Podsumowanie trade deadline 2024, cz.2

HayeZapraszam na drugą część podsumowania transferowych ruchów, które odbyły się podczas tegorocznego trade deadline.

– Sixers wysłali Danuela House’a oraz wybór w II rundzie tegorocznego draftu (via Knicks) do Detroit Pistons. W zamian dostali chroniony w top 55 wybór w drafcie 2028 roku. Ruch ten otworzył Szóstkom dodatkowe miejsce w składzie na jakiegoś gracza, a przy okazji pozwolił im zjechać o $2,7 mln poniżej progu podatku od luksusu. Mówi się, że tym kimś może być Kyle Lowry, który pochodzi z Filadelfii. Wcześniej jednak gracz, póki co, Hornets musiałby się dogadać z Charlotte w sprawie wykupienia reszty kontraktu.
Komentarze: Ochrona w top 55, to taka trochę wymiana na niby, żeby drużyna, która takiż pick oddaje, najprawdopodobniej go sobie zatrzymała. W takich przypadkach chodzi wyłącznie o oszczędności. Pistons dostają zatem wybór z drugiej rundy tegorocznego draftu, a House’a zwalniają. Myślę, że znajdzie on zatrudnienie w najbliższych dniach. Wymieniać go za cokolwiek bym raczej nie chciał, ale „z ulicy” tylko za (niewielkie) pieniądze, czemu nie?

– 76ers oddali Patricka Beverley’a do Milwaukee Bucks. W zamian otrzymali Camerona Payne’a i wybór w II rundzie draftu 2027 roku.
Komentarz: Obaj będą wolnymi graczami po sezonie, więc aspekt finansowy się tu kasuje. Jeśli chodzi o parkiet, to po stokroć wolę Beverley’a w swojej rotacji. Dobry ruch Bucks, którzy potrzebują trochę charakteru i lepszej obrony. Payne w rotacji 76ers będzie mieć raczej marginalne znaczenie.

– Charlotte Hornets wysłali Gordona Haywarda do Oklahomy Thunder. W zamian otrzymali Tre Manna oraz Davisa Bertansa, Vasilije Micica oraz dwa wybory w II rundzie draftu 2024 oraz 2025 roku.
Komentarz: Ciekawy ruch zarówno na poziomie finansowym, jak i sportowym. W najgorszym dla Thudner scenariuszu, albo raczej takim, w którym na parkiecie to dopasowanie się nie sprawdzi, z przyczyn sportowych albo zdrowotnych, można uznać, że sprowadzenie niespełna 34-letniego weterana, to zwyczajnie czyszczenie salary przed wakacjami. Hayward gra na mocy umowy ($31 mln), która wygasa z końcem tych rozgrywek. Bertans zarobi $16 mln w sezonie 2024-25, Mann $4,9 mln, a Micic $7,7 mln. Thunder czyszczą sobie zatem $31 mln kosztem tylko dwóch drugorundowych picków. Ekipa z Oklahomy od lat w większym lub mniejszym stopniu starała się o Haywarda. Szkoda dla nich, że dostali go o kilka kontuzji za późno. Na poziomie sportowym jest to dla nich ruch nie obciążony żadnym ryzykiem. Bertans, Mann i Micic nie byli częścią głównej rotacji Thunder. Hayward zagrał w 25 z 50 meczów Hornets w tym sezonie. Ostatni raz na parkiecie widziany był 27. grudnia. Jeśli będzie w stanie być zdrowy, to w ograniczonej roli, jako 7-8 gracz tej rotacji, jako weteran, pozytywna postać z ławki, może pomóc tej młodej drużynie. Sportowe być albo nie być Oklahomy nie będzie jednak w żadnym stopniu zależeć od Haywarda.
Jeśli chodzi o Hornets, to jest to kierunek, w którym powinni iść. Po odejściu Roziera, dali odejść Haywardowi. Dobrze dla nich, że sami siebie nie namówili na walkę o przeciętność. Wierzę w to, że Micic nie powiedział jeszcze ostatniego słowa w NBA. Będę zdziwiony jeśli w Charlotte nie dostanie szansy.

