Przed Wielkim Finałem. Analiza sił część II

Ciąg dalszy


Silny skrzydłowy
Pau Gasol (średnie w play-offs: 20 punktów 10.9 zbiórki oraz 3.4 asysty)
Kevin Garnett (średnie w play-offs: 14.9 punktu,8.2 zbiórki oraz 2.3 asysty)

Hiszpan grą świetnie w tegorocznych play-offs. Jest idealnym dopełnieniem Kobego Bryanta a jego wzrost i zasięg na obu końcach parkietu dają nieopisaną przewagę Lakersom. To dzięki jego dobitce z Thunder Jeziorowcy awansowali do następnej rundy. To dzięki jego niezwykle produktywnej grze w serii z Jazz (60% z gry, 23.5 punktu, 14.5 zbiórki, 2.8 bloku) trwała ona tylko cztery mecze. Przyjdzie mu jednak teraz grać przeciwko koszmarowi sprzed dwóch lat. W finale 2008 roku Garnett "przejechał się" po Gasolu niejednokrotnie ośmieszając go zarówno w obronie jak i ataku. Oczywiście finał 2008 to już historia bo K.G. po przebytej kontuzji kolana nie jest już tak dynamiczny jak wtedy a Gasol mocno pracował by zmazać etykietę gracza miękkiego,której dorobił się wtedy. Garnett będzie starał się "wejść w głowę" Katalończyka wiedząc jak ważnym ogniwem ataku i obrony Lakers stał się na przestrzeni ostatnich dwóch lat. Obaj dysponują dobrym rzutem z półdystansu i przy różnych układach będą starali się wyciągać nawzajem spod kosza. K.G. wyłączył z gry Antawna Jamisona i Rasharda Lewisa ale z graczem klasy Gasola w tej kampanii o mistrzostwo jeszcze nie miał do czynienia. Obaj będą traktować ten match-up prestiżowo (oczywiście pamiętając o dobru drużyny) bo Hiszpan ma coś do udowodnienia Kevinowi a ten chce pokazać, że nawet miej mobilny niż kiedyś nadal jest w stanie dominować pod koszem.     


Przewaga na tej pozycji – Los Angeles.


Center
Andrew Bynum (średnie w play-offs: 9.1 punktu, 7.7 zbiórki, 1.7 bloku)
Kendrick Perkins (średnie w play-offs: 5.6 punktu, 6.4 zbiórki, 1.9 bloku)

Perk jest typem zawodnika, którego lepiej oceniać po grze niż po statystykach. Jego średnie nie powalają na kolana ale każdy kto widział w grze tego "drwala" z Teksasu ten wie, że jego wkład w obronę pomalowanego jest nieoceniony. Już sama jego obecność daje Celtom poczucie bezpieczeństwa a u rywali wywołuje dreszczyk niepewności. Ile raz widzieliście graczy dunkujących nad Perkiem? A no właśnie…
Bynum z kolei to kolos na glinianych nogach. Imponujące warunki fizyczne (213cm wzrostu, 130kg wagi) nie idą w parze ze zdrowie. To już kolejny postseason kiedy center Lakers albo nie gra albo gra mocno ograniczony przez kontuzje. Pęknięta łąkotka w prawym kolanie Bynuma wymaga operacji. Andrew nie zdecydował się na zabieg bo czas powrotu do zdrowia jest zawsze zagadką a mało kto wraca do gry po tygodniu jak Brandon Roy. Jego minuty na parkiecie jak i osiągi statystyczne idą więc w dół (z 30 min. w serii z Thunder do 18 min. z Suns, od 12 punktów i 9 zbiórek do 7 punktów i niespełna 6 zbiórek). Bynum na jednym kolanie będzie w stanie grać produktywnie fragmenty 6-8 minutowe potem ból, opuchlizna i zmęczenie będą dawać o sobie znać i będzie potrzebna zmiana. W poniedziałek przeszedł zabieg odciągania płynu z owego kolana. Jak sam przyznaje nie odczuł poprawy.
Perk natomiast borykać się będzie z problemem innego rodzaju. Chodzi o przewinienia techniczne. Każde kolejne będzie oznaczać dla niego automatyczne zawieszenie na następny mecz. Znając żywiołowość centra Bostonu będzie mu niezwykle ciężko trzymać nerwy na wodzy a na pewno do wybuchu będzie miał niemało.       

Przewaga na tej pozycji – Boston.

Ławka rezerwowych

Lakers: Lamar Odom, Shannon Brown, Jordan Farmar, Adam Morrison, Sasha Vujacic, Didier Ilunga-Mbenga, Luke Walton, Josh Powell. – 31.8/105.7

Celtics: Glen Davis, Rasheed Wallace, Tony Allen, Nate Robinson, Shelden Williams, Marquis Daniels, Michael Finley – 28/96.6 = 28.9%

