Miałem taki sen:
Opuszczone blokowisko. Teren pagórkowaty. Stoję obok stromej skarpy, na którą wdrapuje się Klay Thompson jako pół ptak, pół samolot w barwach Golden State Warriors. Dla ścisłości – gdy się wdrapuje, to jeszcze jest zwykłym człowiekiem. Dopiero na szczycie przyjmuje latającą formę. Rozpościera skrzydła i zaczyna latać między wysokimi blokami. Gdy szybuje, jest samolotem. Gdy skręca i manewruje, używa skrzydeł jak ptak. Nagle robi zwrot, leci tuż nade mną by za moment podjąć próbę dostania się na szczyt najwyższego w okolicy wzniesienia, przez które prowadzi droga. Nie wiedzieć czemu, robi to od podnóża góry a nie z pewnego, bezpiecznego pułapu. Jest szybki i dynamiczny ale ostatecznie rozbija się o betonową bandę, okalającą drogę.

