Blake sprzedaje samochody czyli o Konkursie Wsadów z różnych perspektyw

"Product Placement" to jedno z najmocniejszych narzędzi współczesnego marketingu. Promocja produktów i usług przekazywana w pomysłowy często zaskakujący sposób przynosi niesamowite efekty. Mogli się o tym przekonać w miniony weekend producenci samochodów Kia. To właśnie nad jednym z pojazdów tej marki (Kia Optima) skakał Blake Griffin, wykonując swój finałowy wsad.



Wybór rekwizytu rzecz jasna nie był przypadkowy. Był to efekt porozumienia południowokoreańskiego koncernu z firmą Excel Sports Management reprezentującą interesy Griffina.
Jeden z punktów umowy mówił o tym, że jeśli B.G. wygra konkurs (co zrobił) to współpraca między strona zacieśni się w przyszłości
Genialny "product placement" zebrał swoje żniwo niemal natychmiast. Nie wiadomo dokładnie ile dunk Griffina pomógł sprzedać samochodów ale dzięki Edmunds.com, portalowi zajmującemu się analizą rynku motoryzacyjnego, wiemy że potencjalni nabywcy nowych aut, dzień po konkursie byli o 20% bardziej chętni na kupno samochodu marki Kia w porównaniu ze statystyczną niedzielą. Jeśli chodzi o zainteresowanie tym konkretnym modelem, nad którym Blake dunkował, to z wzrosło ono o… 104%.



“Sukces lub porażka dobrego ‘product placementu’ zależy od kontekstu przekazu." mówi Karl Brauer, analityk Edmunds.com. "Kiedy zobaczyłem Optimę w czasie konkursu, wiedziałem od razu, że to strzał w dziesiątkę. To był jeden z najsprytniejszych rodzajów ‘product placementu’. Jeśli przekaz jest bezczelny i nachalny oraz do bólu oczywisty, wtedy to nie zdaje egzaminu. Natomiast jeśli subtleny, kontekstowy tak jak ten, wtedy się udaje." – dodał Brauer i dodał, że jego portal Edmunds.com zanotował tamtej niedzieli 27% wzrost zainteresowania auta marki Kia przy aż 64% wzroście modelu Kia Optima.
W 2010 roku południowokoreański koncern sprzedał auta na wartość 2 miliardów dolarów. Był to dla nich 55% wzrost w porównaniu z rokiem 2009. Ciekawe jak będą wyglądać wyliczenia za rok 2011, rok w którym Kia połączyła siła z Blakiem Griffinem, powoli stającym się marketingowym magnesem. 

DeMar DeRozan był niezadowolony przebiegiem ubiegłotygodniowego Konkursu Wsadów. Mimo, że wykonał dwa świetne dunki, to nie dość że nie wygrał, to nawet nie dostał się do rundy finałowej. Na pytanie czy czuje się oszukany odpowiada "tak sądzę." i dodaje, że ma już dość tych wszystkich zabaw i rekwizytów bardzo popularnych w ostatnich latach podczas konkursów.
"Ja jestem dunkerem. Wychodzę i wykonuję wsad. Nie interesują mnie ani rewizyty ani dodatkowe rzeczy z tym związane. Staram się wyjść na parkiet, pokazać coś kreatywnego i zejść bez dodatkowych historii. Sądząc po reakcjach fanom się podobało to co pokazałem. Jeśli zostanę zaproszony do udziału w przyszłym roku, to chętnie to zrobię ale chcę wystąpić w konkursie wsadów a nie konkursie rekwizytów i wsadów.
Pochodzący z L.A. DeRozan był zawiedziony obrotem spraw w konkursie bo mocno przygotowywał się do zawodów. Nawet poprosił o pomoc zawodowego dunkera Justina "Just Fly" Darlingtona. I wszystko na nic. Poza wyobraźnią i siłą swoich mięśni nie użył ani samochodu, ani drugiego kosza, ani maskotki, ani tortu ze świeczką, ani peleryny i budki telefonicznej… i okazało się, że popełnił błąd.
"Te zabawy z rekwizytami obniżają poziom zawodów. Do tegorocznego konkursu bardzo się przygotowywałem. Włożyłem w to wiele czau i wysiłku. Miałem przygotowane wsady na każdą rundę. Mam nadzieję, że przepisy się zmienią i liga zrezygnuje z tego. Jeśli nie to może pewnego razu ktoś zdecyduje się na trampolinę?" – mówi rozgoryczony i poirytowany gracz Raptors.




Shawn Kemp, była gwiazda Settle SuperSonics a później gracz Cleveland
Cavaliers, Portland Trail Trail Blazers oraz Orlando Magic, w latach
świetności niesamowity dunker skrytykował finałowy wsad Blake’a Griffina
nad samochodem.


"Jestem wielkim fanem Blake’a ale ten wsad prawdopodobnie był najgorszym
wsadem jakie widziałem w tym konkursie od bardzo dawna. Podobał mi się
śpiewający chór i inne rzeczy ale przynajmniej trzeba było faktycznie
przeskoczyć przez ten samochód. On skoczył i wylądował na masce. Moim
zdaniem powinien był normalnie go przeskoczyć." – powiedział Kemp.

Pan Kemp ma 41 lat i od dawna już nie gra ale wie o czym mówi…


Buty do koszykówki – największy wybór na www.1but.pl – Zobacz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.