– Monte Morris przenosi się z Detroit do Minnesoty. W przeciwnym kierunku powędrują Shake Milton, Troy Brown Jr oraz wybór w II rundzie draftu 2030 roku.

Komentarz: Ze sportowego punktu widzenia nie jestem fanem tej wymiany dla Wolves. Ekipa z Minnesoty nie jest po niej lepsza, niż była. Nie wiem czy ktoś, kiedyś przy piwie i prażynkach zażarcie dyskutował na temat koszykarskiej wyższości Morrisa na Miltonem. Wątpię. Dla mnie to jest ten sam poziom ligowej przeciętności. Więc Wilki zabełtały sobie w kotle łyżką i wyłowiły ten sam gulasz, a przy okazji musiały oddać dwie kromki chleba.
Ruch ten zaczyna mieć jednak dużo sensu dla Minnesoty, jeśli spojrzy się w finanse. Milton i Brown są pod kontraktami na przyszły sezon (zarobią odpowiednio $5 i $4 mln), a umowa Morrisa wygasa po tym sezonie ($9,8 mln). Należy więc traktować ten ruch bardziej jako oszczędzanie pieniędzy dla Wolves, niż cokolwiek innego w sferze sportowej. Pamiętajmy, że najpóźniej do zamknięcia przyszłorocznego okna transferowego, Wilki będą musiały mocno zastanowić się nad swoją przyszłością. Zatrzymanie Goberta, KATa, Edwardsa i Reida nie będzie niemożliwe, ale bardzo ciężkie do dźwignięcia dla klubu ze średniego rynku na standardy NBA. Wiele będzie zależało od tego, jak pójdzie im w tegorocznych play-offach. Jeśli pokażą, że ta rotacja ma sens, to dadzą swoim włodarzom argumentów za tym, żeby zacisnąć zęby i sięgnąć głębiej do kieszeni. Jeśli nie, przynajmniej jeden z wymienionej czwórki opuści zimną Minnesotę. Już dziś zapewniam Was, że nie będzie to Edwards. Wymieniam go tylko z racji wchodzącego niedługo w życie jego nowego kontraktu.

– Golden State Warriors wysłali Cory Josepha do Indiany Pacers. W zamian otrzymali wybór w II rundzie draftu 2025 roku, $5,8 mln w gotówce.
Komentarz: Ten ruch jest ciekawy tylko ze względów finansowych. Pick pochodzić będzie od Hornets i chroniony będzie w… top 55, zatem można powiedzieć, że Pacers go sobie prawdopodobnie zatrzymają, że idą na rękę Warriors w kwestii oszczędzania pieniędzy, a Warriors, łaskawie, pozwalają im zachować tenże pick. Ruch ten zaoszczędzi Golden State jakieś $11 mln, a przy okazji otworzy miejsce w składzie. Pacers zwolnią Josepha. Czy ktoś podpisze 32-letniego Kanadyjczyka? Może Raptors, którzy ostatnio ściągają do siebie swoich rodaków.

Boston Celtics pozyskali Xaviera Tillmana z Memphis Grizzlies. W zamian wysłali dwa wybory w drugiej rundzie draftu. Będą to picki z roku 2027 (via Hawks) oraz 2030 (via Mavericks).

Komentarz: Podoba mi się ten ruch dla Bostonu. Tanim kosztem pozyskali zawodnika, który w najgorszym wypadku oferuje kilka-kilkanaście minut odpoczynku dla podkoszowych C’s oraz sześć fauli do wykorzystania. A myślę, że może być dla nich kimś więcej, niż tylko tym. Jego umowa wygasa po tym sezonie. Jeśli chodzi o Memphis, to draftowych dóbr nigdy za dużo w małych miastach. Nigdy nie wiesz, kiedy będą Ci potrzebne. Wybory w drafcie, nie miasta.

