau, możemy więcej kombinować, próbować więcej gry do środka i na zewnątrz. On świetnie podaje tak jak Joakim więc to otworzy nam nowe możliwości.

– O oczekiwaniach na sezon. Tytuł? "Takie marzenie jest każdego roku ale nie można tylko o tym mówić. Trzeba podeprzeć to ciężką pracą. Uważamy, że jesteśmy ekipą mistrzowskiego kalibru ale przed nami wiele do zrobienia."

– Czy to najlepszy skład, jaki trenował. "W moim pierwszym roku wygraliśmy 62 mecze i to była bardzo dobra drużyna. Potem dopadły nas kontuzje. Dla mnie nieważne jest jak skład wygląda na papierze, jak gra w sezonie. Liczy się to, co na koniec. To określa wartość danego składu. Dla mnie za wcześnie mówić czy ten skład jest moim najlepszym. Podoba mi się ta ekipa, chciałby to już teraz powiedzieć ale na razie nie zrobię tego.

– O pomyśle zorganizowania turnieju w trakcie sezonu. "Pomysł jest interesujący. Wiem, że w europejskich ligach robi się coś takiego. Adam Silver ma bardzo wiele nowych pomysłów. Musimy się nad tym zastanowić. Nie wiem czy w NBA da się to zrobić. Mamy tyle meczów, kalendarz jest napięty. W czasie Weekendu All-Star zawodnicy mają teraz dostać więcej wolnego. Sam pomysł jest interesujący ale wykonanie może być ciężkie."

– Na temat debiutanta w Bulls Douga McDermotta. "Potrafi rzucać. To pewne. Zobaczymy jak szybko przestawi się z gry uczelnianej na NBA, jak szybko odnajdzie się w naszym systemie."

– Czy dobra forma Gasola go martwi. "Nie lubię tak wybiegać w przyszłość jeśli mówimy o spotkaniu z Hiszpanią w ewentualnym Finale. Patrzę na niego teraz na dwa sposoby – w tym momencie jako naszego rywala ale też jako mojego zawodnika w Bulls. Ale jak mówię nie wybiegam w przyszłość. Chicago to inna historia a do ewentualnego Finału jeszcze długa droga.

– Czemu Andre Drummond jest na razie poza rotacją. "Ciężko jest grać całą dwunastką. Moim zdaniem jest to wręcz niemożliwe. Mamy tak utalentowany skład, że ktoś zawsze może czuć, że ma za mało z gry, że zasługuje na więcej. I ten ktoś będzie miał rację. Andre to świetny chłopak, uważamy, że będzie gwiazdą w NBA. Jego czas przyjdzie ale po prostu nie da się dać wielu minut każdemu. Teraz gramy określoną rotacją, próbujemy określonych ustawień ale on musi być gotowy, kiedy będziemy go potrzebować."

– Ile by dał, żeby mieć Michaela Jordana w składzie. "On jest teraz po pięćdziesiątce ale pewnie i tak dałby radę rzucać po 20 punktów w meczu. Więc chciałbym mieć go w składzie (śmiech)."

BONUS 2:
Gdy kończą się mecze Finów, staje komunikacja miejska w Bilbao. Odpowiednie służby zamykają metro i wpuszczają ludzi partiami. Mimo to i tak ciężko jest wcisnąć szpilkę między ludźmi stłoczonymi w wagonach. To nie jest uciążliwe. To jest niesamowite jak z niszowego sportu, basket wchodzi na salony w Finlandii. W zasadzie już tam wszedł.

 

BONUS 3:

Jakiś czas temu Kevin Durant wyznał, że gdy pierwszy raz, jako dzieci poznali się ze Stephem Currym, podczas jakiegoś młodzieżowego turnieju, to początkowo myślał, że Curry jest biały.
Potwierdzam. Łatwo się pomylić. Przy niektórych odcieniach światła Steph staje się nawet żółtawy. To samo tyczy się Klay’a Thompsona, jego kolegi z Warriors.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.