Obozy treningowe przełożone

Wczorajsze rozmowy między związkiem zawodników a przedstawicielami ligi znów stanęły w martwym punkcie. To już ponad 80 dni lockoutu i nie trzeba być wielkim analitykiem sytuacji, żeby się domyśleć że czas pracuje na niekorzyść obu stron albo raczej trzech stron jeśli włączymy w to też kibiców. Pierwszym pokłosiem impasu jest dzisiejsze ogłoszenie, że daty początku obozów treningowych jak i meczów przedsezonowych zostają przesunięte w czasie.
To na razie nie tragedia ale trzeba być świadomym powagi sytuacji i coraz bardziej realnej groźby mocnego skrócenia a nawet odwołania sezonu 2011/2012.
Na podobnym etapie były rozmowy w 1998 roku a wtedy sezon ruszył dopiero po nowym roku i skrócony był do 50 meczów rundy zasadniczej. Niestety wiele wskazuje na to, że i tym razem może być podobnie.
"Tam gdzie nie wiadomo o co chodzi.."
Tu od początku wiadomo było, że chodzi o pieniądze. Paradoksalnie lockout zastał ligę po jednym z najlepszych, jeśli nie najlepszym, w historii sezonie jeśli chodzi o oglądalność i globalny dochód. Rzecz polega jednak na tym, że przychody, prawdziwe przychody generuje garstka klubów a zdecydowana większość przynosi straty. To właśnie ta silna grupa najgłośniej i bardzo stanowczo walczy o zmiany i póki co nie myśli o większych ustępstwach.
Według umowy, która wygasła 1 lipca, zawodnicy dostawali w kontraktach 57% ogólnego dochodu ligi. W nowym rozdaniu zgodzili się na obniżenie progu do 53-54%. Problem w tym, że właściciele proponują 46% i na razie dość dalecy są od ustępstw.
Kolejną kością niezgody jest hard cap vs. (dotychczasowy) soft cap. Większość właścicieli na dorobku jest za sztywnym, nieprzekraczalnym poziomem wynagrodzeń dla każdego klubu co ich zdaniem uzdrowiłoby ducha rywalizacji, zrównało poziom i było bardziej sprawiedliwe.
Hard Cap to nie taki problem. Problemem natomiast może być jego wysokość. Jeśli będzie na poziomie $50 mln to takie kluby jak Heat, Lakers czy Celtics (i kilka innych) nie będą mogły utrzymać swoich obecnych składów. Jeśli jednak strony spotkają się gdzieś na poziomie nie mniejszym niż zeszłoroczna pula ($58 mln) to jest to do zrobienia. Wielkie kluby (miasta) tak czy inaczej zarobią swoje pieniądze (np. Celtics podpisali wieloletni, wielomilionowy kontrakt z jedną ze stacji telewizyjnych na transmisje ich meczów) a te mniejsze ośrodki grać będą z większym poczuciem sprawiedliwości.
Rozmowy i rozbieżności dotyczą jeszcze kilku innych spraw (długość kontraktów, ich ważność w przypadku kontuzji, maksymalne umowy itp.) ale główny nurt rozmów dotyczy wyżej wymienionych tematów.
Szacuje się, że od oficjalnego porozumienia do rozpoczęcia rozgrywek będzie musiało minąć koło czterech tygodni (obozy treningowe, transfery i rynek wolnych agentów, ułożenie terminarza) zatem wstępnie ustalony na 1 listopada początek sezonu w tym momencie wygląda na bardzo mało prawdopodobny
.

1but.pl -> Aż 240 modeli butów do kosza -> Zobacz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.