– Dalano Banton został oddany przez Boston Celtics do Portland Trail Blazers za zastrzeżony w top 55wybór w drugiej rundzie draftu 2027 roku.
Komentarz: Nadal uważam, że w odpowiednich okolicznościach, jeszcze mogą być z niego ludzie. A może po prostu za dużo razy widziałem na żywo jego długie ręce? Może właśnie w nie grających o nich Blazers? Klub z Oregonu będzie miał jego opcję na przyszły sezon ($2,2 mln). Dla Bostonu to klasyczne wyczyszczenie się z zawodnika, który był poza ich rotacją. Zwolnione miejsce w rotacji Celtics wykorzystali na pozyskanie Jadena Springera z 76ers. W zamian wysłali pick w drugiej rundzie tegorocznego draftu (via Bulls lub Pelicans w zależności który z nich będzie wyżej).

– Milwaukee Bucks wysłali Robina Lopeza do Sacramento Kings. Klub z Kalifornii już go zwolnił. Komentarz: Zdziwię się, jeśli nikt go nie podpisze. Koniec komentarza.

– Charlotte Hornets zdecydowali się zwolnić Franka Ntilikinę, Isha Smitha i Jamesa Bouknighta, jedenasty wybór draftu 2021 roku.

– Utah Jazz wysłali Simone Fonteccio do Detroit Pistons za Kevina Knoxa, wybór w II rundzie tegorocznego draftu (via Washington Wizards) oraz prawa do Gabriele’a Procidy. Po tych wszystkich swoich ruchach, albo w ich trakcie Detroit Pistons zwolnili Killiana Hayesa, siódmy wybór draftu 2020 roku. Oprócz niego, pracę w Pistons stracili również Joe Harris, Ryan Arcidiacono i Danilo Gallinari.

Komentarz: To będzie taki zbiorczy komentarz do całokształtu ruchów drużyny z Detroit. „To jest k…a dramat”, powiedziałby klasyk. Niestety dla fanów tego klubu, tam nie widać sensu, długofalowego planu w ich działaniach. Te ich patologie sięgają jeszcze wcześniej, ale jedną ich twarzy, albo raczej gęb, było zatrudnienie Monty Williamsa na stanowisku trenera. Rekordowy kontrakt dla faceta, który miał być budowniczym nowej kultury. Jak się okazuje teraz, trochę mało sensu i kultury było w tej kulturze. Gra ciężkie minuty zwolnionym właśnie Killianem Hayesem, który może i jest dobrym chłopakiem, ale jest o tempo za wolny, za słabo rzuca, za wolno podejmuje decyzje, żeby być kimś w NBA. Robi to kosztem wybranego wysoko w zeszłym roku Jadenem Ivey’em. I nie ma na żadnych logicznych argumentów. Zresztą to, że Ivey ostatnio dostał w końcu minuty i rolę i gra dobrze, tylko potwierdzają to, że Williams przez ładnych kilka miesicy tego sezonu błądził jak dziecko we mgle. To samo z niegraniem Ausarem Thompsonem. Chłopak aż wyskakuje z ekranu, a ten kisi go na ławce. Czasem, oglądając Pistons, można odnieść wrażenie, że Williams sabotuje swoją własną drużynę, swoją własną pracę. Patrzę i mówię sam do siebie, „no nie, o wręcz chce, żeby go wypieprzyć z Detroit”. To samo GM Troy Weaver. W jego ruchach kadrowych nie widać cienia długofalowego planu. Podpisuje Marvina Bagleya na mocy trzyletniego kontraktu, z nikim nie bije się o jego usługi, a potem triumfalnie schodzi z jego kontraktu parę miesięcy później. Nawet pół plotki o tym, że Pistons są zainteresowani pozyskaniem Zacha LaVine’a, dyskredytuje tego człowieka. Do czego miałby być im potrzebny LaVine? Żeby wygrać za rok 31 meczów? Ta organizacja traci kolejny rok na stanie po uszy w błocie.

W świetle nowych przepisów kluby Warriors, Clippers, Celtics, Suns, Bucks, Nuggets oraz Heat nie będą mogły zakontraktować zwolnionych graczy, którzy w pierwotnych wersjach swoich kontraktów zarabiali więcej, niż 12,4 mln za ten sezon. Wszystkie wyżej wymienione drużyny weszły w pierwszy próg wydatków. Są nowe usprawnienia w umowie zbiorowej, które przynajmniej w teorii mają w NBA zrównać szanse wszystkim drużynom.


* Tekst napisałem oryginalnie dla portalu Unibet.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.