Warriors zwolnili Marka Jacksona

Klub Golden State Warriors postanowił zwolnić Marka Jacksona z posady głównego trenera.

Jackson prowadził klub z Oakland przez trzy ostatnie sezony. Zaczął od 23:43. Rok temu poprawił wynik do 47:35. W tym sezonie doprowadził drużynę do bilansu 51:31.
Jego zwolnienie z funkcji nie jest ani niespodzianką ani zaskoczeniem. Od tygodni mówiło się, że na linii Jackson-zarząd i właściciele nie układa się dobrze. Zawodnicy Warriors raz po raz w tegorocznych play-offs podkreślali, że grają m.in. o stołek ich trenera. 

Wśród następców Jacksona wymienia się m.in. Steve’a Kerra (łączonego też z Knicks i Lakers), Stana Van Gundy’ego oraz Lionela Hollinsa a także Freda Hoiberga – niegdyś zawodnika NBA a dziś trenera Iowa State.
Najsilniejszym kandydatem wydaje się być dziś Kerr, który przyjaźni się
z właścicielem klubu Joe Lacobem oraz prezydentem Rickiem Weltsem, którego zna z czasów wspólnej pracy w Phoenix Suns.

Stosunki między Jacksonem a zarządem zaczęły psuć się ubiegłego lata, kiedy klub zdecydował się wykorzystać opcję w jego kontrakcie i przedłużyć ją o sezon 2014-15. Jackson wolał odstąpić od umowy by móc potem związać się z klubem wieloletnim kontraktem.

W minionym sezonie dochodziło też do większych lub mniejszych zatargów z asystentami. Jedną z ich ofiar był Brian Scalabrine, który został odsunięty od drużyny po tym jak doszło do spięcia między nim a Jacksonem. Jackson określił to jako "różnice w filozofii." Z pracą asystenta pożegnał się też Darren Erman, który
na początku kwietnia został przyłapany na tym, jak nagrywał rozmowy z zebrań sztabu trenerskiego.

Dodatkowo wiele mówiło się też o trudnym charakterze Jacksona, który zdaniem wielu był zbyt często zarozumiały i zbyt pewny siebie, szczególnie w stosunkach z wyższymi od siebie w hierarchii klubu. W zarządzie nie było podobno nikogo, kto wstawiłby się za nim.

Warriors pod wodzą Jacksona dwa lata z rzędu awansowali do postseason, co nie zdarzyło im się od sezonu 1990-91 i 1991-92, gdy byli prowadzeni przez Dona Nelsona.

Jackson liczył się z tym, że może stracić pracę w Oakland a najprawdopodobniej był tego pewny. "Przychodzę do pracy z taką pasją i poświęceniem, jakby każdy dzień był moim ostatnim." – mawiał. Kilka razy dał do zrozumie, że jeśli tak się stanie, będzie chciał natychmiast podjąć pracę na stanowisku głównego trenera w innym klubie.

http://www.hoopsvibe.com/images/stories/Mark%20Jackson%20is%20a%20Scumbag(1).jpg

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.