Ławka Lakers zaczyna się i kończy na Lamarze Odomie. To on jest postacią, czynnikiem X, który może robić wiele pozytywnych rzeczy dla Lakers. Przede wszystkim jest zmorą dla obrońców ponieważ potrafi zdobywać punkty na wszystkie sposoby, jest świetnym łącznikiem między obwodem a graczami podkoszowymi i może pomagać obu formacjom w zależności od potrzeb. W związku z ograniczonymi możliwościami Bynuma zapewne będziemy oglądać go grającego wspólnie z Gasolem wymiennie na pozycjach 4-5. Odom to nietypowy rezerwowy bo spędza na parkiecie po 30 minut w meczu. Jest mistrzem i wie co robić dla dobra drużyny a swoje niegdyś rozbudowane ego zostawia w szatni. Dziś nie statystyki a wygrane to to co cieszy Odoma. Poza nim na ławce Lakers w tegorocznych play-offs tylko Shannon Brown i Jordan Farmar grają regularnie po więcej niż 10 minut. Reszta pojawia się na parkiecie śladowo i raczej nie stanowi o sile Lakers.
Ławka Bostonu krytykowana przez niemal cały regularny sezon w play-offach wreszcie gra tak Danny Ainge oczekiwał tego montując taki a nie inny skład.
Sheed chyba przez całą swoją karierę nie usłyszał tylu słów krytyki co przez ostatni sezon. Że nie przygotowany, że nieskoncentrowany, że wolny, że sobie olewa. Doc Rivers, który sam nie raz wzywał publicznie Wallace’a do większego zaangażowania mówi krótko – zespoły z elity ligi wzmacniają się z myślą o grze w play-offs i to przez pryzmat postseason należy oceniać ich nowe nabytki. Tu z kolei to już inna bajka. Sheed doskonale wkomponował się w nowy system, daje K.G. dobre zmiany, kryje groźnych podkoszowych rywali, raz po raz "odpalając" rzut z dystansu. Zdobywanie punktów i męczenie swoim zapaśniczym ciałem bierze na siebie Glen "Baby" aka "Uno Uno" Davis. Jak na swój wzrost i pozycję dysponuje całkiem dobrym rzutem z półdystansu oraz przyzwoitą obroną i niezłą szybkością. Kiedy Perk łapie faule czy traci siły wchodzi wtedy Davis i z miejsca zaznacza swoją obecność. Tony Allen to iskra z ławki Celtów kiedy trzeba obronić, ruszyć z kontrą czy dać produktywną zmianę Allenowi bądź Pierce’owi. Coach Rivers przekonał się ostatnio, że także i Nate Robinson może być dawką "kofeiny" pobudzającą atak Celtów. Wszystko to rysuje obraz niemal kompletnego składu Bostonu gdzie na każdą pozycję wyjściową przypisany jest wartościowy zmiennik.  

Przewaga na tej pozycji – Boston.

Trenerzy
Phil Jackson (57:25) Bilans jako trener:1098 – 460 sezon regularny oraz 221 – 95 w play-offs.
Doc Rivers (50:32) Bilans jako trener: 451 – 380 sezon regularny oraz 43 – 36 w play-offs.

Najbardziej utytułowany coach w dziejach NBA kontra Doc Rivers – mistrz z 2008 roku wspomagany przez mistrza formacji obronnych Tom Thibodeau. Bez dwóch zdań doświadczenie leży po stronie Zen Mastera, który jak nikt inny za pomocą psychologii, filozofii i indywidualnego podejścia potrafi trafić do każdego i wydobyć z niego to co najlepsze. Potrafił okiełznać Dennisa Rodmana dobrze idzie mu z Ronem Artestem. Miał to szczęście, że na jego trenerskiej drodze życia trafili mu się gracze tacy jak Michael Jordan i Kobe Bryant, którzy bez wątpienia ułatwiają odnoszeni zwycięstw ale prawda jest taka, że tylko prawdziwy i wybitny coach jest w stanie wkomponować wielką indywidualność do drużyny i maksymalnie wykorzystać jej potencjał.

Przewaga na tej pozycji – Los Angeles.


Migawka z historii:

2007-08 Boston Celtics – Los Angeles Lakers 4-2 Paul Pierce, Boston
1986-87 Los Angeles Lakers – Boston Celtics 4-2 Magic Johnson, Los Angeles
1984-85 Los Angeles Lakers – Boston Celtics 4-2 Kareem Abdul-Jabbar, Los Angeles
1983-84 Boston Celtics – Los Angeles Lakers 4-3 Larry Bird, Boston
1968-69 Boston Celtics – Los Angeles Lakers 4-3 Jerry West, Los Angeles
1967-68 Boston Celtics – Los Angeles Lakers 4-2
1965-66 Boston Celtics – Los Angeles Lakers 4-3
1964-65 Boston Celtics – Los Angeles Lakers 4-1
1962-63 Boston Celtics – Los Angeles Lakers 4-2
1961-62 Boston Celtics – Los Angeles Lakers 4-3
1958-59 Boston Celtics – Minneapolis Lakers 4-0

L.A. Lakers – Boston Celtics
Stan rywalizacji 0:0
Mecz nr 1 w czwartek w Los Angeles. (03.06)
Mecz nr 2 w niedzielę w Los Angeles. (06.06)
Mecz nr 3 we wtorek w Bostonie. (08.06)
Mecz nr 4 w czwartek w Bostonie. (10.06)
*Mecz nr 5 w niedzielę w Bostonie. (13.06)
*Mecz nr 6 we wtorek w Los Angeles. (15.06)
*Mecz nr 7 w czwartek w Los Angeles. (17.06)
* Jeśli będzie potrzebny.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.