Tankowanie w wersji NBA


Drużyny w NBA dzielą się na takie, które przystępują do sezonu z marzeniami i szansami na tytuł i nic więcej ich nie interesuje. Inne chcą „powalczyć” o najwyższe cele ale nie narzucają na siebie żadnej presji. Jest zawsze grupa drużyn, dla których sam udział w play-offach jest sukcesem. Kilku ekipom w końcówce sezonu zabraknie dosłownie 2-3 wygranych, żeby załapać się do ósemki. Pozostałe drużyny a jest ich – dajmy na to około dziesięciu każdego roku, zdają sobie sprawę z tego, że grają jedynie dla kibiców, o zapełnienie swojej hali, o dobrą sprzedaż pamiątek i koszulek. Takie drużyny już w okolicach stycznia-lutego zaczynają wyścigi o jak najlepsze pozycje przed draftem. „Jak najlepszą” – czytaj – mają jak najwięcej porażek. Sztuka ta zwana jest „tankowaniem”. Nie jest to sztuka prosta bo przecież nikt ot tak nie położy się przed rywalem. To jest NBA trzeba walczyć i przy tym robić show. Prawdziwe słowa uznania należą się zatem tym ekipom, które rokrocznie przeprowadzają kontrolowane wyhamowanie, które dostrzegają tylko nieliczni.

Nie jest to zjawisko nowe. Z tankowaniem mamy do czynienia od lat, prawdopodobnie od kiedy istnieje loteria
draftu. O kolejności wybierania w drafcie nie decyduje bezpośrednio wynik z sezonu
ale słaby bilans zwiększa szanse na wylosowanie jedynki oraz innych wysokich pozycji.

W tym sezonie sztuka „tankowania” ma zostać wyniesiona do niebotycznego poziomu. Znawcy twierdzą, że draft 2014 roku będzie wyjątkowo silny, dlatego wiele ekip już dziś podejrzewa się o świadome poddanie rozgrywek. I są to podejrzenia jak najbardziej uzasadnione. Każda wygrania – przepraszam – przegrana może być na wagę złota w ogólnym rozrachunku. Nie dziwcie się więc Suns, że wyprzedali swój skład za wybory w drafcie, nie dziwcie się 76ers że nie kiwnęli palcem żeby się wzmocnić tego lata, nie dziwcie się Celtom, że pożegnali się ze swoimi legendami. Nie dziwcie się w tym sezonie, gdy będziecie oglądać dziwnie wyglądające mecze. Gorączka tankowania zatacza coraz większe kręgi.

 To będzie niezwykle interesujący sezon. W rozgrywkach 2013-14 nawet o porażki może nie być łatwo. Dolne strefy tabeli obu Konferencji mogą być równie intrygujące, co górne. Weźmy na przykład mecze Suns-76ers. Obie drużyny zrobiły latem wszystko co mogły, żeby przypuścić atak na najgorsze miejsce po sezonie. Próbuję wyobrazić sobie, jak mecze między tymi drużynami mogą wyglądać w tym sezonie. Nic nie przychodzi mi do głowy. Będzie śmiesznie. To na pewno.
Heat, Bulls, Pacers, Nets, Spurs, Thunder i kilka innych ekip powalczy o tytuł. Kilka ekip będzie chciało im w tym przeszkodzić. Kilka ekip będzie chciało przeszkodzić tym, którzy chcą przeszkodzić górze. Szeroko rozumiany środek jak zawsze będzie wyznacznikiem przeciętności
…a na dole będzie się działo!
Zalecam sprawę…

http://www.salon-opon.com/storage/fck/Image/Zdjecia%20do%20artykulow/2benzyna_tankowanie_stacja_.jpeg   

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.