52 punkty, 14 trójek, tylko pięć kozłów, a wszystko to w 27 minut!

Dokładnie dwa lata temu, Klay Thompson pobił rekord NBA, jeśli chodzi o celne rzuty za trzy punkty. Gracz Warriors,  wyjazdowym meczu z Chicago Bulls, trafił aż 14 razy zza łuku! Mecz skończył z 52 punktami, na parkiecie spędził ledwie 27 minut, piłkę w tym meczu zakozłował tylko…uwaga…pięć razy! Statystyka robi się jeszcze bardziej szalona, gdy podkreślimy, że cztery z tych pięciu kozłów, Klay zrobił podczas tylko jednej akcji na początku III kwarty.

14 celnych rzutów zza łuku, to cały czas niepobity rekord NBA. Poprzedni (13), należał od listopada 2016 roku, do Stepha Curryego. Wcześniej, przez wiele lat, nikt nie potrafił ugryźć dwunastki, która należała do Kobe Bryanta (2003) i Donyella Marshalla (2005). Raz dojechał do niej Steph (luty 2016), ale do postawienia kropki nad i zabrakło mu jednego trafienia.
Wtedy, dwa lata temu, zaczęły pojawiać się głosy, że tego typu rekordy strzeleckie, powoli tracą na znaczeniu, i ogólnie nie ma czym się podniecać, ponieważ NBA bardzo mocno poszła w rzucanie za trzy punkty.

Napisałem wtedy coś takiego: “Myślisz, że ten rekord długo się nie utrzyma? Że w dobie szalonego rzucania z dystansu, ktoś złamie go maksymalnie w, powiedzmy, dwa lata? Wątpię. Myślisz, że dziś ten rekord mniej znaczy, bo dziś wszyscy rzucają dużo, często i chętnie? Błąd. Gdy trójka wpada, to wygląda na coś prostego. Ale to nie jest proste. Uwierz mi. Stawiam tezę, że przez najbliższych pięć lat, nikt nie pobije tego rekordu. Rzucanie za trzy punkty i trafianie za trzy punkty, to są dwie różne historie.”

No i proszę bardzo. Minęły dwa lata. Rekord nadal nienaruszony. I tak pozostanie jeszcze długo. Trust me!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.